Przelewy transgraniczne: gorsza sytuacja konsumentów i banków spoza strefy euro

Finanse osobiste / Prawo i regulacje

Euro na tle flagi Unii Europejskiej
Fot. stock.adobe.com/Zerbor

Parlament Europejski i Rada UE potrzebowały trzech posiedzeń negocjacyjnych w ramach współpracy międzyinstytucjonalnej w UE określanej jako trilog, by osiągnąć porozumienie co do ostatecznej treści rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie (WE) nr 924/2009 w odniesieniu do niektórych opłat za płatności transgraniczne w Unii i opłat za przeliczenie waluty. 11 grudnia osiągnięto kompromis, który w jednej kwestii przynosi dobre i zbalansowane rozwiązania prawne, a w drugiej zaś nie daje powodów do optymizmu

#PiotrGałązka: Widać brak symetrii regulacji, brak wsparcia dla całego jednolitego rynku płatności w #UE, lecz jedynie dla strefy #euro

Zakres rozporządzenia co do opłat

Niestety pomimo tego, że Parlament Europejski w swoim pierwotnym stanowisku postanowił rozszerzyć zakres przedmiotowy rozporządzenia na wszystkie waluty narodowe istniejące w UE, ostatecznie rozporządzenie obejmować będzie jedynie walutę euro. Radzie przy wsparciu Komisji Europejskiej udało się przekonać PE, że nie ma sensu skupiać się na innych walutach, skoro i tak państwa członkowskie muszą przyjąć euro.

Argument ten oznacza, że w celu osiągnięcia założeń politycznych poświęcono interesy konsumentów z tych państw, które do strefy euro wstępować jeszcze nie chcą, bądź nie mogą – bez winy tychże konsumentów.

Skutek będzie następujący: obywatel strefy euro, zarabiający i wydający na co dzień w euro, będzie w stanie zamówić tani przelew transgraniczny w tej walucie. Jednocześnie obywatel spoza strefy euro również będzie mógł zlecić przelew transgraniczny w euro tak tani jak krajowy w swojej walucie krajowej (innej niż euro), ale ten sam przelew w walucie o największym dla niego znaczeniu – tej, z której korzysta każdego dnia – pozostanie znacznie droższy.

Dla banków zaś będzie to oznaczało tyle, że polski bank będzie musiał posiadać w ofercie dwa bardzo tanie przelewy – a zatem dwa systemy płatności – w walucie krajowej (w złotych) oraz w euro.

Jednocześnie bank w strefie euro będzie zobowiązany do oferowania przelewów przy bardzo niskich lub zerowych opłatach tylko w euro – przelewy w PLN są i nadal będą w ofercie tego banku bardzo drogie. Wyraźnie widać tutaj brak symetrii regulacji – brak tu wsparcia dla całego jednolitego rynku płatności w UE, lecz jedynie dla strefy euro.

 

Obowiązki informacyjne

Drugą kwestią, którą reguluje nowe rozporządzenie jest obowiązek informacyjny dla konsumenta na temat kosztów przewalutowania w przypadku transakcji kartą bądź przelewu. W przypadku transakcji w bankomacie bądź POS najistotniejsze było zapewnienie konsumentowi możliwości porównania kursu stosowanego przy usłudze DCC (dynamicznego przewalutowania – klient wybiera wówczas od razu rozliczenie w swojej walucie, w której denominowana jest karta płatnicza) z kursem stosowanym przez wydawcę karty. W przypadku przelewów, chodziło o zapewnienie pełnej informacji o opłatach i stosowanym kursie walutowym.

Dobrą wiadomością jest to, że w trilogu zmieniono projektowane przepisy w taki sposób, by nie były one obciążające dla instytucji finansowych w sposób nieproporcjonalny i przynoszący trudności dla samych konsumentów. Istniało ryzyko zbytniego obciążenia serwerów przy dostarczaniu informacji o kursie i opłatach bezpośrednio do bankomatu czy terminala płatniczego.

Ostatecznie wybrane rozwiązanie to obowiązek poinformowania konsumenta po pierwszej transakcji w innej walucie w formie sms (bądź innej wybranej przez niego) na temat zasad przewalutowania i możliwości sprawdzenia kursu.

Zniesiono także nadmiarowe przepisy o blokowaniu usługi DCC – zaproponowane przez PE – jeszcze z poziomu bankowości elektronicznej bądź mobilnej.

Słusznym rozwiązaniem jest wydłużenie terminu na stosowanie rozporządzenia – będzie ono obowiązywało od stycznia 2020 roku w zakresie obowiązku zrównania opłat za przelewy w euro, a rok później zacznie obowiązywać co do obowiązków informacyjnych. Istniało ryzyko, że banki będą miały jedynie 3 miesiące na wdrożenie nowych przepisów.

Udostępnij artykuł: