Raport Specjalny. Horyzonty Bankowości 2020. Finanse – Viacash, Viafintech Solutions: Czas na digitalizację gotówki

BANK 2020/03

Fot. Viacash

Rozmowa z Anną Szczygielską, General Manager Poland, viacash, viafintech solutions.

Pomimo intensywnego rozwoju elektronicznych instrumentów płatniczych gotówka wciąż zwiększa udział w rynku. Jak pani zdaniem będzie przebiegać ewolucja tradycyjnych form płatności w nadchodzących latach?

– Wspieranie rozliczeń bezgotówkowych z pewnością stanowi trwały trend o charakterze globalnym, jednak tradycyjne metody zapłaty z pewnością nie znikną z rynku. W takich krajach jak Wielka Brytania czy Szwecja znacząco obniżono dostęp do gotówki, co wywołało reakcję organów stojących na straży praw obywatelskich, które uznały takie praktyki za niedopuszczalną formę dyskryminacji. Obecnie w obu tych przypadkach prowadzone są prace nad zmianami legislacyjnymi, które przywrócą obywatelom możliwość swobodnego posługiwania się gotówką. W naszym kręgu cywilizacyjnym przeciwdziałanie wykluczeniu z jakichkolwiek przyczyn ma znaczenie absolutnie pierwszoplanowe, także jeśli chodzi o sposób rozliczeń finansowych czy płatności za codzienne sprawunki. Również na polskim rynku pomimo wyraźnego upowszechniania się elektronicznego obrotu gotówka jeszcze na długo pozostanie jedną z powszechnych form rozliczeń, choćby z uwagi na wspomniane standardy dyskryminacyjne. Poza tym spora grupa ludzi w dalszym ciągu posługuje się tą formą zapłaty, trudno zatem oczekiwać, by w dającym się przewidzieć czasie zniknął tak przydatny instrument.

Skoro już wiemy, że pogłoski o śmierci gotówki są mocno przesadzone, to jakich innowacji możemy spodziewać się w tym obszarze?

– Rozwój tradycyjnych płatności jest zdecydowanie mniej spektakularny niż w przypadku instrumentów elektronicznych, jednak on również się dokonuje. Nasza firma zaangażowała się w proces, który określamy jako digitalizacja gotówki. Jego istotą jest umożliwienie dokonywania wypłat i wpłat gotówkowych w stacjonarnych placówkach handlowych, takich jak sklepy czy stacje benzynowe. Sieć stacjonarnych oddziałów bankowych cały czas podlega redukcji, niejako naturalną konsekwencją tego procesu jest przeniesienie operacji gotówkowych tam, gdzie klienci i tak regularnie się pojawiają, by dokonać zakupów. Wygoda tej formy obsługi polega nie tylko na tym, że klient nie musi szukać bankomatu czy też placówki banku, o co w dzisiejszych czasach jest coraz trudniej, ale również na wyeliminowaniu karty płatniczej. Aby podjąć środki, wystarczy kod kreskowy, który może być zarówno wyświetlony w aplikacji bankowej na smartfonie, przesłany w postaci SMS, czy nawet wydrukowany na papierze. Niekiedy żartujemy, że jesteśmy Apple Pay dla gotówki. Oczywiście, nie ma wątpliwości, że w tym przypadku mówimy o niszy rynkowej, ale jesteśmy przeświadczeni, że ta nisza nie zniknie przynajmniej w ciągu najbliższych 10 lat. 

Kto jest klientem docelowym usług świadczonych przez państwa firmę?

– Można tu wskazać trzy zasadnicze grupy użytkowników. Pierwszą z nich są drobni przedsiębiorcy, którzy z reguły obracają relatywnie niewielkimi kwotami, i z tego powodu nie są atrakcyjnymi klientami dla podmiotów z branży cash-in-transit. Całodzienny utarg w takich placówkach z reguły wynosi od kilku do maksymalnie kilkunastu tysięcy złotych, co z pewnością nie jest kwotą wygórowaną, jednak po zakończeniu dnia te środki trzeba gdzieś zdeponować. Nie jest to zadanie łatwe, jeśli wziąć pod uwagę ograniczony dostęp zarówno do oddziałów i agencji bankowych, jak również wpłatomatów, których w całej Polsce funkcjonuje zaledwie około 8 tys. na cały, 38-milionowy kraj. Umożliwienie dokonania wpłaty utargu w pobliskim sklepie bądź na stacji paliw znacząco ułatwi działalność small biznesowi. Drugą grupę docelową stanowią dla nas nowi gracze na rynku finansowym, tacy jak fintechy czy banki challengery. Współpracujemy chociażby z N26, który jest jednym z naszych największych partnerów. Te podmioty z reguły nie budują fizycznej infrastruktury, niemniej ich klienci sporadycznie potrzebują wykonać operację gotówkową. Dotychczas, aby zasilić konto w takim banku online, trzeba było przelać środki z innej karty czy z innego konta, co z kolei stanowiło poważny dyskomfort dla tych, którzy mieli jedyne konto prowadzone przez fintech. Dysponując usługą viacash, taki użytkownik może udać się do sklepu i za pomocą smartfonu czy też wydrukowanego kodu dokonać wpłaty lub wypłaty. Młode pokolenie chętnie korzysta z banków online, które mają przemyślany user experience i bardzo często funkcjonują w skali globalnej. Wydaje mi się, że nasza usługa doskonale wpisuje się w profil tego typu odbiorcy, jako że w chwili obecnej także działamy na czterech rynkach. Klient będzie korzystał z naszych usług w ten sam sposób w każdym kraju, w którym istnieją sieci handlowe będące naszymi partnerami. Docelowo będziemy w 10 krajach, a więc będziemy największą siecią digitalizującą gotówkę w Europie. Trzecia grupa docelowa to ludzie młodzi, którzy bardzo często dysponują już jakąś gotówką, ale równocześnie z uwagi na niestabilne przychody nie mają własnej karty płatniczej.

Czyli możemy mówić o nowym podejściu, w którym obsługę operacji gotówkowych przejmą od banków placówki handlu detalicznego?

– Jak najbardziej. Sklepy czy stacje benzynowe zawsze będą potrzebne, może się tylko zmieniać forma prowadzenia tego biznesu. Przykładem może być niedawna inicjatywa Jeronimo Martins, czyli uruchomiona w Portugalii, całkowicie zautomatyzowana placówka handlowa. To, że kasjerów zastąpią roboty, nie oznacza, iż w sklepie XXI stulecia nie będzie miejsca na tradycyjne formy płatności. I tu poważnym wsparciem może się okazać digitalizacja gotówki, która pozwoli pogodzić ogień z wodą, czyli z jednej strony wyznaczać nowe trendy i obniżać koszty, a z drugiej utrzymać ofertę dla bardziej tradycyjnej grupy klientów i zapewnić infrastrukturę, w której grupa ta nie będzie dyskryminowana. 

Przejdźmy do konkretów. W jakim stopniu państwa oferta może zwiększyć wygodę jak i bezpieczeństwo prowadzenia small biznesu w zakresie obsługi gotówki? 

– Proszę sobie wyobrazić niewielki warsztat rzemieślniczy, działający z dala od dużego miasta. Dzienny utarg takiego zakładu kształtuje się na poziomie pomiędzy 1000 a 2000 zł. Właściciel zamyka firmę o godzinie 18.00, musi jeszcze wykonać raport kasowy i podliczyć utarg, w efekcie wyjdzie z warsztatu około godziny 19.20. Proszę mi powiedzieć, który oddział banku będzie jeszcze czynny o tej porze? A przecież do takiej placówki trzeba jeszcze dojechać, co zwłaszcza na obszarach wiejskich stanowi niemałe wyzwanie. Co w takiej sytuacji dzieje się z utargiem? Z reguły rzemieślnik zabiera te pieniądze do domu i dopiero następnego dnia udaje się z gotówką do banku. W przypadku viacash wystarczy, by ten szewc bądź krawiec udał się do najbliższego sklepu albo na najbliższą stację benzynową, jako że te placówki są z reguły otwarte znacznie dłużej niż placówki bankowe, nierzadko przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Tam w sposób bezpieczny może on zdeponować gotówkę tylko i wyłącznie za pomocą bar kodów, czyli kodu kreskowego wygenerowanego w telefonie. Analogiczna sytuacja zachodzi w przypadku modnych teraz inwestycji w wynajem mieszkań. W obliczu niskich stóp procentowych ta forma pasywnego dochodu jest coraz popularniejsza, a posiadacze tych nieruchomości co miesiąc odbierają czynsz w gotówce. Również i w tym przypadku zamiast szukać wpłatomatu bądź trzymać gotówkę w skarpecie, lepiej udać się z pieniędzmi do miejsca, gdzie zazwyczaj robimy zakupy i przy okazji zdeponować środki. Pamiętajmy o tym, że sklep jest miejscem bezpiecznym, oświetlonym, gdzie dodatkowo możemy skorzystać ze wsparcia pracownika, który na naszych oczach przeliczy wpłacane pieniądze. Znacznie bardziej komfortowo dokonywać wpłaty bądź wypłaty w takich warunkach aniżeli w bankomacie, który jest umieszczony gdzieś między budynkami albo na ulicy. 

Rozmawiał Karol Mórawski

Udostępnij artykuł: