Raport specjalny – „Ranking największych banków w Polsce”: W obliczu technologicznej ofensywy

BANK 2018/06

„Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich”. To angielskie przysłowie doskonale oddaje strategię, jaką sektor bankowy przyjął wobec spółek technologicznych specjalizujących się w usługach i produktach finansowych.

„Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich”. To angielskie przysłowie doskonale oddaje strategię, jaką sektor bankowy przyjął wobec spółek technologicznych specjalizujących się w usługach i produktach finansowych.

Łukasz Michalik

Czym jest branża, której nazwa – jeszcze kilka lat temu znana głównie wąskiej grupie specjalistów – stanowi dziś synonim wzbierającej fali, gotowej wywrócić do góry nogami stary porządek świata finansów?

Fintech to produkty i usługi powstające na styku finansów i technologii. Specyfika branży sprawia, że jej granice nie są ostro zaznaczone, jednak najpowszechniejsze próby zdefiniowania wskazują na rozwiązania zwiększające dostępność usług finansowych, upraszczające korzystanie z nich i rozszerzające ich zasięg na nowe obszary, definiowane ośmioma podgrupami. Są to m.in. bankowość, ubezpieczenia, zarządzanie aktywami i rynki kapitałowe, podnoszenie kapitału i finanse osobiste, płatności, dane i analityka, cyberbezpieczeństwo i inne oprogramowanie.

Popularyzacja samego terminu nastąpiła później niż produktów, które się nim określa, a innowacja proponowanych rozwiązań opiera się nie tylko na rozwiązaniach technologicznych, ale także na nowej formie komunikacji.

Sztandarowym przykładem fintechów są szybkie pożyczki. Termin, który kilka dekad temu był nieznany, w ostatnich latach zyskał na popularności. Dzięki rozwojowi technologii, jak cyfrowe platformy zapewniające obsługę transakcji, wiarygodne i szybkie metody uwierzytelniania (wykorzystujące na przykład biometrię), a także popularyzacji smartfonów – klient zyskał dostęp do szerokiego wachlarza usług, pozwalających na zaciąganie zobowiązań finansowych w zupełnie nowy sposób.

Współpraca zamiast konfrontacji

Z punktu widzenia banku fintech może być postrzegany jako zagrożenie. Zamiast jednak szukać wrogów, banki wychodzą z założenia, że lepiej przeanalizować ich cele i metody działania i znaleźć rozwiązania pozwalające na współpracę. Połączenie wartości, jaką stanowi stabilność i wiarygodność banku z technologią, zapewnianą przez zewnętrzne, działające bardzo dynamicznie i wyspecjalizowane w swojej branży podmioty, tworzy klasyczny przykład sytuacji win-win. Korzystają wszyscy – banki, twórcy innowacji, a także klienci.

Jest to tym bardziej istotne, że podmioty fintechowe aktywnie uczestniczą w procesie określanym jako unbundling banking – rozdzielanie bankowości. W przeciwieństwie do banków, oferujących szeroki wachlarz produktów i usług, fintech zazwyczaj skupia się na jednym, wybranym aspekcie, osiągając wysoki stopień specjalizacji. Obrazowo pokazał to serwis Cbinsights, który analizując stronę internetową banku Wells Fargo, do każdego z jej kilkudziesięciu elementów odpowiadających za różne usługi był w stanie dopasować po kilka podmiotów z branży fintech.

Na takie podejście zwraca uwagę Łukasz Bystrzyński w raporcie PwC „Banki i fintechy – małżeństwo z rozsądku”. „Zachowują się one [banki] wyjątkowo pragmatycznie i koncentrują się głównie na rozwiązaniach dających przewagę konkurencyjną obecnie, nie oczekując większych zwrotów z inwestycji. W ich polu zainteresowania znajdują się np. data analytics, aplikacje mobilne czy cyberbezpieczeństwo” – podkreśla.

Odpowiedzią na ofensywę fintechów jest zatem nie konfrontacja, ale współpraca, co potwierdzają zebrane przez PwC dane statystyczne – 82% banków zamierza w ciągu trzech lat rozpocząć współpracę z podmiotami reprezentującymi fintech.

– Odsetek instytucji finansowych zaangażowanych we współpracę z fintechami rośnie i będzie rósł nadal – zauważa Daniel Szempruch z Alior Banku. – Banki nie powinny traktować fintechów jak zagrożenie, raczej jak akcelerator własnego rozwoju. Obie strony chcą czegoś, co ma ta druga – fintechy posiadają innowacyjne pomysły i dużą zwinność w implementacji nowych rozwiązań, a banki – doświadczenie, wiedzę rynkową, dużą bazę klientów i oczywiście pieniądze.

Innowacje pod skrzydłami banków

Konsekwencją takiego podejścia jest zaangażowanie banków w rozwój branży. Już na początku 2017 r. mBank uruchomił specjalny fundusz – mAkcelerator – przeznaczając 50 mln zł na inwestycje w fintechy. Pierwszym zakupem okazała się katowicka spółka, rozwijająca biometrię behawioralną, potwierdzającą tożsamość na podstawie wzorca zachowań podczas korzystania z komputera, a w przyszłości również smartfonu.

Deloitte w podsumowaniu londyńskiego Polish Tech Day zauważyła: „Polska jest największym ośrodkiem FinTech w Europie Środkowo-Wschodniej (856 mln USD z 2,2 mld USD), jednocześnie wartość inwestycji venture capital w stosunku do PKB wynosi tylko 0,005%. Jest to ważne, ponieważ na świecie venture capital odpowiada za około 70% wartości całkowitych inwestycji w firmy finansowo-technologiczne”.

Skutkiem tego aż dla 72% startupów głównym źródłem finansowania są środki własne. Wydatki na badania i rozwój w Polsce są również relatywnie niskie i stanowią tylko 0,9% PKB. W efekcie nasz kraj nie wyróżnia się innowacyjnością na tle innych gospodarek europejskich. Wyjątkiem jest polski sektor finansowy, który jest bardzo innowacyjny w porównaniu z innymi gałęziami naszej gospodarki. Do tego stopnia, że niektóre z największych polskich banków są za granicą nazywane „fintechami”.

Z punktu widzenia banku fintech może być postrzegany jako zagrożenie. Zamiast jednak szukać wrogów, banki wychodzą z założenia, że lepiej przeanalizować ich cele i metody działania i znaleźć rozwiązania pozwalające na współpracę. Połączenie wartości, jaką stanowi stabilność i wiarygodność banku z technologią, zapewnianą przez zewnętrzne, działające bardzo dynamicznie i wyspecjalizowane w swojej branży podmioty, tworzy klasyczny przykład sytuacji win-win. Korzystają wszyscy – banki, twórcy innowacji, a także klienci.

Bank jako inkubator

Nic dziwnego zatem, że aby mieć w co inwestować, banki stymulują rozwój całej branży. Przykładem takich działań jest m.in. współpraca Alior Banku z akceleratorem Huge Thing czy organizowanie przez banki hackathonów. To krótkie, kilkudziesięciogodzinne spotkania, w czasie których – często w formule konkursu – uczestnicy projektują różne usługi, narzędzia czy algorytmy.

Podczas kwietniowego hackatonu bankITup, zorganizowanego przez Bank Zachodni WBK, zadaniem uczestników było stworzenie rozwiązań, pozwalających identyfikować podmioty z największym potencjałem rozwojowym i inwestycyjnym. W rezultacie wśród finalistów znalazło się:

  • narzędzie odpowiedzialne za wyszukiwanie wiadomości, które mogą mieć wpływ na obserwowane zmiany na giełdzie,
  • algorytm porównawczy, służący do oceny pracowników, atrakcyjności benefitów oraz zaufania do firmy,
  • moduł systemu dotyczącego wykrywania zapotrzebowania na usługi skarbowe,
  • aplikacja wspomagająca inwestorów w doborze idealnej lokalizacji pod lokal usługowy.

Pole do współpracy z fintechami pojawia się również w obszarach, gdzie banki – mimo nowoczesności polskiego sektora bankowego – pozostają w tyle za światowymi trendami. Jak zauważa w swoim raporcie PwC, dotyczy to m.in. technologii blockchain. „35% polskich banków (17% globalnie) nie wie, czym jest blockchain i jakie może mieć znaczenie dla sektora. To szansa na zacieśnienie relacji banków z fintechami” – napisano w nim.

Szansę tę obrazuje sukces polskiego fintechowego startupu Billon, który został doceniony w konkursie organizowanym przez Komisję Europejską nagrodą w postaci 2 mln euro. Jego dziełem jest wykorzystujące blockchain rozwiązanie pozwalające na błyskawiczne i bardzo tanie przesyłanie w odległe miejsca na świecie dowolnych, nawet bardzo małych kwot.

Fintech chce być bankiem

Symbiotyczny związek banków i fintechów nabiera innego znaczenia, gdy wydłużymy horyzont czasowy. Zagraniczne przykłady wskazują bowiem na tendencję do ewoluowania spółek technologicznych w stronę tradycyjnej bankowości. Dość wspomnieć o takich przykładach, jak Revolut (wymiana walut), Klarna (płatności online) czy Zopa (pożyczki społecznościowe), które – po okresie pośredniczenia i zdobywania użytkowników – wystąpiły do regulatorów o licencje bankowe.

Jest zatem kwestią czasu, gdy fintech – po okrzepnięciu na rynku, zdobyciu doświadczenia i klientów, a przede wszystkim wiarygodności – rzuci bankom wyzwanie, ze sprzymierzeńca stając się konkurentem. Jest to o tyle przewrotne, że wiele z podmiotów fintech u progu działalności prezentowało się jako sposób na wyeliminowanie pośrednictwa banków.

Taki scenariusz wynika nie tylko z dotychczasowych doświadczeń, ale również ze zmian prawa. Sztandarowym przykładem jest dyrektywa PSD2 (2nd Payment Services Directive), będąca odpowiedzią na postępującą cyfryzację usług finansowych i wprowadzająca open banking. Zmiany są doniosłe i oznaczają m.in. obowiązek udostępniania przez banki danych klientów (którzy wyrażą na to zgodę) poprzez API, umożliwienie zewnętrznym firmom pobieranie danych o rachunku (AIS – account information service) czy inicjowanie płatności w imieniu klienta (PIS – payment initiation service).

PSD2 katalizatorem rozwoju

Kierunek zmian jest tożsamy ze staraniami Ministerstwa Rozwoju. Podsekretarz stanu, a od 9 stycznia br. minister przedsiębiorczości i technologii, Jadwiga Emilewicz w raporcie „Ekspertki w fintech” stwierdziła: „Pierwszy krok, który musimy postawić na tej drodze wiąże się z rozluźnieniem barier regulacyjnych dla innowacyjnych pomysłów w dziedzinie finansów. Ministerstwo Rozwoju pracuje nad tak zwaną „piaskownicą regulacyjną”, która umożliwi w niewielkiej skali dla tej branży zniesieniu np. obostrzeń licencyjnych dla przetestowania nowatorskich rozwiązań związanych z nowymi metodami płatności”.

Choć pod względem implementacji dyrektywy do krajowych przepisów mamy opóźnienie, przewidziane na najbliższe miesiące zmiany prawa oznaczają pojawienie się tzw. podmiotów trzecich (TPP – Third Party Providers), reprezentowanych w Polsce przez MIP (małe instytucje płatnicze). To przedsiębiorstwa, które po uzyskaniu wpisu do rejestru prowadzonego przez KNF i spełnieniu uproszczonych wymagań związanych m.in. z zapobieganiem praniu pieniędzy, będą mogły prowadzić rachunki klientów (do wysokości 2 tys. euro) czy obsługiwać płatności. I choć skalę ich działalności ogranicza miesięczny pułap transakcji, ustalony na 1,5 mln euro, przed branżą fintech otwiera to zupełnie nowe możliwości, pozwalając na samodzielne testowanie i wdrażanie proponowanych rozwiązań.

Podkreśla to raport „FinTech w Polce. Bariery i szanse rozwoju”, opracowany pod patronatem Ministerstwa Cyfryzacji i Związku Banków Polskich. Czytamy w nim m.in.: „Gdy dostęp do środków klienta przestanie być barierą, może się okazać, że to nie wielkość firmy zdefiniuje pozycję rynkową, ale raczej umiejętność elastycznego, spersonalizowanego dostarczania usług. Fintechy już dzisiaj mają przewagę związaną ze zdolnościami wdrożeniowymi czy umiejętnością dostarczenia wysokiej jakości wartości dodanej, jednak nie przekłada się to bezpośrednio na ich pozycję na rynku. Otworzenie rynku płatności elektronicznych na nowe metody może okazać się zmianą na skalę wprowadzenia płatności zbliżeniowych, które szturmem zdobyły rynek”.

image

Filip Mazurek konsultant Sollers Consulting:

– Dyrektywa PSD2 otworzyła nowe możliwości rozwoju fitnechów. Jest ich coraz więcej, oferują głównie rozwiązania płatnicze, np. płatności internetowe, integrują też informacje o rachunkach prowadzonych w różnych bankach. Banki nie będą mogły zablokować dostępu do kont. Jest to szansa na zaoferowanie ciekawych i przyjaznych dla klienta rozwiązań. Sama obecności fintechów wymusi uelastycznienie banków – usługi wcześniej dla nich zarezerwowane (jak np. płatności walutowe, zbliżeniowe, zdalne) stały się dziś szerzej dostępne. Relacje banków i fintechów z pewnością będą się zacieśniać.

Banki bacznie obserwują ekspansję fintechów, wprowadzają innowacyjne usługi i zmieniają podejście do obsługi. Mają one ugruntowaną pozycję, szerokie bazy klientów, a fintechy celują raczej w punktowe rozwiązania. Zwykle też wymagają kontaktu online, który nie zadowoli wszystkich klientów. Nawet posiadając licencję bankową (często za granicą), nie są w stanie zaoferować pełnego zakresu i dostępności usług, dlatego należy jeszcze traktować je jako uzupełnienie oferty rynkowej, poszerzające ją o nowe możliwości (np. karty wielowalutowe). Wydaje się, że fintechy mogą też częściowo zastąpić bankowe departamenty rozwoju usług.

Fot. Sollers Consulting

Udostpnij artyku: