Recenzja: George Gilder, Wiedza i władza

Polecamy

Amerykański ekonomista znany z „Bogactwa i ubóstwa”, w której porusza współczesne problemy dotyczące likwidacji ubóstwa oraz braki wspierania wzrostu gospodarczego państw. Kolejną publikację „Wiedza i władza” można określić jako kontynuacje poprzedniej, ponieważ autor również zastanawia się nad rozwojem społeczeństw przez polemikę z ekonomistami różnych nurtów oraz roli informacji.

Wstępny rozdział dotyczy stricte teorii związanej z kapitalizmem jako połączenia wiedzy i władzy. Gilder ocenia zwolenników wolnego rynku i socjalistów, którzy są w pełni przekonani o słuszności swojego systemu. Ponadto uważa, że ubiegły kryzys finansowy został spowodowany przez ekonomistów kierujących się modelami statystycznymi, nie zważającym na elementy ludzkie, jak kreatywność oraz wolność. Zarzutem i porażką ekonomii było to, że nie potrafiła dostrzec znaczenia przedsiębiorczości w życiu gospodarczym. Ekonomista krytykuje makroekonomię za nie docenianie innowacji oraz założenia, że są one dziełem przypadku, a nie celowych działań. Od momentu wydania „Bogactwa narodów” większość teoretyków ekonomicznych jest zdania, iż przedsiębiorcy dążą do równowagi i porządku. Przykładem jest wiara w koncepcję konserwatywnego Hayeka o samoczynnej organizacji czy tzw. „porządku spontanicznym” stanowiącego potomka „niewidzialnej ręki” Smitha.

Gilder zachwyca się nad teorią informacji, której twórcą był matematyk Claude E. Shannon. W koncepcji tej zachowawcza entropia to przede wszystkim możliwość wyboru, wolność oraz zaskoczenie. Według niego wzrost gospodarczy bierze się z zakresu rozszerzania zakresu informacji i ciągłego uczenia się. Wobec tego łącząc wiedzę z władzą, „kapitalizm skupia się na entropii ludzkich umysłów i korzyściach wynikających z wolności.”

Kolejny rozdział skupia się na przyczynach kryzysu. Ekonomista twierdzi, że przejrzyste pieniądze to czysty oksymoron. Natomiast kryzysy finansowe powstają w wyniku występującej różnicy pomiędzy stroną podażową i popytową. Strona popytowa (pieniądza) jest całkowicie pozbawiona informacji, a podażowa charakteryzuje się jej nadmiarem. Gilder również zadaje idealistyczne pytania: czy kiedyś powstanie ustrój kapitalistyczny bez grubych ryb oraz zachłannych traderów zajmujących się handlem papierami dłużnymi? czy nie może powstać gospodarka ze sprawiedliwą dystrybucją zamożności? Przywołuje również wypowiedź Sachsa: „trzy cele gospodarki to wydajność, sprawiedliwość i trwałość”. Przy tym dodaje przykład amerykańskiej gospodarki, która nie realizuje ani jednego z wyżej wymienionych celów.

Trzeci rozdział „Przyszłość” to nawiązanie do koncepcji Nassina Taleba dotyczącej czarnych i białych łabędzi inwestycji. Gilder krytykuje jego założenia, oskarżając, że pisze książkę w kawiarni w Paryżu, bądź Nowym Jorku i przygląda się drwiąco tzw. „ludziom z handlu”. Nie zgadza się również z jego porównaniami przedsięwzięć oraz rynków do kasyna, a ludzi („indyków”) nie potrafiących przewidzieć wydarzeń i nie mających świadomości podczas podejmowania ryzyka. Ekonomista twierdzi, że gospodarka kapitalistyczna lub giełda nie są kasynem ani loterią. Natomiast określa je jako areny informacji, które są podporządkowane matematycznym prawom .

Publikacja stanowi uzasadnienie, jak bardzo ważna jest rzetelna wiedza, systemy informacji, innowacje oraz efektywne wykorzystywanie umiejętności ludzkich. Ekonomista sygnalizuje, że słaby wzrost gospodarczy oraz pauperyzacja społeczeństw została spowodowana brakiem aspiracji do zdobywania odpowiedniej wiedzy i wspierania nauki. Gilder to zwolennik kapitalizmu, który wspiera postawy aktywności, jak poszerzanie wiedzy, tworzenie nowych koncepcji czy dążność do bycia bogatym. Wyraża sprzeciw wobec socjalizmu określając go jako jeszcze większe zagrożenie dla dobrobytu niż zadłużenie.

Magdalena Bryś

Udostępnij artykuł: