Regres sektora przemysłowego

Finanse i gospodarka

Początek tygodnia przyniósł korektę piątkowej zwyżki eurodolara, który obecnie oscyluje wokół poziomu 1,26. Ruch ten nie korelował z rynkiem długu, gdzie rentowności obligacji hiszpańskich i włoskich dalej obniżały się (dziś rano są to poziomy, odpowiednio, 6,375 oraz 5,735 proc.) ani z rynkami kapitałowymi, które w przeważającej części notowały zwyżki.

Oprócz czysto technicznych powodów spadku kursu EUR/USD (wokół poziomu 1,27 znajduje się silna strefa oporu), także dane makroekonomiczne spotęgowały ten efekt. Indeksy finalne PMI dla przemysłu z Chin, Niemiec i Eurolandu okazały się nieco lepsze od prognoz, ale i tak wszystkie trzy wskazują na dalszy regres sektora. Dane z USA natomiast bardzo mocno rozczarowały. Indeks aktywności przemysłowej mierzony przez Instytut Zarządzania Podażą (ISM) spadł w do poziomu 49,7 pkt z 53,5 pkt w maju, podczas gdy mediana prognoz zakładała jego obniżenie zaledwie do 52 pkt.

Spadek poniżej granicy 50 pkt ma negatywną wymowę, gdyż pokazuje dekoniunkturę w sektorze wytwórczym. Tak nisko wskaźnik ISM ostatni raz był w lipcu 2009 r. Na słaby odczyt złożyły się głównie silne spadki subindeksu nowych zamówień (spadek z 60,1 pkt do 47,8 pkt) oraz subindesku cen (spadek z 47,5 pkt do 37 pkt). Pokazuje to słabnącą siłę gospodarki USA, chociaż akurat dla rynków finansowych słabsze dane z tego kraju mogą mieć i drugą stronę medalu. Jeśli piątkowe oficjalne dane z rynku pracy okażą się równie rozczarowujące, rynek znowu zacznie spekulacje pod program luzowania ilościowego QE3. Tym samym nawet słabsze dane nie muszą prowokować negatywnej reakcji. Wczoraj co prawda eurodolar spadał, ale już Wall Street zachowywała się neutralnie. Nie można więc jeszcze przekreślać ostatniego wzrostowego odreagowania, jednakże jeśli ECB, który wciąż jest nieaktywny na rynku wtórnym długu skarbowego, w czwartek nie zdecyduje się na bardziej zakrojone działania niż tylko obniżka stóp procentowych, wówczas scenariusz powrotu do spadków może się ziścić.

Wczoraj niepokojące dane napłynęły też z Polski. Nieoczekiwanie indeks PMI dla przemysłu obniżył się w czerwcu do poziomu 48 pkt, z 48,9 pkt notowanych w maju. Zakładano tymczasem spadek do 48,6 pkt. Jest to najniższa wartość od lipca 2009 r. oraz trzeci z rzędu wynik poniżej 50 pkt. Regres w sektorze przemysłowym jest coraz bardziej widoczny. W tym momencie spowolnienie dynamiki PKB w drugiej połowie roku jest właściwie przesądzone, pytanie tylko, jak duży będzie to spadek. Biorąc pod uwagę niesprzyjające otoczenie gospodarcze, które wyklucza odbudowanie poprzez eksport, PKB w Polsce w ostatnich dwóch kwartałach może spaść nawet o 1-1,5 pp. w porównaniu z odczytem z I kw. 2012 r. Niemniej na dane z Polski złoty zareagował tylko chwilowym osłabieniem. Na koniec dnia względem euro polska waluta była wyceniana na poziomie z końca tygodnia, natomiast osłabiła się o 1,5 gr względem dolara. Zależność od nastrojów globalnych będzie tutaj utrzymana i to one determinować będą dalsze ruchy złotego.

Dzisiejsze kalendarium danych makroekonomicznych jest ubogie. Dane z USA o finalnej dynamice zamówień na dobra trwałe czy o zamówieniach w przemyśle nie wywołają większych emocji na rynku.

Rozpoczynające się dziś posiedzenie RPP, która w obliczu spowolnienia gospodarczego nie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych, również będzie miało ograniczony wpływ na złotego. Ciekawe natomiast może okazać się dzisiejsze wystąpienie prezesa Fed (prawdopodobnie o godz. 16:00 czasu polskiego), o którym poinformował WSJ. Przedstawi on półroczny raport nt. polityki monetarnej na forum Komisji Bankowej Senatu USA. Ze względu na oczekiwania co do działań dodatkowych ze strony Fed, wszelkie wzmianki dotyczące możliwego do wykorzystania instrumentarium będą istotne dla inwestorów jako wskazówki dalszego działania Rezerwy Federalnej.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: