Redaktor Naczelny miesięcznika Nowoczesny Bank Spółdzielczy: Portfele migrują w stronę nieba

NBS 2014/09

Instytucje finansowe pracują już w tzw. Chmurze obliczeniowej, model outsourcingu IT może wprowadzić również do zrzeszeń Banków Spółdzielczych usługi z najwyższej półki bez wielkich inwestycji kapitałowych.

Grzegorz Krekora
Redaktor Naczelny

Prof. dr. hab. Wojciech Cellary z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu uważa, że chmura obliczeniowa to obecnie najbardziej innowacyjna technologia i wszyscy się z nią zderzymy w dość krótkim czasie. – Może być tak, że niektórzy obudzą się za późno, kiedy nowe technologie zostaną już dalece wprowadzone u konkurentów, którzy – jak to bywa w biznesie – zgarną za to sowitą premię.

Standaryzacja produktów dynamizuje sprzedaż, zaś pomaga w tym zintegrowana platforma IT. W przedsiębiorstwach toczy się nieustanna walka standaryzacji z innowacyjnością, pierwsza pozwala na wykorzystanie efektu skali i konkurowanie niższą ceną, druga zwiększa jakość produktów i możliwości wyróżnienia się na rynku. To, co dzisiaj jest innowacyjne, jutro może być już standardowe, i dlatego ta walka nigdy się nie zakończy… Początkiem rewolucji IT w bankach było własne centrum przechowywania i przetwarzania danych, następnym etapem – wspólna serwerownia, obecnie w świecie finansów zwolenników zdobywa chmura obliczeniowa, czyli obsługa wielu jednostek za pomocą jednej infrastruktury i/lub jednego oprogramowania. Najprościej mówiąc jest to model biznesowy oferowania sprzętu i software’u na żądanie klienta przez internet. – Nie musimy mieć własnej elektrowni, żeby zapalać światło w domu. Niegdyś każda fabryka, chcąc uzyskać prąd, instalowała własny generator, dopiero potem przedsiębiorcy doszli do wniosku, że to nie ma sensu, lepiej jest zbudować dużą elektrownię i pociągnąć kable do wszystkich. W modelu chmury jest podobnie, mamy wspólne zasilanie mocą obliczeniową, tyle że nie przez kable lecz internet.

Opłata za usługi w chmurze jest proporcjonalna do okresu użytkowania, jak za ciepłą wodę w kranie. Odkręcamy kurek, woda leci, płacimy tyle, ile jej pobraliśmy. Z chmury dostajemy pulę rozproszonych, fizycznych i wirtualnych zasobów IT, które są nam przydzielane dynamicznie, zgodnie z zapotrzebowaniem. Płacimy za tzw. zajętość pamięci, czas pracy procesora i przepustowość sieci, a więc za faktyczne użycie, nie sam zasób. – Nikt z nas nie wie, gdzie znajdują się dane obliczeniowe, mogą być w Stanach Zjednoczonych, w Chinach, na biegunie północnym albo południowym, bo cały czas migrują zgodnie z obrotem Ziemi wokół własnej osi. Na swoim e-mailu wczesnym świtem otrzymuję informacje, które w nocy, gdy spałem napłynęły z Azji, około godziny ósmej pojawiają się te z Europy, o drugiej ze wschodniego wybrzeża Stanów, o trzeciej ponownie z Chin i Australii…

Atrybutem modelu chmury jest samoobsługa, to odbiorca usługi samodzielnie, bez ingerencji administratora definiuje jej parametry. Cały zasób informacji biznesowych pozostaje dostępny dla naszego klienta z dowolnych terminali, na komputerze, na smartfonie czy na tablecie. Użytkujemy sprzęt IT, który jest własnością dostawcy chmury, współdzielimy też software. Co ma każdy bank? Indywidualne metadane opisujące zbiory swoich rejestrów. W grupie 570 banków spółdzielczych możemy więc różnić się, ale korzystać z tego samego IT, co pozwala zbić koszty i zwiększyć efektywność.

 

Udostępnij artykuł: