PZIP: konieczny dialog z rynkiem w kwestii zmian w tzw. przepisach antylichwiarskich

Finanse osobiste / Komentarze ekspertów

W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów opublikowano projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie. O komentarz do projektu tego dokumentu poprosiliśmy mecenasa Pawła Grabowskiego, pełnomocnika Zarządu Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

mec. Paweł Grabowski, pełnomocnik zarządu Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.
Mec. Paweł Grabowski, pełnomocnik Zarządu Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych. Źródło: PZIP

W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów opublikowano projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie. O komentarz do projektu tego dokumentu poprosiliśmy mecenasa Pawła Grabowskiego, pełnomocnika Zarządu Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

Nowelizacja przepisów, regulujących sektor consumer finance została zapowiedziana pod koniec lipca, kilka tygodni po tym, jak w sposób naturalny i niekontrowersyjny wygasły przepisy przygotowane na najgorszy czas pandemii.

Propozycja tej nowelizacji jest niezrozumiała zwłaszcza w kontekście tego, że wcześniej rząd argumentował, że sytuacja na rynku nie uzasadnia dalszego trwania restrykcji.

Rola UOKiK i KNF

Osiągnięcie celu ochrony konsumenta wymaga przede wszystkim skoordynowania działań Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz organów ścigania, a nie kolejnej nowelizacji niestosowanego prawa.

Komisja Nadzoru Finansowego nie jest natomiast organem powołanym do tego typu zadań, jak „patrzenie na ręce” instytucjom pożyczkowym. Obecnie UKNF prowadzi jedynie rejestrację pożyczkodawców i pośredników kredytu konsumenckiego i dla spójności systemowej, tak powinno pozostać.

Może się okazać, że model, w którym znacząco zmienią się role UOKiK i UKNF, będzie niezgody z przyjętymi standardami w Unii Europejskiej

Warto mieć na uwadze, że aktualnie trwa rewizja dyrektywy o kredycie konsumenckim, która będzie wymagała implementacji, a zatem ‒ nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim oraz szeregu aktów prawnych, regulujących sektor consumer finance. Z tego punktu widzenia propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości wprowadza chaos.

Ponadto, do polskiego porządku prawnego implementuje się obecnie tzw. Dyrektywę Omnibus oraz tzw. Rozporządzenie CPC.

Może się zatem okazać, że model, w którym znacząco zmienią się role UOKiK i UKNF, będzie niezgody z przyjętymi standardami w Unii Europejskiej.

Czytaj także: Rząd zapowiada walkę z lichwiarskimi pożyczkami, projekt ustawy jeszcze w tym roku

Odcięcie konsumentów od bezpiecznych produktów finansowych

Odnośnie do limitów kosztów pozaodsetkowych warto odwołać się do danych z rynku kredytów konsumenckich z okresu trwania obniżonego limitu kosztów pozaodsetkowych, kiedy to odnotowywano w sposób stały przewagę popytu nad podażą kredytów konsumenckich. Akcja pożyczkowa zamarła, a w pierwszych miesiącach trwania pandemii ‒ głównie na skutek radykalnej i nagłej zmiany przepisów, sprzedaż kredytów spadła o ponad 50 proc.

Obecnie wskazywane odbicie to skutek wyłącznie wygaśnięcia restrykcyjnych limitów

W efekcie nie tylko znaczna część klientów nie uzyskała finansowania i musiała go szukać w innych źródłach, często ‒ niestety ‒ nielegalnych i niebezpiecznych, ale też tysiące pracowników z sektora consumer finance straciło pracę.

Skutki widać chociażby w danych finansowych ‒ w 2020 roku instytucje pożyczkowe odnotowały ponad 100 mln zł straty, co samo w sobie przeczy tezie o „nadzwyczajnych zyskach” osiąganych przez pożyczkodawców.

Obecnie wskazywane odbicie to skutek wyłącznie wygaśnięcia restrykcyjnych limitów. Wysoki poziom dynamiki sprzedaży w sierpniu nie uprawnia do tezy o wielkich wzrostach, gdyż mamy do czynienia z efektem niskiej bazy ‒ w sierpniu zeszłego roku bowiem praktycznie zamarła sprzedaż.

Nawet dzisiaj, z najnowszych danych wynika, że akcja pożyczkowa wciąż nie powróciła do poziomu sprzed pandemii i jest o ponad 3,2 proc. niższa niż w 2019 roku.

Za błędne koło należy uznać konieczność obniżenia limitów po to, by lepiej chronić konsumentów

Słowem, w czasie obecnego boomu gospodarczego i bardzo wysokiej inflacji, sprzedaż pożyczek na cele konsumpcyjne wciąż jest na poziomie niższym niż prawie dwa lata temu. Poza tym, sprzedaż to jedno, ale osiągnięcie zysku ze sprzedaży to nie jest sprawa oczywista, biorąc pod uwagę szkodowość portfela, liczne nowe obowiązki oraz koszty nałożone na sektor pożyczkowy.

Za błędne koło należy uznać konieczność obniżenia limitów po to, by lepiej chronić konsumentów. Otóż w ten sposób wyłącza się im dostęp do bezpiecznych produktów finansowych, tym samy napędzając szarą strefę, gdzie nie obowiązują ich żadne przepisy. W kolejnym kroku strona rządowa proponuje dalsze obniżenie limitów, by chronić te osoby, które utraciły dostęp do pożyczek. To absurd.

Czytaj także: ZPF krytycznie o rządowym projekcie zmian w tzw. przepisach antylichwiarskich

Potrzebny dialog z rynkiem

Polskie przepisy, regulujące sferę kredytów konsumenckich są pochodną dyrektywy w sprawie kredytów konsumenckich, która ‒ na marginesie ‒ jest obecnie nowelizowana. Celem dyrektywy w sprawie kredytów konsumenckich jest m.in. tworzenie warunków do funkcjonowania wspólnego rynku kredytów konsumenckich w Unii Europejskiej, zatem wskazana jest pełna harmonizacja.

W praktyce oznacza to, że ustawodawca krajowy nie powinien dokonywać zmian, implementując regulacje unijne, a definicje są regulowane na poziomie europejskim. Może się zatem okazać, że wprowadzanie innej definicji wykluczy Polskę ze wspólnego, europejskiego rynku kredytów konsumenckich.

Jakie zmiany byłyby pożądane w kwestii stosowania zabezpieczeń spłaty pożyczek pieniężnych? Członkowie PZIP, co do zasady, nie żądają zabezpieczenia kredytów konsumenckich, których udzielają, natomiast w tym kontekście warto przypomnieć, że wiele daleko idących zmian w prawie w tym zakresie zostało już wprowadzonych ‒ mowa m.in. o ograniczeniach w stosowaniu weksli. Sąd musi z urzędu badać umowę będącą podstawą jego wystawienia pod kątem nieuczciwych postanowień.

Czy KNF powinien nadzorować rynek firm pożyczkowych?

Jednym z celów PZIP jest profesjonalizacja rynku kredytów konsumenckich w Polsce i na tej niwie udało się osiągnąć bardzo wiele. Członkowie PZIP to lendtechy, a zatem innowacyjni, profesjonalni kredytodawcy, którzy już teraz są zobowiązani do spełniania szeregu wymogów formalnych oraz odnoszących się do praktyki funkcjonowania.

Niemniej propozycja objęcia nadzorem przez KNF powinna być bardzo precyzyjnie określona, albowiem mówimy o rynku finansowym. Koncepcja objęcia instytucji pożyczkowych wzmożonym nadzorem ze strony KNF wymaga pogłębionej dyskusji ‒ trudno oczekiwać, by tak daleko idące i doniosłe zmiany, gdzie na setki przedsiębiorców nakłada się nowe i kosztowne obowiązki formalne, nie była poprzedzona analizą zarówno co do jej celowości, jak również kosztów i korzyści, w tym oceny, czy nie jest to nadmiarowa bariera dla sektora fintech.

Warto w tym kontekście pamiętać o wspomnianej już rewizji CCD, gdzie te kwestie też są poruszane. Innymi słowy, w naszej opinii tego rodzaju propozycje są co najmniej przedwczesne, a ewentualne propozycje winny być poprzedzone dialogiem z rynkiem, którego do tej pory nie przeprowadzono.

Czytaj także: Tomasz Chróstny, prezes UOKiK o ochronie przed pułapką zadłużenia w dobie Covid-19


O Polskim Związku Instytucji Pożyczkowych

Polski Związek Instytucji Pożyczkowych to związek pracodawców, który wspiera rozwój sektora fintech & lendtech od swojego powstania w 2013 roku. PZIP zrzesza i wspiera internetowych pożyczkodawców oraz dostawców usług działających w ekosystemie pożyczkowym.

Domeną firm zrzeszonych w Związku jest działalność w obszarze consumer finance przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii i najwyższych standardów obsługi klienta.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: