Redaktor Naczelny miesięcznika Nowoczesny Bank Spółdzielczy: Najcenniejsze zasoby

NBS 2017/03

Prawda tak oczywista, że obiegowa, uczy nas, iż na reputację pracujemy z mozołem i przez wiele lat, zaś utracić ją można w mgnieniu oka, paradoksalnie nie zawsze świadomie czy z tzw. winy własnej.

Maciej Małek
Redaktor naczelny

To jednak rozważania z innej zgoła dziedziny, określanej przez specjalistów obszarem ryzyka operacyjnego. Ze swej strony chcę się ograniczyć do roli i znaczenia umiejętności budowania relacji w ramach zespołów zadaniowych i pomiędzy poszczególnymi obszarami prowadzenia naszego biznesu. Jest rzeczą oczywistą, że back office i front office są na siebie skazane. Organizacyjnie, funkcjonalnie, wreszcie merytorycznie. Gorzej, gdy pion kredytowy nie wie, co robi analiza ryzyka lub odwrotnie. Szczęśliwie w bankowości spółdzielczej wygląda do trochę inaczej. Budowa silosowej architektury nie jest możliwa z racji wielości zadań i kompetencji powierzanych każdemu pracownikowi z osobna i w ramach zespołów. Nie przypadkiem w Systemie Standardów Kwalifikacyjnych Bankowości Polskiej ZBP poczesne miejsce – myślę o liczbie słuchaczy i uzyskiwanych certyfikatach – zajmują pracownicy sektora bankowości spółdzielczej.

Efekt synergii wynikający z faktu, że w realiach prowadzenia bankowego biznesu w banku spółdzielczym nie można pozwolić sobie na luksus wąskiej specjalizacji sprawia, że każdy bankowiec postrzega wiele aspektów swojej pracy, co nie tylko wpływa na jej efekty, ale pozwala budować relację z klientem, a w rezultacie zaufanie i dobry wizerunek – tak banku, jak i sektora. To jedna strona medalu. Druga, mniej jasna, sprawia, że wielości zadań, często rozbieżnych – by nie powiedzieć sprzecznych – kryteriów oceny i celów poszerza obszar ryzyka, którego krytycznym czynnikiem zawsze pozostaje człowiek. Paradoksalnie, im większe zaangażowanie, tym łatwiej o poszerzenie sfery trudnej do bieżącego nadzorowania, monitorowania, wreszcie korekty na poziomie operacyjnym, redukującym lukę bezpieczeństwa do akceptowalnego poziomu. Zwłaszcza w przypadkach, gdy – jak ma to miejsce w odniesieniu do całej sfery bankowości mobilnej – obszary bezpośredniego wpływu i odpowiedzialności przesuwają się ze strony banku w kierunku końcowego użytkownika, to jest klienta, co w żadnej mierze – co potwierdza zresztą praktyka orzecznicza – nie zwalnia banku z odpowiedzialności za ewentualne skutki nierozwagi osób trzecich.

Co zatem pozostaje rekomendować? Ano w ramach budowania relacji nie ograniczać się do wypełniania obowiązków informacyjnych wynikających ze stosownych rekomendacji – acz ich wypełnienie potwierdzone odpowiednią dokumentacją to warunek konieczny – lecz uczulać klientów na te aspekty korzystania z mobilnych kanałów komunikacji, które zależą bezpośrednio od nich. Tylko wtedy bowiem bezpieczny bank, zadowolony klient i efektywnie nadzorowane aktywa tworzyć będą harmonijną całość gwarantującą pomyślny, stabilny rozwój. Ten mierzony stopą zwrotu z kapitału, potwierdzony wzmacnianiem kapitału społecznego w lokalnych społecznościach, wreszcie podnoszący wiarygodność każdego banku z osobna, zrzeszeń i sektora jako całości.

Udostępnij artykuł: