Przedświąteczne pogorszenie nastrojów

Komentarze ekspertów

Sytuacja na wschodzie Ukrainy oraz ostatnie słabe zachowanie Wall Street psuje w poniedziałek nastroje na europejskich giełdach. Odciska to też niekorzystne piętno na notowaniach złotego.

Sytuacja na wschodzie Ukrainy zaczyna powoli przypominać tę z Krymu. Prorosyjscy separatyści uaktywnili się. To powoduje wzrost napięcia na linii Ukraina – Rosja. Jednocześnie rośnie też napięcie geopolityczne na linii państwa zachodnie – Rosja. To może doprowadzić do rozszerzenia sankcji wobec Rosji oraz do odwetowych rosyjskich sankcji, co już miałoby negatywny wpływ na wzrost gospodarczy w Europie i Rosji.

Wzrost obaw związanych z sytuacją na Ukrainie psuje humory inwestorom w Europie (niemiecki DAX i francuski CAC tracą po 0,6%, natomiast WIG20 spada o 0,7%). Nie jest to jednakże jedyny czynniki przez który giełdy dziś spadają. Innym ważnym podażowym czynnikiem jest bardzo złe zachowanie Wall Street. W piątek indeks S&P500 spadł o 0,95%, po tym jak w czwartek został przeceniony o 2,09%. Poprzedni tydzień zamknął on na najniższym poziomie od 2 miesięcy, wybijając się dołem z 1,5-miesięcznej konsolidacji. Zapowiada to kontynuację spadków. Nie jest wykluczone, że celem będzie lutowy dołek.

W poniedziałek traci też złoty. O godzinie 10:30 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1880 zł, a USD/PLN 3,0240 zł. U źródeł tego osłabienia leży ten sam zestaw czynników co w przypadku rynków akcji. Dodatkowo negatywny wpływ na notowania złotego ma też spadek kursu EUR/USD, jaki ma miejsce w reakcji na wypowiedziane w weekend słowa przez prezesa Europejskiego Banku Centralnego (ECB), że dalsze umocnienie wspólnej waluty musiałoby oznaczać konieczność dalszego poluzowania polityki monetarnej. To wprawdzie tylko kolejna słowna interwencja, ale póki co okazuje sie ona skuteczna.

Sytuacja techniczna na wykresach EUR/PLN i USD/PLN sugeruje, że przed Świętami Wielkanocnymi złoty może tracić na wartości w relacji do głównych walut. Obie pary odbiły się w drugiej połowie poprzedniego tygodnia od dolnych ograniczeń konsolidacji z ostatnich dni. W przypadku euro otwiera to drogę w okolicę 4,20 zł, natomiast w przypadku dolara w okolice 3,06 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: