Raport Specjalny | Forum Technologii Bankowych | Czekając na blackout

BANK 2021/04

Żarówka i lodówka. Domofon i smartfon. Uliczne latarnie i miejskie wodociągi. Wszystko to działa na prąd. Gdy go zabraknie, ziszczą się słowa niedoszłego prezydenta: „Nie będzie niczego”.

Fot. jamesbin/stock.adobe.com

Żarówka i lodówka. Domofon i smartfon. Uliczne latarnie i miejskie wodociągi. Wszystko to działa na prąd. Gdy go zabraknie, ziszczą się słowa niedoszłego prezydenta: „Nie będzie niczego”.

Juliusz Kaszyński
TVN24

W stwierdzeniu tym nie ma przesady, o czym przekonali się kilkanaście lat temu mieszkańcy Szczecina i okolic. Ich wspomnienia ze słynnego na cały kraj blackoutu brzmią jak opowieści z początków wojny. Ciemno w domach, zamknięte sklepy i szkoły. Sparaliżowane zakłady pracy, szpitale i komunikacja miejska. Ta największa awaria sieci energetycznej w Polsce od czasów zakończenia II wojny światowej spowodowała straty rzędu 50 mln zł i… jak dotąd się nie powtórzyła. Czy to oznacza, że możemy spać spokojnie, i to nawet przy włączonym świetle?

Złudna moc węgla

Teoretycznie tak, bo w grudniu minionego roku, po raz pierwszy w historii, łączna moc wszystkich elektrowni w Polsce przekroczyła 50 GW. Jednocześnie najnowszy rekord zapotrzebowania odbiorców, pochodzący z lutego tego roku, nieznacznie przekroczył 27,6 GW. Eksperci jednak nie tryskają optymizmem i z niepokojem patrzą w przyszłość. Martwi ich przede wszystkim fakt, że ponad połowa wyprodukowanej w Polsce energii pochodziła z węglowych elektrowni. Te, mimo prowadzonych w ostatnich latach modernizacji, są skazane na powolną śmierć. Znaczenie ma nie tylko ekologia, ale także niska ich wydajność i wysoka cena wytwarzanego prądu.

Użytkowane w Polsce elektrownie węglowe mają sprawność ok. 37%. Oznacza to, że zamieniają na energię użyteczną tylko nieco ponad jedną trzecią energii zawartej w paliwie. Tak niska efektywność jest jedną z przyczyn wysokiej emisji CO2, a to z kolei wpływa na ceny energii. Za emisję trzeba bowiem płacić, i to słono.

Na koniec sierpnia ub.r. cena emisji tony dwutlenku węgla osiągnęła poziom prawie 30 euro. W lutym tego roku zbliżyła się do aż 40 euro. Po tym jak w grudniu rządy europejskich krajów porozumiały się w kwestii osiągnięcia zerowej emisji już w roku 2055, eksperci przewidują, że ceny dwutlenku węgla z roku na rok będą drastycznie rosnąć. A wraz z nimi ceny prądu.

Prąd jak zboże

Rosnące koszty emisji C02 to tylko jeden z elementów, który sprawia, że polski prąd jest najdroższy w Europie. Opublikowany w październiku ub.r. raport, przygotowany przez think tank „Ember” wskazuje, że pomiędzy kwietniem a wrześniem ub.r. średnie ceny energii elektrycznej w Polsce wynosiły 46 euro za megawatogodzinę. To prawie 50% więcej niż ówczesna średnia dla reszty unijnych krajów (31 euro/MWh).

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: