Raport specjalny – „Ranking największych banków w Polsce”: Warto robić to, na czym się znamy

BANK 2018/06

Z Antonim Piekutem, deweloperem, właścicielem firmy „Yuniversal Podlaski”, rozmawiała Halina Tarasewicz.

Z Antonim Piekutem, deweloperem, właścicielem firmy „Yuniversal Podlaski”, rozmawiała Halina Tarasewicz.

W 1989 r. wrócił pan ze Stanów Zjednoczonych i postanowił zainwestować zarobione tam pieniądze. Dlaczego w budownictwo mieszkaniowe?

– Na początku, po powrocie ze Stanów zastanawiałem się nad tym, co chciałbym robić. Myślałem wtedy o drogownictwie. Zaczął się bowiem wielki boom na budowanie dróg, potem autostrad. To była kusząca perspektywa, ale rzeczywistość okazała się później nie taka różowa. Nie wszyscy z tego wyszli cało. Sam znam firmy, które straciły na tych inwestycjach wszystko. Widać ktoś tam w górze nade mną czuwał, żebym jednak w to nie wchodził, bo nie wiadomo jak by się to dla mnie skończyło. Drugą opcją było budownictwo mieszkaniowe. To była absolutna nowość. Na początku lat 90. to było ogromne pole do zagospodarowania. Wspólnie z Remigiuszem Rogowskim założyliśmy Przedsiębiorstwo Budowlane Wersal Podlaski. I dość szybko zaczęliśmy budować.

Początki były trudne?

– Wręcz przeciwnie. To były złote czasy. Byliśmy pierwszym developerem na białostockim rynku, a głód mieszkań był ogromny. Wreszcie można było kupić mieszkanie na wolnym rynku, a nie jak dotąd czekać w spółdzielni na realizację książeczki mieszkaniowej. Chętnych do zakupu mieszkań nie brakowało. Mieliśmy wtedy biuro w kamienicy na drugim piętrze. Kolejka ciągnęła się aż do parteru. Ludzie wpłacali pieniądze, a my budowaliśmy.

Zarobione pieniądze inwestowaliście nie tylko w rozwój firmy. To wtedy postanowiliście uratować upadający klub piłkarski Jagiellonia Białystok?

– Klub był w tragicznej sytuacji, czwartoligowa drużyna i trzymilionowe zadłużenie. Wydawało się, że nic ich już nie uratuje. Wtedy przyszedł do nas prezes klubu i poprosił o pomoc. Znaleźliśmy rozwiązanie. Zawiązaliśmy drugą w Polsce, po Wiśle Kraków, spółkę akcyjną. Spłaciliśmy długi klubu, ale to był dopiero początek. Staliśmy się właścicielami, a to pociągało za sobą kolejne koszty. W sumie włożyliśmy w to przedsięwzięcie kilkanaście milionów. Ale dzięki temu udało się zbudować klub i drużynę z prawdziwego zdarzenia. W pewnym momencie sprzedaliśmy większość swoich udziałów, bo priorytetem było rozwijanie naszych firm i trzeba było się zdecydować czy inwestować w budownictwo, czy płacić zawodnikom. Na wszystko już nie starczało.

Ma pan satysfakcję, że to w pewnym sensie dzięki wam Jagiellonia jest dziś wicemistrzem Polski?

– Kiedyś postawiliśmy ten klub na nogi. Ale kto dziś o tym pamięta.

Jest pan na rynku deweloperskim ponad 25 ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: