Raport Specjalny: Rynek się cywilizuje

BANK 2015/04

Rosnąca podaż bankowych wierzytelności hipotecznych i detalicznych pozwala branży patrzeć w przyszłość z optymizmem.

Rosnąca podaż bankowych wierzytelności hipotecznych i detalicznych pozwala branży patrzeć w przyszłość z optymizmem.

Krzysztof Maciejewski

Każdy sukces ma drugą stronę medalu - przy czym niekoniecznie oznacza ona porażkę. Poprawiająca się akcja kredytowa musi siłą rzeczy pociągać za sobą ożywienie na rynku wierzytelności. Rok 2014 był bardzo pomyślny dla instytucji udzielających kredytów i pożyczek, ale także i dla branży windykacyjnej. Możemy wręcz mówić o rekordzie sprzedanych windykatorom długów. Zeszłoroczną podaż wierzytelności nieregularnych należy szacować na ok. 14 mld zł. Na tę rekordową kwotę złożyła się rosnąca podaż bankowych wierzytelności detalicznych i hipotecznych. Dodatkowo obserwowaliśmy dość spektakularne wejścia zagranicznych inwestorów. Perspektywy na 2015 r. pozwalają oczekiwać dalszego wzrostu.

Według szacunków Grupy KRUK w 2014 r. w Polsce wierzyciele przekazali podmiotom zewnętrznym wierzytelności o wartości nominalnej 24,3 mld zł (w porównaniu do 20,9 mld zł w 2013 r.). W segmencie zakupów wierzytelności znalazły się portfele o łącznej wartości nominalnej 15,3 mld zł (wzrost o 37 proc. z poziomu 11,2 mld w 2013 r.). Tu istotny wpływ miały dalsze wzrosty w segmencie konsumenckim, a także sprzedaż kilku dużych portfeli zabezpieczonych hipotecznie. Nieco gorzej było w segmencie inkaso2015znalazły się tu sprawy o wartości nominalnej 9 mld zł (w porównaniu do 9,7 mld zł w 2013 r.).

Detal i hipoteki rosną

Wzrost wartości rynku windykacyjnego to, poza poszerzeniem oferty o kredyty hipoteczne, wynik rosnącej podaży wierzytelności detalicznych. Największy udział w 2014 r. miały wierzytelności konsumenckie, których podaż wyniosła 11,7 mld zł - w porównaniu do 9,4 mld zł rok wcześniej. Ponadto na wzrost podaży wierzytelności w Polsce miało wpływ otwarcie na istotną skalę rynku sprzedaży nieregularnych wierzytelności zabezpieczonych hipotecznie. Podaż tej klasy aktywów w Polsce wyniosła 1,7 mld zł, z czego większość została nabyta przez Grupę KRUK. W segmencie wierzytelności korporacyjnych wartość nominalna sprzedanych wierzytelności wyniosła w 2014 r. 2 mld zł, wobec 1,8 mld zł rok wcześniej. Z kolei wartość nominalna spraw przekazanych do inkaso wyniosła w ubiegłym roku 9 mld zł i była o około 7 proc. niższa niż w 2013 r. W 2014 r. głównymi zleceniodawcami na rynku inkaso pozostawały banki, które kontynuowały tendencje wzrostu skłonności do sprzedaży wierzytelności, wspartej przez pierwsze duże transakcje na rynku wierzytelności zabezpieczonych hipotecznie.t

Co więcej, ze względu na spowodowaną niskim kosztem pieniądza rozkręcającą się akcję kredytową, owa podaż najprawdopodobniej utrzyma się w najbliższym czasie na wysokim poziomie. Wyśrubowane normy i regulacje, również te docierające do nas z Brukseli (dotyczące parametrów płynności finansowej i utrzymywania rezerw), będą dalej sprzyjać transakcjom sprzedaży wierzytelności przez banki. Ponadto większą podaż wierzytelności bankowych powinna stymulować rosnąca obecność na polskim rynku branżowych inwestorów zagranicznych. Trzeba jednak również zauważyć, jak bardzo zmienia się sama struktura podaży. Poza wierzytelnościami detalicznymi, w równie szybkim tempie przyrasta bowiem, jak wspomniałem wcześniej, wielkość długu hipotecznego. Można powiedzieć - tak przynajmniej twierdzą niektórzy obserwatorzy rynku - że było to spore zaskoczenie zarówno dla inwestorów, jak i dla... firm windykacyjnych. Co ciekawe, ceny wierzytelności spadły dość dramatycznie - o ile na początku 2014 r. sięgały 30 proc. wartości nominalnej, to w grudniu wynosiły średnio 15 proc. Nie da się ukryć, że oczekiwania sprzedających okazały się nieco wygórowane, a z drugiej strony mieliśmy do czynienia z pewnym przeszacowaniem przez inwestorów możliwej płynności portfeli.

Napływają inwestycje, rosną długi

Miniony rok był też bardzo interesujący pod względem zmian właścicielskich w samych firmach windykacyjnych. Byliśmy świadkami kilku ciekawych akwizycji. Można tu wymienić nabycie spółki Ultimo przez norweski holding B2, przejęcie EGB przez włoski fundusz Concordia 21, czy wreszcie wykupienie Navi Lex przez szwedzkiego Hoista. Nowością były też duże wolumeny w pojedynczych transakcjach. Warty 300 mln zł, niemal dwumiliardowy portfel Raiffeisen Polbank, został nabyty - przez pochodzący z grupy Getin - GetBack, co może spowodować spore przetasowanie w rankingu liderów rynku. Z kolei grupa Getin zamykała rok sprzedażą dużego portfela wierzytelności amerykańskiemu PRA Group za cenę kolejnych 300 mln, w konsorcjum z Get- Back i Kredyt Inkaso. Być może to dopiero początek.

W 2015 r. branża spodziewa się dynamicznego rozwoju hipotecznych NPL. Przekładając to stwierdzenie na język nieco bardziej zrozumiały - eksperci szacują, że znacznie wzrośnie liczba kredytów hipotecznych, których opóźnienie w spłacie przekroczy 90 dni. Do pionierów wśród sprzedających, takich jak Getin, PKO BP, BGŻ czy BZWBK być może dołączą pozostali. Transakcje w dużej mierze rozwiążą problem nieskutecznych egzekucji i zepsutego portfela kredytowego. Bez wątpienia wciąż dynamiczna będzie podaż kredytów detalicznych, w dalszym ciągu oczekiwany jest też wzrost na rynku kredytów MŚP i korporacyjnych. Przed branżą kolejne wyzwania. Sytuację egzekwujących mogą bowiem nieco skomplikować zmiany w regulacjach dotyczących upadłości konsumenckiej, nakładające obowiązek pokrycia kosztów wynajmu mieszkania lokatorom eksmitowanym z nieruchomości.

Te regulacje mogą nieco poskromić apetyty na zakup wierzytelności zabezpieczonych hipotecznie i spowodować dalszą korektę ich cen. Jednak analitycy z domu maklerskiego Trigon nie oczekują, by złagodzenie prawa upadłościowego dla konsumentów miało okazać się zagrożeniem dla branży. W pewnych aspektach może to okazać się nawet korzystne - weźmy chociażby poprawę efektywności zarządzania kredytami zagrożonymi przez banki.

Jaka podaż w 2015 r? Z dużą pewnością można szacować, że globalna podaż dorówna tej z roku poprzedniego. Może się jednak również zdarzyć, że kilka dużych transakcji szybko zmieni obraz rynku - wtedy globalna podaż może przekroczyć nawet 20 mld zł (a warto wspomnieć, że jeszcze w 2010 r. była trzykrotnie niższa niż obecnie).

 

 

Udostępnij artykuł: