Przełomowy wyrok sądu w sprawie polisolokat. Co oznacza dla konsumentów, którzy zainwestowali swoje oszczędności w ten produkt?

Komentarze ekspertów

Polisolokaty, czyli umowy na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym spędzają sen z powiek wielu osobom, które zdecydowały się na skorzystanie z tych produktów. Pierwsze wątpliwości wzbudziły u konsumentów olbrzymie straty osiągane przez ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe. Klienci firm ubezpieczeniowych odkryli, że na ich kontach oszczędności topnieją, zamiast się pomnażać i stanowić zabezpieczenie przyszłości.

Następnie chcąc zrezygnować z umowy dowiedzieli się, że została przygotowana tak, iż tzw. opłata likwidacyjna pozwala firmie przejąć wszystkie zgromadzone dotychczas środki. 27 marca 2015 r., Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w którym uznał, że polisolokaty są nieważne z mocy prawa. Co ta decyzja oznacza dla klientów firm ubezpieczeniowych?

Polisolokaty nieważne z mocy prawa

W uzasadnieniu do wspomnianego wyroku sąd wskazał, że świadczenia, do których ubezpieczyciel był zobowiązany względem klienta, w umowie nie były określone w sposób stanowczy i konkretny, ale w taki, który umożliwiał kształtowanie kwoty przeznaczonej do wypłaty poprzez arbitralne decyzje firmy ubezpieczeniowej. Oznacza to, że konstrukcja polisolokat sprawiała, że wyłącznie od firmy ubezpieczeniowej zależało, jaka jest wartość środków zgromadzonych na rachunku klienta, niezależnie od wielkości wpłaconych przez niego składek. Sąd uznał takie ukształtowanie stosunku umownego za niedopuszczalne.

Brak dostatecznej ochrony prawnej

Szacuje się, że w Polsce produkty tego tupu posiada 5 milionów osób. Wpływy z tytułu prowizji oraz innych opłat pobieranych przez firmy ubezpieczeniowe oraz banki oferujące polisolokaty szacuje się na setki milionów złotych rocznie. Uznanie, że przynajmniej połowa z tych 5 milionów zawartych dotychczas polis inwestycyjnych jest nieważna może znacząco zachwiać rynkiem ubezpieczeń. Nie może to jednak usprawiedliwiać patologii, które wytworzyły się wokół polisolokat, poprzez  brak dostatecznych uregulowań prawnych.

Dotychczas obowiązujące przepisy nie zawierają bowiem żadnych ograniczeń odnośnie polityki inwestycyjnej, zasad wyceny aktywów, wysokości opłat pobieranych przez ubezpieczycieli oraz samego oferowania tego typu produktów. Dopiero liczne protesty stowarzyszeń zrzeszających osoby, które czują się oszukane skłoniły parlament do podjęcia prac nad nowelizacją ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Niestety istnieją uzasadnione obawy, że nie zostanie ona uchwalona do końca kadencji parlamentu. Ponadto, aktualnie procedowany projekt ustawy prawdopodobnie nie rozwiąże problemu osób, które już posiadają polisolokaty. Jej kształt sprawia, że będzie ona miała zastosowanie jedynie do umów zawieranych po wejściu w życie nowych przepisów.

Aktywa funduszy kapitałowych bez nadzoru

Sąd Okręgowy wskazał w omawianych wyroku, że aktywa ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego, do którego klienci wpłacali swoje składki były wycenianie w sposób arbitralny i oderwany od wahań na rynkach kapitałowych. Oznacza to, że wartość aktywów zgromadzonych w ubezpieczeniowym funduszu kapitałowym określała samodzielnie firma nim zarządzająca, a nie żadne obiektywne przesłanki takie jak kurs giełdowy czy sytuacja makroekonomiczna. Jak to możliwe?

Otóż towarzystwa ubezpieczeniowe oferujące ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, w przeciwieństwie do funduszy inwestycyjnych działających na podstawie specjalnej ustawy, nie mają obowiązku inwestowania w aktywa notowane na rynku publicznym, których wycena jest dokonywana w sposób ciągły przez uczestników tego rynku i oparta jest na prawach popytu i podaży. Towarzystwa ubezpieczeniowe mogą więc dowolnie kształtować skład portfela inwestycyjnego swoich funduszy i często nabywają aktywa nienotowane na rynku publicznym, wymagające samodzielnej wyceny, która często jest zaniżana. Firma ubezpieczeniowa w zamian za składki wpłacane przez klientów nabywa we własnym imieniu i na własny rachunek określone papiery wartościowe lub instrumenty pochodne i sama określa ich wartość.  Dlatego też, im niższa jest wartość zgromadzonych aktywów, tym niższe jest świadczenie należne klientowi.

Sąd Okręgowy w Warszawie bardzo trafnie wskazał, że: “W funduszach tych nie ma żadnych akcji czy obligacji notowanych na rynku regulowanym, nie ma niczego, co miałoby faktycznie jakaś wartość rynkową – są za to certyfikaty czy obligacje, z których zysk jest uzależniony od wartości indeksów bankowych, których wartość z kolei jest uzależniona – nie wiadomo od czego.” W ocenie sądu, tego typu praktyki zostały uznane wręcz za “oszukańcze”.

Jednak w uzasadnieniu do wyroku nie zostało poruszone inne, równie istotne zagadnienie związane z polisolokatami, a mianowicie brak regulacji dotyczących polityki inwestycyjnej ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych. Już w maju 2015 r., mec. Michał Kwieciński na łamach “Parkietu” wskazywał, że wiele funkcjonujących na polskim rynku ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych ponosi olbrzymie straty, z uwagi na niedochowanie podstawowych zasad dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Należy więc postulować, aby nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej, na wzór uregulowań ustawy o funduszach inwestycyjnych, wprowadzała możliwość inwestowania wyłącznie w aktywa dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym. Pożądane byłoby też ustalenie ograniczenia zaangażowania w jeden podmiot. W chwili obecnej, mamy bardzo często do czynienia z sytuacją, w której ubezpieczeniowy fundusz kapitałowy posiada w swoim portfelu wyłącznie jeden rodzaj aktywów np. obligacje powiązanego z nim banku. Tego typu praktyki są sprzeczne z podstawowymi zasadami inwestowania i uzasadniają roszczenia klientów względem ubezpieczycieli z tytułu niedochowania należytej staranności przy lokowaniu ich pieniędzy. Stanowi to dodatkowy argument – obok zaniżania wyceny aktywów ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego – dla osób, które poniosły straty na skutek spadku wartości ich rachunków i chcą dochodzić swoich praw przed sądem.

Wyrok Sądu Okręgowego jest nieprawomocny, jednak pierwszy raz zostały potwierdzone przypuszczenia ekspertów, którzy mieli poważne wątpliwości, co do rzetelności konstrukcji umów na życie z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Z całą pewnością należy się spodziewać reakcji towarzystw ubezpieczeniowych, które mogą zacząć wprowadzać do regulaminów ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych szczegółowe zasady wyceny aktywów – na wzór statutów funduszy inwestycyjnych – w celu uniknięcia na przyszłość zarzutu nieważności umowy.

mec. Tomasz Majkowycz,
kancelaria Rączkowski,Kwieciński Adwokaci

Udostępnij artykuł: