Rekompensaty za podwyżki cen prądu: inaczej niż 500+

Blogi / Finanse osobiste / Witold Gadomski

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Minister Jacek Sasin, nadzorujący majątek Skarbu Państwa uspokaja, że wzrost cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych zostanie zrekompensowany przez państwo. Pytany 13 stycznia w rozmowie radiowej o szczegóły odpowiedział, że projekt nie jest jeszcze gotowy, że rząd pracuje nad szczegółami technicznymi.

#WitoldGadomski: Z powodów politycznych ceny zostały zamrożone i dlatego tegoroczne podwyżki są wyższe #CenyPrądu #URE

Minister zapewnił, że osoby, których dochody nie przekraczają pierwszego progu podatkowego, otrzymają rekompensaty pełne. Szacuje koszt dla budżetu rekompensat na 3 mld zł w roku bieżącym.

Rekompensaty jak w PRL, a może kartki na prąd

Wypłacenie rekompensat za podwyżki cen było powszechną praktyką w ostatnich latach PRL. Rząd ustalał ceny urzędowe, jednakowe we wszystkich sklepach w całym kraju, ale raz uruchomiony proces inflacyjny sprawiał, że ceny trudno było utrzymać na stałym poziomie.

Co kilka lat, a nawet co kilka miesięcy następowała podwyżka, która była częściowo rekompensowana dopłatami do wynagrodzeń. W efekcie system wynagrodzeń stał się bardzo nieprzejrzysty, gdyż dopłaty drożyźniane – jednakowe dla wszystkich – stanowiły coraz większą część dochodów pracowników. To, rzecz jasna, nie motywowało do bardziej efektywnej pracy.

System ten został w 1990 roku zastąpiony przez wolny rynek, choć przez wiele lat na niektóre towary i usługi utrzymane były ceny urzędowe, stopniowo uwalniane. Ceny energii są jednymi z ostatnich, które ustala, a przynajmniej kontroluje rząd, poprzez Urząd Regulacji Energetyki.

Koszty prądu w gospodarstwie domowym

Wadą kontroli cen jest nie tylko wypaczenie struktury kosztów i zakłócenie konkurencji, wymuszającej wzrost efektywności, ale także nieuchronność skokowych podwyżek. Na wolnym rynku ceny się zmieniają w sposób elastyczny. Czasami rosną, ale też spadają.

Zadaniem banku centralnego – w Polsce – Narodowego Banku Polskiego – jest utrzymywanie niskiej inflacji, na którą składa się ruch – w górę lub w dół – cen dziesiątków tysięcy towarów i usług.

Według GUS w 2018 roku w przeciętnym gospodarstwie domowym opłaty za energię elektryczną i gaz wynosiły miesięcznie 73,37 zł na osobę, przy czym w gospodarstwach emerytów 97,70 zł.

GUS nie podaje oddzielnych wydatków za samą energię elektryczną, ale można przyjąć, że stanowi ona ok. 2/3 wydatków na energię elektryczną i gaz. To znaczy, że w przeciętnym koszyku dóbr i usług wydatki na energię elektryczną to 4,3%, zaś w gospodarstwie emeryckim 5,3%.

Wzrost cen energii elektrycznej o 30% oznacza wzrost kosztów utrzymania przeciętnego gospodarstwa domowego o 1,3%, zaś gospodarstwa emeryckiego o 1,6%.

Nie są to znaczące wzrosty, zwłaszcza, że emerytury są waloryzowane wskaźnikiem inflacji i częściowo wskaźnikiem przeciętnego wzrostu płac, a wynagrodzenia w gospodarce narodowej szybko rosną. Rząd mógł bez większych strat dla kieszeni konsumentów zezwolić w roku ubiegłym na wzrosty cen energii, wynikające ze złej struktury polskiej energetyki (dominacja energetyki węglowej) oraz rosnących cen uprawnień do emisji CO2.

Rekompensaty, kwadratura koła

Z powodów politycznych ceny zostały zamrożone i dlatego tegoroczne podwyżki są wyższe. Ponieważ dalsze zamrożenie jest niemożliwe, gdyż mogłoby spowodować zakłócenia pracy elektrowni − rząd obiecuje rekompensaty.

Istnieje ryzyko, że wprowadzi to dodatkowy chaos oraz rozwiązania sprzeczne z logiką. Część podatników rozlicza się według liniowej skali 19-proc., przy czym są to osoby czasami zamożne. Otrzymają pełną rekompensatę.

PIT nie płacą rolnicy, zarówno drobni, jak i wielkoobszarowi. Wszyscy, zgodnie z obietnicą ministra Sasina mają otrzymać pełną rekompensatę za podwyżki taryf elektrycznych.

W niektórych gospodarstwach domowych jedno z małżonków płaci PIT według pierwszej stawki, a drugi PIT podwyższony. Czy w takiej sytuacji należy dać rekompensatę pełną jednemu z podatników, a obniżoną drugiemu? I co z gospodarstwami wielodzietnymi, w których wprawdzie jeden lub oboje rodziców zarabiają dużo i wchodzą w drugi próg podatkowy, ale średni dochód na głowę jest umiarkowany?

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: