Raport Euro

BANK 2015/01

SZANOWNI PAŃSTWO! Kilkanaście lat temu, podczas szerokiej debaty na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, żywo był także dyskutowany problem przystąpienia Polski do strefy euro. Polskie społeczeństwo udzieliło mocnego wsparcia idei integracji naszego kraju z państwami Europy Zachodniej w drodze ogólnokrajowego referendum. Przez kilka lat od podpisania traktatu akcesyjnego większość Polaków także opowiadało się za przyjęciem euro. Nie spodziewaliśmy się wówczas, że Unia Europejska i wiele innych krajów zostanie poddanych mocnym testom odporności i sprawdzianom działania w sytuacjach kryzysowych.

SZANOWNI PAŃSTWO! Kilkanaście lat temu, podczas szerokiej debaty na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, żywo był także dyskutowany problem przystąpienia Polski do strefy euro. Polskie społeczeństwo udzieliło mocnego wsparcia idei integracji naszego kraju z państwami Europy Zachodniej w drodze ogólnokrajowego referendum. Przez kilka lat od podpisania traktatu akcesyjnego większość Polaków także opowiadało się za przyjęciem euro. Nie spodziewaliśmy się wówczas, że Unia Europejska i wiele innych krajów zostanie poddanych mocnym testom odporności i sprawdzianom działania w sytuacjach kryzysowych.

Krzysztof Pietraszkiewicz
Prezes Związku Banków Polskich

A były to wydarzenia bez precedensu. Najpierw kryzys bankowy, następnie rozległy kryzys finansów publicznych w wielu krajach i wreszcie seria rozlewających się konfliktów społecznych, politycznych i zbrojnych w krajach Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu oraz na Ukrainie.

Trudno dzisiaj rozmawiać o perspektywie przyjęcia przez Polskę i inne kraje wspólnej waluty bez uwzględnienia wpływu tych wydarzeń na stabilność strefy euro oraz Unii Europejskiej. To właśnie te nadzwyczajne okoliczności powodują, że debata na ten temat nabiera szczególnego znaczenia i pozwala w wielu przypadkach lepiej ukazać silne i słabe strony obowiązujących, ale też projektowanych rozwiązań.

Trzeba rzetelnie ocenić funkcjonowanie obowiązujących mechanizmów, dokonać identyfikacji błędów popełnionych w polityce gospodarczej, monetarnej i fiskalnej, a także w polityce regulacyjnej i nadzorczej państw oraz w całej Unii Europejskiej. Konieczne jest także poddanie dogłębnej ocenie działalności instytucji finansowych i całej infrastruktury systemu finansowego, aby w przyszłości unikać głębokich wstrząsów gospodarczych oraz szybciej identyfikować ewentualne zagrożenia.

W Polsce mamy szczególne prawo do zabierania głosu na ten temat, ponieważ sektor bankowy okazał się stabilny, nadzór restrykcyjny, a rezultaty naszej gospodarki dobre.

Nasze przystąpienie do strefy euro musi być poprzedzone solidnymi przygotowaniami. Wiele musi się zmienić w samej strefie euro i w Unii Europejskiej. Wiele prac musimy wykonać w naszym kraju, aby decyzja o przystąpieniu była trafna i sprzyjała rozwojowi Polski i całej Wspólnoty, ponieważ jest to nasza wspólna szansa i nasza wspólna odpowiedzialność.

bank.2015.01.081.a.150xZ EURO CZY BEZ EURO AKTUALNE I PRZYSZŁE WYZWANIA PRZED CZŁONKAMI UE POZA STREFĄ EURO

Marcin Święcicki
Przewodniczący Forum Ruchu Europejskiego

Brakuje debaty o członkostwie Polski w strefie euro. Tymczasem Polska ma obowiązek przyjąć wspólną walutę po spełnieniu kryteriów z Maastricht. Jednocześnie poparcie dla euro spadło w czasie kryzysu finansowego. Trudno się dziwić, skoro gospodarka strefy euro stanęła w miejscu, a Polska - między innymi dzięki dewaluacji złotego w stosunku do euro - utrzymała pozytywne wskaźniki rozwoju. Od kilku lat trwa naprawianie strefy euro poprzez zaostrzenie dyscypliny fiskalnej z wykorzystaniem instrumentów tzw. sześciopaku oraz paktu fiskalnego, utworzenie Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS) i rozpoczęcie budowy unii bankowej. Wskutek zacieśniania współpracy gospodarczej w strefie coraz częściej mówi się o potrzebie pogłębienia jej unii politycznej. Padają propozycje odrębnego budżetu strefy euro. Chociaż więc pojawia się pytanie, czy reformy strefy euro uodpornią ją na przyszłe kryzysy, to jednocześnie determinacja w jej ratowaniu dowodzi, że - wbrew sceptykom - europejska unia walutowa przetrwa. Więcej, nowa sytuacja w strefie nie przekreśla znanych i ważnych korzyści dla Polski z tytułu wejścia do niej. W kraju ubogim w kapitał zniesienie ryzyka kursowego ułatwi jego pozyskiwanie przez przedsiębiorstwa krajowe i zmniejszy ryzyko dla inwestorów zewnętrznych. Tańsze i mniej ryzykowne kredyty dla przedsiębiorstw i osób fizycznych to szybszy rozwój kraju i wzrost dobrobytu. Wzrośnie wartość polskich przedsiębiorstw. Jednorazowy efekt dewaluacji nie utrzyma się długo. Natomiast długookresowa konkurencyjność Polski zależy od napływu inwestycji, co bez euro jest dużo trudniejsze. Choćby tylko w tej skróconej perspektywie widać, że warto poważnie przemyśleć pozytywy i negatywy członkostwa w strefie euro. Z inicjatywy polskiego i brytyjskiego ruchu europejskiego oraz przy współpracy ze Związkiem Banków Polskich, przeprowadziliśmy na początku listopada 2014 r. wspólną debatę w sprawie obecności w strefie euro. W Wielkiej Brytanii nie ma obowiązku przyjęcia euro. A jednak korzyści z posługiwania się własną walutą nie sprawiają, że w UK przestaje się myśleć o euro jako o walucie brytyjskiej. Przeciwnie. Na przykład w londyńskim City przeważają głosy za wejściem do strefy euro. Dyskusja o wadach i zaletach uczestnictwa w strefie euro powinna być w Polsce kontynuowana. Trzeba wyjaśniać, że podwyżki cen po przyjęciu euro to mit, który nie znalazł potwierdzenia w żadnym kraju. Mimo kryzysu do strefy euro wstępują kolejne kraje. Słowacja przyjęła wspólną walutę w 2009 r. Po Estonii, która zaczęła stosować euro w 2011 r., i Łotwie - w 2014 r., Litwa, jako ostatni kraj bałtycki, dołączyła do strefy 1 stycznia 2015 r. To oznacza, że Polska, w porównaniu z pozostałymi nowymi członkami Unii, staje się coraz mniej atrakcyjna dla zagranicznego kapitału. Zrozumiano to na Łotwie, gdzie kryzys spowodował spadek poparcia do wspólnej waluty do poziomu 25-35 proc., ale dzięki intensywnej kampanii informacyjnej na miesiąc przed wejściem do strefy euro, w grudniu 2013 r., poparcie przekroczyło 50 proc. Warto mówić i o tym, że żaden kraj nie planuje wyjścia ze strefy dobrowolnie. Mam nadzieję, że argumenty zaprezentowane w polsko-brytyjskiej debacie przyczynią się do odważniejszego stawiania pytań i odpowiedzi o uczestnictwie Polski w strefie euro.

WIELKI KRYZYS EUROPEJSKI ASPEKTY ZACHODNIE I WSCHODNIE

Jacek Vincent Rostowski
Autor był wicepremierem i ministrem finansów w latach 2007-2013

Europa stoi w obliczu wielkiego kryzysu systemowego. Rozwija się on na Wschodzie i Zachodzie kontynentu. Kryzys w Zachodniej Europie pojawił się jako pierwszy i wynika z nieumiejętności instytucji wspólnej waluty zaradzenia kryzysowi strefy euro. Kryzys wschodni jest pochodną kryzysu na Zachodzie.

Władimir Putin, widząc pasywność Unii Europejskiej wobec zagrożenia upadkiem euro, uznał, iż jego działania na Ukrainie nie spotkają się ze stanowczą reakcją Zachodu. Pomylił się. Niemniej oba kryzysy - wschodni i zachodni - zasilają się, potęgując problemy, z którymi strefa euro musi się zmierzyć.

Aspekt zachodni

Błędem było utworzenie unii monetarnej bez unii politycznej. Diagnozę dawno postawili politycy niemieccy, przypominając ją w 2012 r. Dziś mówią o konieczności jej realizacji wszyscy - od Wolfganga Schaeuble po Francois Hollande’a. Trudno nie zgodzić się. Tylko unia polityczna warunkuje zaistnienie skutecznych mechanizmów antykryzysowych w strefie. Bez niej nie będzie funkcjonowała prawidłowo tzw. unia gospodarcza, w ramach której państwa członkowskie prowadziłyby politykę korzystną dla całej wspólnoty. Z kolei kluczowymi składnikami unii gospodarczej są unie fiskalna i bankowa.

Unie polityczna i gospodarcza nie powstały. Latem 2012 r. kryzys nie został złagodzony dzięki utworzeniu tej pierwszej, lecz słowom prezesa Europejskiego Banku Centralnego, że nie pozwoli na upadek strefy euro. Jednocześnie w ramach reform strefy uchwalono sześciopak, który de facto potwierdza prawo weta Niemiec wobec takiej wspólnej polityki gospodarczej korzystnej dla całej wspólnoty, która ewentualnie naruszyła by bezpieczeństwo budżetu niemieckiego. Ewentualnie, ponieważ polityka naprawdę korzystna nikogo nie obarcza kosztami.

Czy to oznacza, że w UE powstał system w dużej mierze gwarantujący polityczną i finansową odrębność Niemiec sprzeczną z ideą unii politycznej postulowanej przez te same Niemcy? Dlaczego? W Niemczech w istocie nie ma zgody na unię polityczną, z definicji dającą możliwość przegłosowania największego i najsilniejszego jej członka przez pozostałych. U źródeł tej niezgody leży (jak dotąd) ukryty niemiecki eurosceptycyzm. Jego przesłanie jest jasne: "Europa - tak. Strefa euro - tak. Ale wówczas, kiedy my będziemy decydować, ile dokładnie projekt europejski może nas kosztować".

Aspekt wschodni

Wydaje się prawdopodobne, że Putin i jego otoczenie, przyglądając się wydarzeniom w UE, uznali, że państwa europejskie nie zareagują szybko i stanowczo na aneksję Krymu oraz inwazję w Donbasie. Okazało się, że łatwiej Unii reagować na działania wojenne Rosji, niż rozwiązać problemy strefy euro. Sankcje UE i USA, wprowadzone przeciwko Rosji w czerwcu 2014 r., choć powinny być szybsze i dalej idące, okazują się skuteczne.

Bez aksamitnego demontażu

Inaczej jest na Zachodzie. Ani działania EBC, ani podejście polityczne Niemiec do reform w strefie euro nie dały podwalin dla bezpiecznego jej funkcjonowania. Przeciwnie, stworzyły sytuację zacementowania kryzysu poprzez wprowadzenie do konstrukcji strefy zalążków przyszłego kryzysu. Jego wybuch - czy raczej nawrót - może nastąpić szybko i w różnych wersjach. Łagodniejszy wariant jest już chyba za nami. Nazywam go wariantem trzech zer: zero inflacji, zero stóp procentowych i zero wzrostu. Może trwać dziesięć lub więcej lat, sprzyjając pogłębianiu zjawiska Europy dwóch prędkości. Drugi wariant zakłada upadek strefy euro, co grozi rozpadem UE. Nierealny jest wariant aksamitnego jej demontażu, choć odejście z niej jednego kraju, np. Grecji, jest teoretycznie możliwe.

Według polityków brytyjskich, znanych ze sceptycyzmu, rozpad strefy euro byłby tak skrajny w swoich następstwach, iż racjonalne staje się kibicowanie jej sukcesowi.

Ten sukces leży także w interesie Polski. Brak stabilizacji w strefie euro sprawia jednak, że powinniśmy być poza nią póki nie zostanie naprawiona. Jak długo to potrwa? Być może do czasu, kiedy UE pojmie, że jej przyszłość polityczna zależy od wyboru między katastrofalnym kryzysem, stagnacją lub naprawdę głęboką integracją polityczną

 

Udostępnij artykuł: