Przemysł zaczyna odczuwać spowolnienie na Zachodzie

Komentarze ekspertów

Sonia Buchholtz
Sonia Buchholtz Fot. Konfederacja Lewiatan

Na wyniki przemysłu w czerwcu br. w największym stopniu wpłynął słaby wynik przetwórstwa przemysłowego.

Spadki produkcji dotyczyły istotnych branż, jak tytoniowa czy motoryzacyjna #ProdukcjaPrzemysłowa #GUS #KonfederacjaLewiatan @LewiatanTweets

W świetle dzisiejszego komunikatu GUS, produkcja sprzedana przemysłu (w cenach stałych) odnotowała spadki o 2,7% r/r (przed rokiem wzrost o 6,7%) oraz 5,9% m/m. Wyeliminowanie czynników sezonowych i kalendarzowych przynosi wyraźną korektę: wzrost 2,7% w skali roku oraz spadek 2,0% w ujęciu miesięcznym. Łatwo zauważyć, że choć za część słabego wyniku można winić liczbę dni roboczych, to sprzedaż dóbr przemysłowych wyraźnie spowalnia. Jeśli zatem nie okaże się to obserwacją odstającą, to realizację scenariusza spowolnienia w gospodarce można uznać za rozpoczętą.

Czytaj także: GUS: produkcja przemysłowa w czerwcu w dół. Pierwszy spadek od 2017 r. >>>

Słaby wynik przetwórstwa przemysłowego

Jest to tym bardziej widoczne, że na 2,7-procentowy nieodsezonowany spadek roczny w największym stopniu wpłynął słaby wynik przetwórstwa przemysłowego, a dodatnie wyniki wytwarzania i zaopatrywania w m.in. energię elektryczną czy gospodarowania ściekami nie są w żadnym stopniu miarodajne. Spadki w horyzoncie rocznym dotyczyły aż 20 z 34 działów, które stanowią łącznie 76% wartości polskiego przemysłu. To zjawisko w ostatnich latach nieobserwowane. Ponadto, spadki te często dotyczyły istotnych dla Polski gałęzi, takich jak produkcja wyrobów tytoniowych (spadek przekraczający 16%) pojazdów samochodowych (-8,5%), a wzrosty – jeśli występowały – były na ogół dosyć skromne: produkcja komputerów odnotowała 3,5%, urządzenia elektryczne 2,7%. Najlepszy wynik dotyczył sekcji pozostałego sprzętu transportowego (11,1%).

Czytaj także: Szeroki zakres spadku produkcji, ale branże eksportowe mają się zaskakująco dobrze >>>

Ujemna dynamika dotknęła dobra zaopatrzeniowe (-5,3%), inwestycyjne (-3,6%), oraz konsumpcyjne trwałe i nietrwałe (-3,3%; -1,0%), ale w różnym stopniu. Potwierdzałoby to hipotezę postawioną przez NBP, że obecnie w Europie notuje się wyższy popyt na dobra konsumpcyjne aniżeli inwestycyjne. Stąd też uczestnictwo polskich firm produkcyjnych w międzynarodowych łańcuchach dostaw dóbr konsumpcyjnych w istocie sygnalizuje mniej niekorzystną dynamikę. W tym ostatnim przypadku można jednak liczyć na kanał krajowej konsumpcji, wzmacniany szerokim strumieniem transferów publicznych.

Udostępnij artykuł: