RBA chce osłabić kurs dolara australijskiego, a GS podbić notowania euro

Finanse i gospodarka

Na antypodach Reserve Bank of Australia (RBA) pozostawił stopy procentowe bez zmian i wykorzystał okazję, by swą retoryką jeszcze trochę osłabić dolara australijskiego.

Na antypodach Reserve Bank of Australia (RBA) pozostawił stopy procentowe bez zmian i wykorzystał okazję, by swą retoryką jeszcze trochę osłabić dolara australijskiego.

Śmiem twierdzić, że taktyka ta utrzyma się przez najbliższy miesiąc lub trzy: bank nie będzie zmieniał stóp, będzie się cieszyć lepszymi warunkami handlowymi dzięki walucie o ok. 10% słabszej niż dwa miesiące temu i nadal będzie flirtował z rynkiem, który wlicza w ceny kolejne cięcia stóp. W oświadczeniu opublikowanym wraz z decyzją powiedziano wszystko, co musimy wiedzieć. Inflacja pozostanie w granicach docelowego przedziału wahań, wzrost będzie stabilny, cieszymy się słabszą walutą i nie zaszkodzi, jeśli nadal będzie traciła na wartości. Jeśli chodzi o inne zagadnienia, mamy za sobą faktycznie bardzo spokojną noc, bez żadnych większych istotnych wydarzeń.

Opublikowany dziś rano odczyt wskaźnika PMI dla Wielkiej Brytanii był nieco słabszy, ale podkreślam - tylko "nieco". Po jego publikacji GBP/USD poleciał trochę w dół, ale wydaje się, że wynika to raczej z szerszej tendencji dolara amerykańskiego niż konkretnie z sytuacji funta szterlinga. Również kurs EUR/USD jest nieco ociężały, odkąd Londyn rozpoczął pracę, a Azjaci, którzy rano najpierw sprzedawali w okolicach 1,3065/70, chcą teraz realizować zyski w rejonie 1,3005 i płacą 1,2980 za resztę, "jeżeli i kiedy". Kalendarz danych na resztę dnia jest pusty, nie planuje się publikacji żadnych ważniejszych informacji. Rozpoczął się wakacyjny handel, moi drodzy, a ponieważ Stany mają w czwartek święto, a w piątek zobaczymy informacje o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym, plus mamy perspektywę raczej "przytłumionych" wystąpień bankierów centralnych w Europie i Wielkiej Brytanii w dalszej części tygodnia, na rynku panuje letarg i brakuje realnego impulsu do zaangażowania.

Co ciekawe, w nocy Goldman Sachs opublikował rekomendację, by zająć długie pozycje na EUR/USD; zasadniczo chodzi o kupno wspólnej waluty w okolicach obecnej ceny rynkowej, ze zleceniem stop na 1,2800 i w oczekiwaniu na 1,3500. Ok, więc mają swoją opinię i nie boją się jej wyrazić. Nie znaczy to, że jest ona słuszna, ani że zgadzam się z GS. Oznacza to jednak, że ten bank inwestycyjny ma w tym jakiś interes i szuka pomocy ze strony swoich klientów oraz innych mupetów uczestniczących w rynku, by udało mu się go zrealizować. Ale tym, co mnie chyba najbardziej irytuje w tej koncepcji jest to, że jako uzasadnienie dla zainicjowania tej transakcji bank ten podaje po prostu zręcznie wyrażoną wiarę w Abenomikę i zacieśnienie spreadów państw peryferyjnych, spowodowane kupowaniem obligacji przez japońskie zakłady ubezpieczeń na życie itp. Dość oczywiste jest, że ostatnich kilka tygodni pokazało nam, że to już nieprawda, a rynek zastosował "front running" wobec takiej inwestycji, by następnie rzucić się tłumnie do ucieczki, gdy wszystko zaczęło się sypać... Ale cóż...

Daniem dnia pozostaną spokojne przedziały, a poziomy wspomniane na tym blogu w poprzednich dniach są nadal aktualne. Jedynym wyjątkiem jest kurs USD/JPY, który przynajmniej na dzień dzisiejszy tkwi między młotem a kowadłem, gdyż ze względu na ponad 500-milionowe opcje wygasające na poziomach 99,50 i 100,00 para ta utrzyma się
w zgrabnych granicach.

Ken Veksler
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: