PSD2: nie masz telefonu? Możesz być wykluczony finansowo

Blogi / Robert Lidke

Redaktor Robert Lidke
Robert Lidke, fot. Jacek Barcz

14 września – to dzień wejścia w życie tzw. silnego uwierzytelnienia, co jedni nazywają rewolucją, a inni nową erą w otwartej bankowości. Ale są i ciemne strony tego „postępu”. Jakiś margines, nie wiem jak duży, klientów sektora finansowego może być nie tylko wykluczonych z e-bankowości, ale też mieć bardzo utrudniony dostęp do bankowości tradycyjnej.

#RobertLidke: Trudno sobie wyobrazić kogoś kto nie ma telefonu komórkowego #PSD2 @uknf @nbppl @MiesiecznikBANK

Bez komórki ani rusz

Ten kto nie ma smartfona , albo choćby telefonu przyjmującego wiadomości SMS jest praktycznie odcięty od swojego rachunku bankowego, jeśli chce się dostać do rachunku poprzez łącze internetowe.

Silne uwierzytelnienie wymaga bowiem nie tylko zalogowania się do systemu, ale także podania kodu otrzymanego jako wiadomość SMS.

Wiem, że trudno sobie wyobrazić kogoś, kto nie ma telefonu komórkowego, ale jestem przekonany, że są takie osoby, które mają komputer i dostęp do Internetu, ale nie posiadają telefonu komórkowego. Kiedy zakładali rachunek w banku nie mieli obowiązku posiadania telefonu.

Oczywiście jeśli tacy klienci będą uparci, nie kupią telefonu, to oczywiście będą mogli korzystać z bankowości tradycyjnej i załatwiać wszystkie sprawy w okienku bankowym.

Trudniejszy dostęp do gotówki

Jednak to, co się dzisiaj dzieje – to dopiero początek zmian. Rośnie obrót bezgotówkowy i jednocześnie banki dążą do racjonalizacji ponoszonych kosztów.

Co mam na myśli? Ano to, że znikają tradycyjne oddziały, część oddziałów staje się cashless’owa – tam po prostu nie ma gotówki, znikają bankomaty – po co je utrzymywać, skoro większość klientów płaci kartami, telefonami, i korzysta z e-bankowości.

I tu się pojawia druga grupa klientów, już nie tylko tych, którzy nie mają telefonów komórkowych, ale także tych, którzy nigdy nie korzystali z e-bankowości.

Gdzie uzyskają dostęp do gotówki – jeśli mieszkają poza dużymi miastami, a bankomaty znikają? Gdzie będą regulować swoje zobowiązania, jeśli tradycyjnych oddziałów bankowych jest coraz mniej?

Czy coś komuś umknęło?

Przy okazji rodzi się pytanie o tzw. rachunki podstawowe, które banki musiały uruchomić dla klientów w wyniku pojawienia się takich wymogów unijnych. Rachunek podstawowy, to rachunek, który ma być w zasadzie darmowy dla klienta. Miał być narzędziem do likwidacji wykluczenia finansowego.

Teraz – jak rozumiem – aby mieć ten darmowy rachunek trzeba kupić telefon i płacić miesięczny abonament.

Być może warto pokusić się na chwilę refleksji nad tym co się dzieje, a instytucje państwowe – jeśli im zależy na tym, aby nie pojawiła się nowa grupa wykluczonych finansowo – być może podejmą odpowiednie kroki zapobiegawcze.

Czas pokaże czy to, o czym piszę, to wydumany problem, czy też rzeczywiście jest coś na rzeczy.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: