Przemysł przyspiesza, PMI najwyższy od ponad 2 lat

Gospodarka / Komentarze ekspertów

W lutym br. wskaźnik PMI wyniósł 53,4 pkt (w porównaniu do styczniowego 51,9 pkt). Gdyby ta próba była reprezentatywna dla polskiego przetwórstwa przemysłowego, oznaczałoby to wyraźną poprawę nastrojów w sektorze. Jest to najwyższy odczyt od 32 miesięcy i trzeci miesiąc wzrostu z kolei.

Sonia Buchholtz
Fot. Konfederacja Lewiatan

W lutym br. wskaźnik PMI wyniósł 53,4 pkt (w porównaniu do styczniowego 51,9 pkt). Gdyby ta próba była reprezentatywna dla polskiego przetwórstwa przemysłowego, oznaczałoby to wyraźną poprawę nastrojów w sektorze. Jest to najwyższy odczyt od 32 miesięcy i trzeci miesiąc wzrostu z kolei.

Na lutowy wynik składa się przede wszystkim wzrost popytu na polskie dobra - notujemy drugą najwyższą wartość w ostatnich 30 miesiącach. Gros tego popytu pochodzi od podmiotów zza granicy - tu z kolei notujemy najwyższą dynamikę od ponad 40 miesięcy. W efekcie wzmożonego zainteresowania, produkcja daje pierwszy sygnał powrotu do długookresowego trendu.

Czytaj także: Wskaźnik PMI dla Polski w lutym wzrósł do najwyższego poziomu od 32 miesięcy >>>

Barierę stanowią jednak ograniczenia podażowe. Z uwagi na trudności z oceną trwałości popytu, firmy próbują realizować możliwie dużo zamówień. Przekłada się to na nabywanie rosnącej ilości czynników produkcji - pracy i kapitału. Notujemy rosnący poziom zatrudnienia (szósty miesiąc z rzędu, najwyższe tempo od ponad 30 miesięcy) i próby nabywania surowców. O ile w obecnych warunkach zatrudnienie kompetentnych pracowników może być trudne, o tyle zakup niektórych materiałów wydaje się jeszcze większym wyzwaniem.

Aktywność zakupowa rośnie

Świadomość ograniczeń podażowych prowadzi do tworzenia zapasów motywowanych przezornością, zaś tam gdzie niedobory są odczuwalne, producenci uszczuplają zapasy magazynowe. Warto zauważyć, że wskaźnik ten w ostatnich miesiącach notuje duże wahania, wynikające z dużej zmienności popytu i dostępności materiałów, niekoniecznie idących w parze. Masowe niedobory skutkują rosnącymi zaległościami (wadliwie interpretowanymi przez PMI jako zjawisko pozytywne - stąd dzisiejszy wynik należy skorygować w dół). Opóźnienia w dostawach są mniejsze tylko od tych notowanych w marcu i kwietniu 2020.

Niedobór - tak pracowników, jak i surowców - prowadzi do nieuchronnego wzrostu wyceny dóbr.

Jeśli do tego dodać m.in. rosnące koszty energii, utrudnionej logistyki, koszty związane z utrzymywaniem reżimu sanitarnego oraz osłabienie złotego, nie dziwi, że ceny rosną najszybciej od dekady. Te koszty są przenoszone na konsumentów, jako że ich dalsze pokrywanie kurczącą się marżą czy oszczędnościami z przeszłości po prostu nie jest możliwe.

Ankietowanych menedżerów logistyki ewidentnie bardziej cieszy wysoki popyt, aniżeli martwią ograniczenia podażowe. Oczekiwana przez nich dwucyfrowa dynamika wzrostu sprzedaży w horyzoncie roku to czynnik, który powinien sprzyjać decyzjom o charakterze długookresowym, a przez to nakręcać krajowy popyt na dobra przemysłowe.

Udostępnij artykuł: