Raport Specjalny. Obsługa Gotówki: Trzeba być gotowym na nowych graczy i ich nowe modele biznesowe

BANK 2019/09

Fot. Archiwum prywatne

Polski rynek obsługi gotówki można określić jako dojrzały i ustabilizowany. Niemniej jednak należy spodziewać się nowych graczy. Na rynku nie pojawili się jeszcze obecni globalni potentaci zajmujący się przeliczaniem gotówki – zauważa Andrzej Kawinski, Regional Sales Director, Giesecke+Devrient Currency Technology.

Jakie najważniejsze trendy można zaobserwować na rynku obsługi gotówki?

– W Polsce zauważalna jest tendencja związana ze zmieniającym się rynkiem pracy. Otóż firmy zajmujące się przeliczaniem gotówki mają duże problemy ze znalezieniem nowych pracowników. Praktycznie zerowe bezrobocie wymusza oferowanie coraz wyższych wynagrodzeń. Na dodatek wprowadzona przepisami minimalna stawka godzinowa powoduje wzrost kosztów związanych z uposażeniami dotychczasowych pracowników. Obecnie w Polsce mamy rynek pracownika i wielu z nich nie szanuje pracy, np. nadmiernie korzysta ze zwolnień lekarskich. Z drugiej strony, sektor bankowy nie jest gotowy zaakceptować podniesienia stawek za sortowanie pieniędzy. Często zarządy banków wychodzą z założenia, że wszystko zmierza w stronę elektronizacji płatności, dlaczego zatem mają akceptować większe koszty przeliczania gotówki. W Polsce podawane są różne wartości ilości transakcji gotówkowych do bezgotówkowych. Jakby jednak na to nie patrzeć, te pierwsze stanowią około 50%. Ta sytuacja wymusza standaryzację procesu i mądrą automatyzację, tak żeby zwiększyć efektywność i finalnie przeliczać tę samą ilość gotówki mniejszym kosztem.

Czy jest to rynek ustabilizowany, dojrzały, czy może pojawiają się nowi gracze, pomysły, rozwiązania?

– W zasadzie można polski rynek określić jako dojrzały i ustabilizowany. Niemniej jednak nie da się wykluczyć tego, że pojawią się nowi gracze. Na rynku polskim nie są obecne globalne firmy zajmujące się przeliczaniem gotówki, takie jak Loomis, G4S czy Brinks. Funkcjonują one w Europie Zachodniej, w Czechach, na Słowacji i Węgrzech. Firmy ze Skandynawii wychodzą z nowymi pomysłami i ideami biznesowymi. Należy się zatem spodziewać zarówno nowych graczy, jak i nowych modeli biznesowych na polskim rynku. Kiedy? Sądzę, że w ciągu kilku najbliższych lat.

Prawo nadąża za rynkiem? Jeśli nie, to jakie zmiany są potrzebne?

– Zmiany, które miały miejsce w ostatnich latach można uznać za rewolucyjne. Dostosowały one prawo do aktualnej sytuacji na rynku, uwzględniając aktualne możliwości. Wydaje się, że jedyną potrzebą jest określenie długofalowej strategii w zakresie obrotu gotówkowego w Polsce, tak aby poszczególni uczestnicy rynku mogli się do niej stopniowo przygotować.

Procesy obsługi gotówki są dopracowane i realizowane w optymalny sposób, czy też ciągle jeszcze się uczymy i trzeba wprowadzać zmiany?

– Jest lepiej, niż było, ale dalej nie jest optymalnie. Dlaczego? Po pierwsze – chodzi o wiedzę. U nas funkcjonują głównie lokalni gracze, którzy nie mają możliwości wymiany doświadczeń z firmami z innych krajów. Liczenie gotówki to proces produkcyjny, a wiedza o nim jest bardzo niszowa. Sortownie to zakłady pracy o specjalnym statusie i nie ma do nich dostępu osoba postronna. Konkurujące pomiędzy sobą na polskim rynku podmioty nie wymieniają się pełną wiedzą, zaś możliwość wizyty za granicą jest mocno ograniczona. Staramy się na bieżąco pokazywać różne modele, lecz zwykle nie można jeden do jednego przenieść procesu z zagranicy do Polski. Wynika to z różnych przepisów prawa, specyfiki rynku, specyfiki klientów. Nowoczesne metody obsługi gotówki realizowane są nie tylko za naszą zachodnią czy północną granicą. Również kraje znajdujące się na południe od nas, byłego bloku wschodniego, są o wiele bardziej zaawansowane w nowoczesnych procesach.

W jaki sposób technologia usprawnia proces obsługi gotówki? Jaką rolę odgrywa IT w obrocie gotówkowym?

– Dzisiejsza technologia daje bardzo wiele możliwości. Ważne jest, aby procesy automatyzować z głową. Nazywamy to „smart automation” – mądrą automatyzacją. Nie zawsze i nie w każdym przypadku automatyzacja ma sens. Osobiście miałem okazję obserwować sytuację w jednej z najbardziej zautomatyzowanych sortowni w Europie. Klient zainwestował bardzo duże środki. Chciałbym tutaj zaznaczyć, że przy zakupie i wdrożeniu nie korzystał z naszego wsparcia. Po wdrożeniu okazało się, że zmienione warunki rynkowe spowalniają całość postępowania. Zamiast zwiększyć efektywność, proces wymagał dużo większej pracy manualnej. Wspólny projekt z klientem spowodował kolejną przebudowę sortowni, tak że aktualnie praca jest bardzo efektywna i co najważniejsze system przygotowany jest na zmieniające się realia rynkowe. Firmy, które mają duże doświadczenie w automatyzacji procesów produkcyjnych nie rozumieją procesów w sortowni.
Oddzielnym obszarem jest system zarządzania procesem w sortowni – oprogramowanie. W Polsce są podmioty, które robiły wdrożenia w sortowniach. Zwykle jest to oprogramowanie napisane pod dyktando klienta. Jak trzeba zmienić proces, klient (firma CIT) musi wytłumaczyć producentowi, co ma zmienić. Dostosowanie programu to długi proces i nie zawsze ostatecznie działa tak jak powinien. Wyspecjalizowane rozwiązania, w tym oprogramowanie naszej firmy, może być szybko i łatwo dostosowane do aktualnej sytuacji, ale również do zarządzania procesami w przyszłości. Jest to bardzo unikalna wiedza, której nie ma obecnie na polskim rynku.

Nowe rozwiązania (sztuczna inteligencja, internet rzeczy, big data) mają wpływ na rozwój obsługi gotówki?

– Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Kilka banków centralnych na świecie zastanawia się nad emisją elektronicznego pieniądza. Byłaby ona równoległa do znanej nam materialnej formy gotówki. Elektroniczną gotówkę można stosować tam, gdzie pieniądze elektroniczne zastępują pieniądz tradycyjny. Elektronizacja płatności to w większości przypadków płatności kartami. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, że te formy transakcji zasilają międzynarodowe giełdowe korporacje VISA i Mastercard. Elektroniczny pieniądz to tania alternatywa dla obywateli.

Niezbędny jest jednolity standard obsługi gotówki?

– Jednolity standard obsługi gotówki to bardzo szerokie pojęcie. Na pewno nie uda się tego wprowadzić. Powinniśmy jednak rozmawiać o standaryzacji w aktualnym procesie. Jednym z obszarów jest normalizacja opakowań do przekazywania gotówki. Standaryzacja jest pierwszym etapem automatyzacji.

Czy można zrezygnować z gotówki?

– Nie, nie można. To pytanie ma o wiele głębszy aspekt. W krajach, gdzie dominują płatności bezgotówkowe, obserwujemy bardzo niepokojące zjawisko. Określone grupy obywateli z pewnych względów chcą, albo muszą, posługiwać się gotówką. Jeżeli banki zamkną swoje oddziały gotówkowe, a operatorzy bankomatów, ze względu na niską transakcyjność, zlikwidują urządzenia, państwo musi zapewnić obywatelom dostęp do gotówki. Finalnie koszty takiej rewolucji przerzucane są na administrację państwową, a więc również na każdego z nas. Już obecnie w tych krajach rozważa się przepisy, które mają zobowiązać banki do akceptacji gotówki. Inne regulacje mają za zadanie zapewnić obywatelom dostęp do niej w promieniu kilku kilometrów od miejsca zamieszkania.

Według raportu amerykańskiego think tanku Center for Strategic and International Studies (CSIS), straty wynikające z cyberataków rosną z roku na rok. Autorzy raportu szacują, że w 2016 r. wyniosły one 445–608 mld dolarów. Prognozuje się, że w roku 2030 wyniosą one 1,2 bln dolarów, co będzie stanowić 0,9% światowego PKB.

Badania NBP pokazują, że gotówka pozostaje najtańszym środkiem płatności w Polsce. W przeszłości transakcje kartowe to był przychód dla banku, gotówka była kosztem. Obecnie, przy bardzo niskiej stawce interchange, płatności bezgotówkowe stały się również kosztem dla banku.

A skoro o kosztach mowa, to nie można zapominać o bardzo wysokich nakładach związanych z bezpieczeństwem transakcji bezgotówkowych. Coraz bardziej wyrafinowane metody ataku wymuszają kolejne inwestycje w nowe i droższe rozwiązania w obszarze security. Według raportu firmy Gartner, w 2014 r. światowy rynek rozwiązań IT związanych z bezpieczeństwem wart był ok. 71 mld dolarów. Firma badawcza Cybersecurity Ventures szacuje, że w 2019 r. jego wartość przekroczy 155 mld dolarów. Trudno przełożyć te wartości na rynek polski, ale zastanawiająca jest dynamika wzrostu wydatków na bezpieczeństwo – w ciągu pięciu lat będą one podwojone.
Nie ma również oficjalnych danych dotyczących strat banków z tytułu fraudów. Według raportu amerykańskiego think tanku Center for Strategic and International Studies (CSIS), straty wynikające z cyberataków rosną z roku na rok. Autorzy raportu szacują, że w 2016 r. wyniosły one 445–608 mld dolarów. Prognozuje się, że w roku 2030 wyniosą one 1,2 bln dolarów, co będzie stanowić 0,9% światowego PKB. Według autorów raportu największe straty w przeliczeniu na procent PKB ponoszą kraje średniozamożne, w których cyfryzacja jest już nieźle rozwinięta, ale cyberbezpieczeństwo za nią nie nadąża. Raport PwC wskazuje, że w 2017 r. straty finansowe z tego powodu poniosło 44% ankietowanych polskich firm.

Udostępnij artykuł: