Przez pandemię Polacy wypłacają pieniądze z IKE i IKZE

Komentarze ekspertów / Mój plan emerytalny

emerytury
Fot. stock.adobe.com/elnariz

Kryzys związany z pandemią zmusił wiele osób do sięgnięcia po oszczędności, także te odkładane z myślą o emeryturze. Z danych KNF wynika, że w I półroczu 2020 r. aż na 242 tysiącach kont IKE i IKZE dokonano wypłat przedterminowych, czyli osobom, które nie ukończyły jeszcze 60/65 lat. Takich operacji było aż 9-krotnie więcej niż w tym samym okresie przed rokiem. Koronawirus to jednak nie jedyna przyczyna tej sytuacji. Decyzję o wypłacie z pewnością ułatwił też start konkurencyjnego do IKE i IKZE programu PPK ‒ ocenia Jarosław Sadowski, Główny analityk Expander Advisors.

#JarosławSadowski: Łącznie, w drugim półroczu 2019 r. i pierwszym półroczu 2020 r. ‒ dokonano 355 663 przedterminowych wypłat z kont #IKE i #IKZE #COVID19 #Emerytury @ExpanderPolska

Pandemia wywołała wiele bardzo szybkich zmian. Dane na temat wypłat przed terminem z IKE i IKZE są kolejnym tego przykładem. Liczba przedterminowych wypłat była naprawdę imponująca.

W ciągu pierwszych 6 miesięcy 2020 r. było ich aż 242 864. Dla porównania w tym samym okresie ubiegłego roku dokonano ich 26 835, a więc w ciągu roku liczba takich operacji wzrosła aż 9-krotnie.

Trzeba jednak dodać, że wzrost zaczął się jeszcze przed pandemią, bo już w II półroczu 2019 r., kiedy wypłat było 113 625. To z pewnością efekt włączenia programu PPK w największych firmach. Część osób mogła dojść do wniosku, że skoro na ich emeryturę są odkładane pieniądze w PPK, to te z IKE czy IKZE można przeznaczyć na inny cel. Nadejście pandemii „dodało” kolejne osoby, które zostały zmuszone do dokonania wypłaty.

Czytaj także: Czy jest konieczny przetarg na PPK u pracodawców sfery finansów publicznych?

Największa fala wypłat w historii

Kumulacja tych dwóch zjawisk doprowadziła do największej fali wypłat z IKE i IKZE w historii. Łącznie, w drugim półroczu 2019 r. i pierwszym półroczu 2020 r. ‒ dokonano 355 663 przedterminowych wypłat z kont IKE i IKZE.

Dotknęły one aż ¼ wszystkich kont IKE i IKZE i w zdecydowanej większości z nich były to wypłaty wszystkich zgromadzonych pieniędzy. Łączna wartość wypłat wyniosła 201 mln zł w II półroczu 2019 r. i 277 mln zł w I półroczu 2020 r.

Nie była więc aż tak imponująca jak liczba, gdyż stanowi zaledwie 3% kwoty ulokowanej na IKE i IKZE. Wygląda więc na to, że wypłat dokonywali przede wszystkim ci, którym nie udało się zgromadzić na IKE czy IKZE zbyt dużych oszczędności np. osoby młode.

Warto też dodać, że mimo wypłat łączna kwota ulokowana na IKE i IKZE wzrosła do 14,3 mld zł (z 12,2 mld zł przed rokiem).

To efekt zarówno nowych wpłat dokonanych przez tych, którzy wciąż korzystają z IKE i IKZE, jak i zysków wypracowanych w omawianym okresie.

Czytaj także: Nowy projekt ustawy o przekształceniu OFE w IKE Rada Ministrów chce przyjąć w III kwartale 2020 r.

Będzie mniej pieniędzy na starość

Wypłaty dokonane z 355 tysięcy kont IKE i IKZE to nienajlepsza informacja. Oznacza bowiem, że setki tysięcy osób mogą mieć w przyszłości niższe emerytury. Na kontach IKE i IKZE odkładane są przecież pieniądze, które mają poprawić poziom życia na starość.

Ponieważ w przyszłości kwota świadczenia z ZUS ma stanowić zaledwie ok. 25% ostatniej pensji, to dodatkowe oszczędności są konieczne, aby wypłacać sobie dodatkową emeryturę, która pozwoli utrzymać poziomu życia na wcześniejszym poziomie.

Warto też dodać, że wypłata przed terminem (przed 60. rokiem życia przy IKE, przed 65. rokiem przy IKZE) jest kosztowna, ponieważ wiąże się z koniecznością zapłacenia podatku. Takich wypłat nie dokonuje się więc bez poważnej przyczyny.

Jest jednak również druga strona medalu. Te wypłaty oznaczają, że kilkaset tysięcy osób mogło liczyć na dodatkowe wsparcie finansowe. Gdyby tych oszczędności nie mieli, to konsekwencje kryzysu mogłyby być dla nich znacznie poważniejsze.

Część mogłaby popaść w długi. Niektórym mogłoby zabraknąć pieniędzy na podtrzymanie działalności swojej firmy w czasie lockdownu. Tego rodzaju oszczędności gromadzi się bowiem nie tylko z myślą o emeryturze, ale również jako zabezpieczenie na tzw. czarną godzinę.

Kluczowe jest jednak, aby tę poduszkę finansową odbudować, gdy tylko sytuacja finansowa się polepszy. Problem niskich emerytur w przyszłości nie zniknął.

Jarosław Sadowski,

Główny analityk Expander Advisors.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: