Rekordowa liczba zakładów na deprecjację euro

Finanse i gospodarka

Po długim weekendzie, który polscy inwestorzy obchodzili samotnie, pozycja złotego na najważniejszej parze, tj. z euro, nie uległa zmianie. Kurs EUR/PLN nadal utrzymuje się w pobliżu okrągłego poziomu 4,50, choć w piątek przez moment krajowa waluta umacniała się do 4,4650. Była to reakcja na lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy, gdzie w grudniu zatrudnienie wzrosło o 200 tys., podczas gdy prognozy zakładały przyrost o 150 tys. miejsc pracy.

Po długim weekendzie, który polscy inwestorzy obchodzili samotnie, pozycja złotego na najważniejszej parze, tj. z euro, nie uległa zmianie. Kurs EUR/PLN nadal utrzymuje się w pobliżu okrągłego poziomu 4,50, choć w piątek przez moment krajowa waluta umacniała się do 4,4650. Była to reakcja na lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy, gdzie w grudniu zatrudnienie wzrosło o 200 tys., podczas gdy prognozy zakładały przyrost o 150 tys. miejsc pracy.

Zanotowano też spadek stopy bezrobocia do 8,5 proc. z 8,7 proc. w listopadzie, tym samym dając silny dowód przyspieszania amerykańskiej gospodarki. Dobre dane zostały jednak na koniec dnia przyćmione przez obawy o sytuację budżetową państw strefy euro, tym razem wzmocnione przez rynkową plotkę o szykującej się obniżce ratingu Francji. Nie plotką, a faktem była natomiast obniżka ratingu Węgier, który agencja Fitch obniżyła do BB+ z BBB-, nadając status śmieciowy. Zdaniem agencji pogorszeniu uległa sytuacja budżetowa Węgier, a także perspektywy wzrostu gospodarczego, a porozumienie z Międzynarodowym Funduszem Walutowym jest coraz bardziej niepewne. Mimo to, piątek był dobrym dniem dla węgierskiego forinta, który umacniał się do euro o ponad 1 proc. i nie przyniósł negatywnych reperkusji dla złotego. W ogólnym rozrachunku otoczenie wokół polskiej waluty wciąż pozostaje niekorzystne i w kolejnych tygodniach deprecjacja w kierunku 4,60 zł za euro wydaje się bardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Dobrego okresu nie ma natomiast euro, które z uwagi na niepewną przyszłość strefy euro ściągane jest na nowe, ponadroczne minima względem dolara, jena, czy funta. Eurodolar dziś w nocy odnotował najniższy poziom od szesnastu miesięcy (1,2655), a według danych opublikowanych w piątek przez Commodity Futures Trading Commission liczba spekulacyjnych pozycji na dalsze spadki euro jest największa w historii. Informacje napływające w ciągu weekendu również nie napawają optymizmem w stosunku do unijnej waluty. Niemiecki dziennik Der Spiegel doniósł, że MFW ma coraz większe wątpliwości, czy Grecji uda się uporządkować swoje finanse, by przezwyciężyć piętrzące się zadłużenie. Dodatkowo doradca niemieckiego ministra finansów stwierdził w wywiadzie dla gazety, że 50-proc. redukcja greckiego zadłużenia u prywatnych inwestorów jest niewystarczająca, aby sprowadzić zadłużenie do dającego się zarządzać poziomu. Z takim bagażem euro będzie miało spore problemy, aby odbić się po ostatnich spadkach, a nadchodzące w tym tygodniu wydarzenia mogą dociążyć unijną walutę i skierować eurodolara w kierunku 1,25. Na czwartek i piątek zaplanowane są aukcje długu Hiszpanii i Włoch, które będą testem chęci inwestorów do dalszego finansowania pogrążonych w kłopotach państw. W czwartek też odbędzie się konferencja prasowa szefa EBC, gdzie mogą pojawić się sugestie kolejnej obniżki stóp procentowych.

Dziś najważniejszą pozycją kalendarza jest spotkanie kanclerz Niemiec Angeli Merkel z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozy'm. Zaplanowane na 13:30 spotkanie będzie poświęcone omówieniu sposobów pobudzenia wzrostu w strefie euro oraz uszczegółowieniu grudniowego porozumienia w sprawie większej integracji fiskalnej. Oprócz tego na drugim planie w kalendarzu mamy dane o sprzedaży detalicznej ze Szwajcarii (9:15), indeks Sentix z Eurolandu (10:30) oraz produkcję przemysłową z Niemiec (12:00).

Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: