Redaktor Naczelny Nowoczesnego Banku Spóldzielczego: Social banking- biznes do odkrycia

NBS 2011/01

Zasada jest prosta: ktoś chce wziąć kredyt, żeby inwestować, ktoś inny składa oszczędności na procent, a pośrodku jest pan, który lewaruje te pieniądze i zostawia sobie całkiem konkretny zysk.

Zasada jest prosta: ktoś chce wziąć kredyt, żeby inwestować, ktoś inny składa oszczędności na procent, a pośrodku jest pan, który lewaruje te pieniądze i zostawia sobie całkiem konkretny zysk.

Redaktor Naczelny
Grzegorz Krekora

Tak mniej więcej, upraszczając dla dziesięciolatka, działa system bankowy. Rafał Agnieszczak, pomysłodawca i właściciel kilku dużych serwisów internetowych (Fotka.pl, Szafa.pl i Startup School) uważa, że na podobnej zasadzie będzie prowadzony social banking dla wirtualnych obywateli. - Nie ma problemu z identyfikacją użytkowników sieci, na przyzwoitym poziomie stoi weryfikacja ich bezpieczeństwa. Tylko kwestią czasu jest to, że ktoś zaoferuje kompleksowe usługi finansowe, które będą odbywały się bezpośrednio między ludźmi i... bez udziału banku. Na razie są serwisy pożyczek społecznościowych Zopa czy Monetto, ale świat dopiero próbuje tej technologii, jest na etapie bardzo śladowym. Skoro przełamany został monopol w telekomunikacji, dlaczego nie miałoby udać się w bankowości?

Portal Audioteka.pl zorganizował panel ekspercki pt. Miliarderzy z przypadku, czyli o tym, jak się robi pieniądze w internecie. Debatę młodych ludzi, którzy tak jak Rafał Agnieszczak robią w wirtualnym świecie bardzo realne interesy, prowadził Krzysztof Rybiński były wiceprezes NBP.

Mówiono o sile, która pojawia się w postaci "społecznych sieci“ (social networks). Internetowe imperium Facebook ma już 600 mln użytkowników, MySpace - 300 mln, Twitter - 145 mln. To prężnie działające firmy warte miliardy dolarów. Obliczono, że na Ziemi żyje obecnie około 1 mld 242 mln wirtualnych obywateli; tylu, ilu liczy największe w świecie państwo Chin. Są to w większości ludzie młodzi, ambitni i chętni do komunikowania się. Eksperci wskazują, że sieć "wirusowej" wymiany informacji wzrasta w tempie geometrycznym i jest już kreowana na piątą władzę.

Social network to grupa osób, których łączy nie tylko wymiana informacji, ale często przyjaźń i wspólnota interesów. Liczy się dla nich stały dostęp do swojego profilu i rozwój relacji interaktywnych z innymi za pomocą komputera, komórki czy smartfonu. Szybko wzrasta też znaczenie przekazywanych na te serwisy informacji marketingowych. Przyczynia się do tego rozwój nieformalnej reklamy, marketingu wirusowego, rekomendacji klienckich, rankingów konsumenckich etc. Dla coraz większej liczby firm działających w realu serwisy społecznościowe to nowy kanał komunikacji z klientami. W Chinach (potężny portal TENCENT) 58 proc. decyzji przedsiębiorstw o sprzedaży produktów opiera się już na informacjach uzyskanych z zasobów internetowych. Nikogo w tej sytuacji nie dziwi, że koncern software’owy Microsoft przeznaczył ćwierć miliarda USD na komercyjne wsparcie partnerstwa z Facebook, którego wartość obecnie szacuje się na 50 miliardów dolarów.

W internecie zarabiają nie tylko największe serwisy, istnieją dziesiątki tysięcy małych i średnich dobrze skrojonych na potrzeby swoich użytkowników. Razem z nimi otwiera się wielki wirtualny biznes z całkowicie nowymi wyzwaniami. Także dla banków.

 

Udostępnij artykuł: