Przystanek w Europie. Na GPW liczą się wyniki.

Finanse i gospodarka

Po tym jak w poniedziałek inwestorom udało się opanować nerwy i doprowadzić indeksy w Europie do wzrostów, po początkowych stratach, dziś indeksy mogą nie obrać zdecydowanego kierunku.

Po tym jak w poniedziałek inwestorom udało się opanować nerwy i doprowadzić indeksy w Europie do wzrostów, po początkowych stratach, dziś indeksy mogą nie obrać zdecydowanego kierunku.

Inwestorzy na całym świecie mogą czuć się zdezorientowani, ponieważ jednocześnie straszeni są wizją rozpadu strefy euro jako efektem finalnym niedzielnych wyborów, z drugiej zaś wyniki spółek i część danych makro, wskazują na pewną poprawę w gospodarce. Wczoraj za poprawę nastrojów odpowiadały informacje o wzroście zamówień w niemieckim przemyśle o 2,2 proc. wobec lutego, oraz o wzroście pożyczek detalicznych w USA o 21,3 mld USD, co jest najsilniejszym wzrostem od 2001 r. i może świadczyć o odradzającym się zaufaniu konsumentów do gospodarki.

Stąd to właśnie sektor bankowy nie pozwolił wczoraj na kolejny spadek S&P, który ostatecznie zakończył sesję tuż powyżej poziomu piątkowego zamknięcia. Tym tropem idą także giełdy azjatyckie, które próbują zniwelować poniedziałkowe - dotkliwe - straty. Na kilka minut przed końcem notowań Kospi zyskuje 0,5 proc., a Nikkei 0,7 proc. Jednak ich wczorajsze straty były daleko głębsze. Hang Seng rośnie o 0,1 proc., w takim samym stosunku spadał natomiast indeks giełdy w Szanghaju.

Mniej więcej podobnych zmian indeksów możemy spodziewać się w Europie. Inwestorzy nadal będą wyczuleni na sygnały polityczne, ale powinny mieć one coraz mniejszy wpływ na poczynania inwestorów, ponieważ zasadniczo wyników wyborów we Francji i Grecji nie można nazwać niespodziewanymi, choć wszystkich konsekwencji jeszcze nie znamy. Zapewne powoli rynki zaczną się oswajać z myślą o możliwej niewypłacalności Grecji wobec topniejących szans na wyłonienie rządu, który zagwarantowałby dotrzymanie warunków restrukturyzacji zadłużenia i w miarę upływu kolejnych dni Grecja nie będzie odciskała piętna na rynkach. Większe znaczenie przypisywane może być działaniom nowego prezydenta Francji i być może część inwestorów czeka na moment, w którym Holland odkryje karty.

Korzystając z chwilowej flauty na światowych rynkach, inwestorzy w Warszawie będą mieli okazję zwrócić większą uwagę na publikowane w tych dniach wyniki kwartalne. Wyniki za I kwartał sporo mówią o kondycji przedsiębiorstw już w fazie spowolnienia. Dziś rano swoje wyniki podały BRE i Lotos i w obu przypadkach akcjonariusze mogą z nich być zadowoleni.

120508.kom.por.550x272

Roman Przasnyski
Open Finance

Udostępnij artykuł: