Raport Windykacja Należności: Gdy cudzoziemiec nie zapłaci…

BANK 2016/04

Ekspansja zagraniczna to jeden z wymarzonych kierunków rozwoju przedsiębiorstwa. Nowe rynki zbytu, rozbudowa sieci sprzedaży, rosnąca rozpoznawalność marki - te aspekty bez wątpienia przemawiają za rozpoczęciem działalności na terenie obcego państwa. Niestety, podjęcie współpracy z zagranicznym partnerem wiąże się również z istotnym ryzykiem.

Ekspansja zagraniczna to jeden z wymarzonych kierunków rozwoju przedsiębiorstwa. Nowe rynki zbytu, rozbudowa sieci sprzedaży, rosnąca rozpoznawalność marki - te aspekty bez wątpienia przemawiają za rozpoczęciem działalności na terenie obcego państwa. Niestety, podjęcie współpracy z zagranicznym partnerem wiąże się również z istotnym ryzykiem.

Jerzy Majka

Każdy przedsiębiorca działający na rynku międzynarodowym prędzej czy później trafi na nierzetelnego płatnika - ocenia ekspert w zakresie windykacji międzynarodowej Wojciech Jaśkiewicz, kierownik operacyjny w EOS KSI Polska. Co gorsza, nieudany dobór kontrahenta często oznaczać może definitywne pożegnanie się z otrzymaniem należnej zapłaty. Według opinii ekspertów, przeprowadzenie windykacji międzynarodowej na pełną skalę opłaca się dopiero przy zadłużeniu przekraczającym 25 tys. euro. Koszty dochodzenia należności w obcym kraju nie należą wszak do najniższych - dla przykładu, za godzinę pracy prawnika w Belgii wyłożyć należy 300 euro, a na dodatek nigdy nie ma stuprocentowej pewności, czy roszczenie da się wyegzekwować.

Utrudnienie w sprawnym dochodzeniu należności od zagranicznego kontrahenta stanowią nie tylko wysokie koszty windykacyjne. Niemałe wyzwanie stanowią różnice językowe, mogą one skutecznie storpedować plany polubownego rozstrzygnięcia, a w przypadku wejścia na drogę sądową należy liczyć się z dodatkowymi niemałymi wydatkami na tłumacza przysięgłego. Warto przy tym wiedzieć, iż rzetelność płatnicza w poszczególnych krajach pojmowana bywa odmiennie: zwyczajowy termin dokonywania płatności może rozmijać się z tym wskazanym na fakturze nawet o dwa miesiące, a próby pozasądowego wyegzekwowania zaległej zapłaty z góry bywają skazane na niepowodzenie. Z tej właśnie przyczyny wysyłanie monitów do włoskiego kontrahenta zalegającego z płatnością generalnie mija się z celem; dłużnicy ze słonecznej Italii reagują zazwyczaj dopiero na ostateczne wezwanie do zapłaty, sporządzone przez włoską kancelarię prawną. Z kolei dochodząc należności w Czechach, należy wystrzegać się postępowania arbitrażowego; w kraju tym arbitrem może być dosłownie każdy, a orzeczenia wydane w trybie polubownym nie są honorowane w pozostałych państwach członkowskich UE. Sprawnemu dochodzeniu roszczeń nie sprzyjają także różnice w systemach prawnych obowiązujących w poszczególnych państwach. Angażując się w prowadzenie wymiany handlowej z zagranicą, należy zatem mieć odpowiednie rozeznanie w zakresie wszystkich tych uwarunkowań. Z tej samej przyczyny warto już na wstępnym etapie umowy zawrzeć w niej odpowiednie zapisy ułatwiające ewentualne dochodzenie roszczeń. Przykładem może być jednoznaczne wskazanie w umowie, że spory rozpatrywane będą przez sąd właściwy dla siedziby wierzyciela. - Jeśli kwestia ta nie zostanie określona wprost, wówczas postępowanie będzie toczyć się przed sądem właściwym dla siedziby pozwanego - przypomina Wojciech Jaśkiewicz. Wskazane jest również określenie w umowie korzystnej dla obu stron formy płatności - np. akredytywy - oraz ustanowienie odpowiednich zabezpieczeń.

Wspólnotowa walka z zatorami płatniczymi Jednym z najważniejszych kierunków ekspansji zagranicznej polskich firm są kraje członkowskie Unii Europejskiej. Według raportu "Handel bez granic. Jak polskie firmy podbijają zachodnie rynki", zaprezentowanego jesienią ubiegłego roku przez firmę Ebury, aż 75 proc. polskiego eksportu trafia na wspólny, europejski rynek. Dochodzenie roszczeń od opóźniającego się partnera z terenu Unii stanowi jedno z kluczowych wyzwań dla polskiego handlu zagranicznego - i tu wierzycielom w sukurs przychodzą regulacje unijne. Na terenie Wspólnoty obowiązuje wiele przepisów ułatwiających transgraniczne dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Do takich należy europejski nakaz zapłaty (ENZ), wprowadzony na podstawie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1896/2006, oraz Europejski Tytuł Egzekucyjny (ETE), bazujący na rozporządzeniu nr 805/2004. Uzyskanie ETE umożliwia wszczęcie egzekucji w dowolnym kraju Unii Europejskiej (z wyjątkiem Danii) bez konieczności występowania o nadanie klauzuli wykonalności.

Duże znaczenie dla zwiększania dyscypliny płatniczej przedsiębiorców na obszarze Wspólnoty ma również dyrektywa w sprawie zwalczania opóźnień zapłaty w transakcjach handlowych. To właśnie na podstawie tego aktu prawnego w krajach unijnych można dochodzić od kontrahenta zryczałtowanej rekompensaty w wysokości 40 euro za opóźnienie w płatności.

Co kraj to obyczaj

Warto jednak pamiętać, że ujednolicone przepisy unijne nie obejmują pełnego spektrum wyzwań pojawiających się w związku z opóźnieniami w płatnościach i dochodzeniem należności. Kwestie takie, jak terminy wymagalności roszczenia, możliwość obciążania dłużnika kosztami windykacji czy okresy przedawnienia wciąż regulowane są przez prawo wewnętrzne poszczególnych państw członkowskich - w konsekwencji mogą się od siebie różnić nawet w bardzo poważnym stopniu. Przykładowo - w Niemczech podstawowy termin przedawnienia roszczeń wynosi 3 lata i liczony jest od końca roku, w którym zawarta została umowa. Trzyletni okres przewiduje również prawo czeskie, jednak w przeciwieństwie do Niemiec, termin przedawnienia płynie tu od daty wymagalności roszczenia. Z kolei we Francji podstawowy okres przedawnienia to aż 5 lat. Jeszcze dłużej, bo aż przez 10 lat, można skutecznie dochodzić należności we Włoszech. W każdym z wyżej wymienionych państw przepisy przewidują również szczególne terminy przedawnienia. Odmiennie również wygląda w każdym państwie kwestia dokumentowania roszczeń przed organami wymiaru sprawiedliwości - w Niemczech wystarczy przedłożenie precyzyjnie sformułowanej umowy, z kolei we Francji obowiązkowymi załącznikami do pozwu są takie, jak: regulamin świadczonej usługi, kopie faktur, dowody dostawy czy wreszcie korespondencja z dłużnikiem.

Rejestr dłużników niejedno ma imię

Również w dziedzinie udostępniania informacji o wiarygodności płatniczej kontrahentów każdy z krajów UE stosuje własne rozwiązania. W Niemczech głównym rejestrem jest prowadzony przez Wspólnotę Ochrony Ogólnej Asekuracji Kredytowej rejestr SCHUFA. Instytucja ta jest odpowiednikiem polskiego Biura Informacji Kredytowej, jednak w przeciwieństwie do BIK, SCHUFA przechowuje również informacje na temat zobowiązań wobec instytucji niebankowych - jeżeli wynikają one z tzw. umów o długim czasie trwania - a więc z rejestru mogą korzystać również operatorzy telekomunikacyjni czy dostawcy energii. Od pięciu lat z niemieckim rejestrem współpracuje również polskie Biuro Informacji Kredytowej; dzięki podpisanej umowie możliwa jest wzajemna weryfikacja zobowiązań. W przypadku Francji nie istnieje jednolita baza informacji o zobowiązaniach; każda z branż prowadzi własny rejestr dłużników. Jeszcze bardziej zróżnicowane podmioty zajmują się udostępnianiem informacji gospodarczej u naszego południowego sąsiada. Oprócz instytucji zbliżonych do polskich biur informacji gospodarczych, wśród których najbardziej rozpoznawalny jest CERD - Centralny Rejestr Dłużników, weryfikacji wiarygodności płatniczej kontrahenta dokonuje się powszechnie poprzez giełdy wierzytelności, takie jak internetowy bpx.cz. Natomiast dane odnośnie postępowań upadłościowych czeskich firm znaleźć można w serwisie internetowym systemu ARES (odpowiednik polskiej Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej).

Na Wyspach zaległości płatnicze są powodem do wstydu

Specyficzne reguły windykacji należności występują w Wielkiej Brytanii. Daniel Liszewski, dyrektor polskiego oddziału kancelarii radców prawnych Welbeck Solicitors, podkreśla, że najwyższą skuteczność odzyskiwania należności na Wyspach osiąga się na etapie polubownym. Jest to możliwe z uwagi na szczególne uprawnienia przysługujące kancelariom prawnym specjalizującym się w odzyskiwaniu należności. W przeciwieństwie do typowych firm windykacyjnych, kancelaria ma prawo do wglądu do różnych rejestrów publicznych zawierających dane dłużnika. Jeżeli ten ostatni przekroczy granice Zjednoczonego Królestwa, zarejestruje bądź ubezpieczy samochód, podejmie pracę czy też wynajmie mieszkanie - informacja o tym fakcie niezwłocznie dotrze do prowadzącej sprawę kancelarii. Dlatego ustalenie miejsca pobytu dłużnika czy też weryfikacja jego majątku już na etapie polubownym są znacznie łatwiejsze aniżeli w przypadku innych państw europejskich.

Inną kwestią jest diametralnie odmienne podejście brytyjskiego społeczeństwa do kwestii spłaty zobowiązań umownych. Uchylanie się od zapłaty, jak również wspieranie tego typu działań uznawane jest za zachowanie w najwyższym stopniu nieetyczne - dlatego na Wyspach praktycznie nie występują firmy kontregzekucyjne. Również i sam dłużnik, gdy tylko otrzyma korespondencję od kancelarii prawnej zawierającą wezwanie do zapłaty (solicitors letter of claim), stara się niezwłocznie spełnić zaległe świadczenie. Na tym etapie możliwe jest jeszcze wynegocjowanie odpowiednich dla obu stron warunków i terminów spłaty należności. Zignorowanie kolejnych wezwań do zapłaty sprawia, że sprawa z reguły trafia na drogę sądową. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy do wierzyciela. - Przed wszczęciem sprawy sądowej kancelaria ma dobrze oszacowany majątek dłużnika, więc można się spodziewać, jaki będzie efekt - ocenia Daniel Liszewski. Prawomocny wyrok sądu otwiera drogę do egzekucji - wówczas do akcji wkracza bailiff, czyli brytyjski odpowiednik komornika.

 

Udostpnij artyku: