Przez tarcze antyinflacyjne drożyzna zostanie na dłużej? Ekonomiści: bardzo istotnie wydłużają okres podwyższonej inflacji

Gospodarka

Zapowiedziane przez rząd tarcze antyinflacyjne ograniczą wzrost cen jedynie krótkoterminowo i bardzo istotnie wydłużają okres podwyższonej inflacji, co zwiększy konieczność podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pineiężnej do ponad 4 proc.- oceniają ekonomiści Citi Handlowego. Ich zdaniem CPI średniorocznie w 2023 r. wyniesie ok. 6 proc.

Tarcza antyinflacyjna na ekranie komórki
Fot. stock.adobe.com/BartekMagierowski

Zapowiedziane przez rząd tarcze antyinflacyjne ograniczą wzrost cen jedynie krótkoterminowo i bardzo istotnie wydłużają okres podwyższonej inflacji, co zwiększy konieczność podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pineiężnej do ponad 4 proc.- oceniają ekonomiści Citi Handlowego. Ich zdaniem CPI średniorocznie w 2023 r. wyniesie ok. 6 proc.

"W sumie ogłoszone tarcze inflacyjne mogą obniżyć średnioroczną inflację w 2022 roku o niemal 2 punkty procentowe, a w niektórych miesiącach inflacja może zostać obniżona nawet o 3,5 pkt. proc. Bez tarcz wskaźnik inflacji na początku 2022 mógłby przekroczyć 11 proc. rdr" - napisano w raporcie Citi Handlowego.

"Z punktu widzenia inflacji i stóp procentowych kluczowe jest to, że choć tarcze obniżają tegoroczną inflację o niemal dwa punkty procentowe, jednocześnie podnoszą przyszłoroczną inflację o tę samą wielkość. Tym samym inflacja w 2023 roku wyniesie niemal 6 proc., co będzie dodatkowym argumentem za podwyżkami stóp w kraju. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty podtrzymujemy nasz scenariusz zakładający wzrost stóp procentowych do ponad 4 proc." - dodano.

"Problem inflacyjny ma charakter krajowy i wynika z silnego popytu"

Ekonomiści Citi argumentują, że jednym z "większych nieporozumień" ostatnich miesięcy jest przekonanie, że problem inflacyjny w Polsce można sprowadzić do cen energii.

Ich zdaniem siła i uporczywość inflacji usług oraz inflacji bazowej w Polsce pokazują, że problem inflacyjny ma charakter krajowy i wynika z silnego popytu, więc trzeba szukać rozwiązań ograniczających jego dynamikę, a tarcze ten popyt jedynie mogą zwiększyć.

W rzeczywistości tarcze antyinflacyjne stanowią krok w kierunku luźniejszej, a nie ciaśniejszej polityki budżetowej. Działania te ochronią gospodarstwa domowe przed szokiem energetycznym, ale jednocześnie dzięki podtrzymywaniu aktywności gospodarczej przedłużą one również okres podwyższonej inflacji.

- napisano w raporcie.

Czytaj także: Konfederacja Lewiatan: gdy tarcza przestanie działać, inflacja może przekroczyć 10 proc. >>>

"W całej dyskusji o efektach tarcz inflacyjnych umyka fakt, że ich wprowadzenie może wymagać od RPP więcej, a nie mniej podwyżek. Po pierwsze dlatego, że tarcze zapobiegają załamaniu konsumpcji w krótkim horyzoncie, a przez to wzmacniają impulsy popytowe. Po drugie jednak również dlatego, że tarcze bardzo istotnie wydłużają okres podwyższonej inflacji" - dodano.

Szacunki Citi sugerują, że dotychczas ogłoszone tarcze inflacyjne (obniżki podatków na energię, paliwa oraz żywność) stanowią w sumie impuls fiskalny sięgający około 1,1 proc. PKB.

Gdyby zaproponowane przez rząd rozwiązania miały obowiązywać cały rok, ich koszt mógłby sięgnąć w ocenie Citi około 60 mld zł.

"Kwoty te pokazują jak silny impuls popytowy stanowią obniżki podatków w ramach tarcz antyinflacyjnych, potwierdzając jednocześnie, że do wyeliminowania problemu inflacyjnego potrzeba innych rozwiązań" - dodano.

Santander Bank Polska: w wyniku tarcz antyinflacyjnych CPI utrzyma się powyżej 6 proc. do końca lata 2023 r.

Kosztem rozwiązań zaproponowanych przez rząd w ramach tzw. tarcz antyinflacyjnych będzie utrzymanie się wskaźnika CPI znacznie dłużej powyżej 6 proc. - do końca lata 2023 r. - zamiast wyraźnego cofnięcia poniżej 4 proc. na początku przyszłego roku - prognozują ekonomiści Santander Bank Polska.

"W rezultacie (tarcz antyinflacyjnych - przyp. red.) ścieżka inflacji może już wkrótce opaść poniżej 6 proc. i pozostać tam do lipca, po czym wróci na chwilę powyżej 8 proc. Według naszych szacunków działania te odejmą od CPI 2,1 pkt proc. średnio w 2022 r. Wg naszych prognoz kosztem (poza szacowanym przez rząd spadkiem przychodów o 15 mld zł) będzie utrzymanie się inflacji znacznie dłużej powyżej 6 proc., bo do końca lata 2023 r., zamiast wyraźnego cofnięcia poniżej 4 proc. na początku przyszłego roku" - napisali w raporcie ekonomiści.

W dłuższym terminie działania rządu mogą mieć skutek odwrotny od zamierzonego, gdyż wspierają popyt konsumpcyjny (łącznie o 25 mld zł).

"Potencjalnie mogą one ograniczać inflację poprzez zmniejszenie oczekiwań inflacyjnych i płacowych, jednak efektywność takiego kanału oddziaływania może być ograniczona, skoro działania są jedynie tymczasowe" - dodali.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że rząd planuje obniżkę VAT do 8 proc. na paliwo, do 0 proc. na żywność, do 0 proc. na gaz oraz do 0 proc. na nawozy. Rząd zapowiedział, że obniżki mają obowiązywać od lutego, na pół roku. Do łącznie pół roku przedłużono również elementy pierwszej tarczy antyinflacyjnej. 

ING: tarcza antyinflacyjna 2.0 przesuwa górkę CPI na połowę roku, inflacja może dojść do 10 proc.

Rozwiązania zaproponowane w ramach kolejnej tarczy antyinflacyjnej przesuwają górkę CPI na połowę roku, inflacja może dojść do poziomu ok. 10 proc. - prognozuje Rafał Benecki z ING. Jego zdaniem, uzależnienie gospodarki od sztucznego obniżania inflacji to zły prognostyk na przyszłość - kiedyś będzie musiała nastąpić "kuracja antyinflacyjna", nawet jeśli będzie to związane z przejściowym pogorszeniem koniunktury.

Czytaj także: Wiceprezes NBP: tarcza antyinflacyjna obniży średnioroczną inflację o 1,2 pkt proc. w tym roku >>>

"Cięcie VAT na gaz z 8 proc. do 0 proc. obniża średni CPI niewiele (0,2 pkt proc). Największy wpływ ma 0 proc. VAT na żywność (odejmuje 0,4-0,8 pkt proc. z CPI), ale jest niepewny - czy detaliści to uwzglednią? Skok CPI w pierwszej połowie 2022 będzie mniejszy, ale górka inflacyjna przesuwa się na lipiec do około 10 proc. rdr. Czy będzie Tarcza 3.0, 5.0, 10.0?" - napisał w komentarzu główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Tarcze antyinflacyjne to jednak bardziej tabletka przeciwbólowa niż lekarstwo, chwilowo zmniejszają skutki wysokiego wzrostu cen, ale nie obniżą inflacji później.

"Przeciwnie górka CPI przesuwa się na kolejne miesiące, szczyt w lipcu wypada bardzo wysoko, bo wówczas przestaną obowiązywać rozwiązania obniżające ceny" - dodał.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że rząd planuje obniżkę VAT do 8 proc. na paliwo, do 0 proc. na żywność, do 0 proc. na gaz oraz do 0 proc. na nawozy. Rząd zapowiedział, że obniżki mają obowiązywać od lutego, na pół roku. Do łącznie pół roku przedłużono również elementy pierwszej tarczy antyinflacyjnej.

Czytaj także: Premier o szczegółach tarczy antyinflacyjnej: obniżka VAT do 8 proc. na paliwo, 0 proc. na żywność, 0 proc. na gaz, 0 proc. na nawozy >>>

Benecki z ING podkreśla, że uzależnienie gospodarki od sztucznego obniżania inflacji to zły prognostyk na przyszłość. Jego zdaniem, kiedyś będzie musiała nastąpić "kuracja antyinflacyjna", nawet jeśli będzie to związane z przejściowym pogorszeniem koniunktury. Ekonomista zaznacza, że wysokie tempo wzrostu cen to nie tylko efekt szoków zewnętrznych - wysoka inflacja jest spowodowana przez presję popytową, a także spiralę płacowo-cenową.

"Sytuacja wygląda tak jakbyśmy silnie uzależniali się od sztucznego obniżania inflacji, czy innych form stymulacji gospodarczej (wcześniej polityka gospodarcza nadmierne stymulowała popyt konsumpcyjny). To zły prognostyk na przyszłość. Kiedyś musi nastąpić kuracja antyinflacyjna, nawet jeżeli wiąże się to z przejściowym pogorszeniem koniunktury" - napisał Benecki.

"Naszym zdaniem wysokie tempo wzrostu cen to nie tylko efekt szoków zewnętrznych. Uważamy, że zewnętrzne szoki cenowe padły na podatny grunt inflacjogennej struktury PKB, opartej na boomie konsumpcyjnym. Wysoki CPI jest także spowodowany przez presję popytową, a także spiralę płacowo-cenową, której wpływ na inflację wzrośnie w 2022 roku. Dlatego nie da się zapanować nad wysoką inflacja bez jakiejś formy schłodzenia popytu" - dodaje. 

Źródło: PAP BIZNES, ISBnews
Udostępnij artykuł: