Redaktor naczelny miesięcznika Nowoczesny Bank Spółdzielczy: Brexit i co dalej

NBS 2017/04

Poza symboliczną wymianą not pomiędzy rządem Jej Królewskiej Mości i przewodniczącym Rady Europejskiej w sprawie brexitu nic właściwie nie wiadomo. Wiadomo jednak, że im szybciej przebiegną negocjacje w sprawie kalendarza wychodzenia Brytyjczyków ze Wspólnoty, tym mocniej praktyczne jego skutki wpłyną na różne aspekty naszego funkcjonowania.

Maciej Małek
Redaktor naczelny

Jeśli bowiem zważyć, jak wielu rodaków buduje swoją przyszłość na brytyjskim rynku pracy, oraz jak wiele z zarobionych ciężką pracą funtów transferowanych jest do kraju, nic nie pozostanie bez wpływu na warunki życia i pracy tu i teraz, a więc w Polsce. Warto pamiętać, że pomimo wielu przywilejów wywalczonych jeszcze za czasów Margaret Thatcher, brytyjski wkład do unijnego budżetu to 12% ogółu środków finansowych, z których Polska czerpała dotąd szerokim strumieniem.

Gdy zważyć, że w zakresie polityki spójności jesteśmy unijnym liderem, w odniesieniu do zakontraktowanej alokacji środków finansowych – blisko 3 całej puli dedykowano projektom zgłaszanym przez krajowe podmioty, nasze potencjalne straty z tytułu ograniczenia wpływów finansowych do unijnego budżetu po redukcji brytyjskiej składki mogą mieć decydujące, by nie powiedzieć destrukcyjne, co do skali znaczenie. Na razie pozostajemy w sferze domysłów i spekulacji, co nie zmienia faktu, że jutro zaczyna się dziś. Stąd potrzeba, byśmy oszacowali nie tylko ewentualne straty, ale szukali alternatywnych źródeł finansowania zaplanowanych projektów, nie czekając na finał brexitowych negocjacji. Dlaczego o tym piszę?

Skoro gros środków w ramach polityki spójności trafia poprzez PROW na wieś i obszary wiejskie, jest rzeczą naturalną i oczywistą, że dystrybucja tych środków zapewniała płynność i osady także w bankach spółdzielczych. Ulubiona teza – na tym nie zarabiamy – jest tyleż prawdziwa, co bez znaczenia w kontekście spodziewanej skali uszczerbku w planowanych wpływach. Co w zamian? Przecież nie należy oczekiwać, że postulowana reasumpcja brytyjskiego referendum to postulat realny.

Wydaje się, że plan zrównoważonego rozwoju, PROW, mapowanie lokalnych grup działania z właściwymi miejscowo bankami spółdzielczymi to tylko niektóre z możliwych i koniecznych przedsięwzięć rekompensujących spodziewane straty. Skoro jednak banki spółdzielcze finansują lokalne projekty, w tej liczbie samorządowe, celowe i konieczne wydaje się budowanie nowych, synergicznych relacji z samorządami różnych szczebli, również z wykorzystaniem systemu poręczeniowego opartego na środkach finansowych pozostających w gestii marszałków województw i Banku Gospodarstwa Krajowego, oraz emisje obligacji komunalnych, co nie wiedzieć czemu stanowi ostatnimi czasy domenę dużych banków komercyjnych.