Rekordowe dane GUS, czyli „łabędzi śpiew” prosperity budownictwa mieszkaniowego

Komentarze ekspertów / Nieruchomości / Rynek

Najnowsza informacja Głównego Urzędu Statystycznego, komunikująca wstępne wyniki budownictwa mieszkaniowego w czerwcu oraz w pierwszym półroczu bieżącego roku, wciąż nie koresponduje z postępującym załamaniem sprzedaży lokali deweloperskich, którego rynek pierwotny doświadcza już od trzech kwartałów. Niestety, są to zapewne ostatnie symptomy inwestycyjnego eldorado budowniczych mieszkań.

Jarosław Jędrzyński
Fot. MarketNews24

Najnowsza informacja Głównego Urzędu Statystycznego, komunikująca wstępne wyniki budownictwa mieszkaniowego w czerwcu oraz w pierwszym półroczu bieżącego roku, wciąż nie koresponduje z postępującym załamaniem sprzedaży lokali deweloperskich, którego rynek pierwotny doświadcza już od trzech kwartałów. Niestety, są to zapewne ostatnie symptomy inwestycyjnego eldorado budowniczych mieszkań.

Narastająca od końca ubiegłego roku nierównowaga popytowo-podażowa na pierwotnym rynku mieszkaniowym, znalazła ostatnio potwierdzenie w statystykach sprzedaży deweloperów giełdowych. Jak przeanalizowali eksperci portalu RynekPierwotny.pl, kontraktacja branżowych tuzów tąpnęła rok do roku o ponad 40 proc. i aż 16 proc. w relacji kwartał do kwartału. To najlepiej obrazuje stan koniunktury rynkowej, który sugerowałby przynajmniej stopniowe ograniczanie produkcji nowych lokali przez deweloperów, choćby w trosce o utrzymanie rynkowej stabilności bez ryzyka pompowania nawisu podażowego. Tymczasem dwie główne GUS-owskie statystyki inwestycyjne wciąż mierzą się z rekordowymi poziomami, a relatywne osłabienie widać jedynie w przypadku mieszkań oddawanych do użytkowania.

Czytaj także: Produkcja budowlano-montażowa w czerwcu rdr wzrosła o 5,9 proc.; dane GUS potwierdzają mocne hamowanie gospodarki >>>

Pozwolenia na budowę

Tym razem na plan pierwszy wysuwają się GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym, komunikujące wciąż brak słabnięcia rynkowej euforii inwestycyjnej. W sumie w czerwcu w ramach wszystkich form budownictwa wydano 34810 przedmiotowych decyzji administracyjnych, co jest najwyższym wynikiem w historii. Główna w tym zasługa deweloperów, którzy rezultatem blisko 26 tys. pozwoleń pobili swój rekord z grudnia 2020 roku. Tym samym wynik ogółem pierwszego półrocza zrównał się prawie z wynikiem analogicznego okresu ub. roku, a deweloperzy poprawili go o ponad 7 proc.

Jak wiadomo nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego. Jednak w dzisiejszych warunkach rynkowych tego typu relacja traci na aktualności, pozostawiając pole do popisu efektowi znacznej różnicy w czasie od złożenia wniosku o pozwolenie do momentu jego uzyskania.

Nowe inwestycje

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl nie mniej ciekawie ma się sytuacja z nowymi inwestycjami. W czerwcu było ich ogółem 24 tys., o kilka procent mniej rdr. Tymczasem sami deweloperzy osiągnęli w minionym miesiącu wynik blisko 16 tys. rozpoczętych mieszkań, czyli jeden z kilku najlepszych w rynkowej historii, korespondujący z ich rekordowym rezultatem z marca 2021.

W tym miejscu mamy oczywiście do czynienia z efektem ucieczki przed regulacjami noweli ustawy deweloperskiej, która wchodząc w życie z początkiem lipca dość poważnie skomplikowała działalność gospodarczą branży budowniczych mieszkań. Mimo wszystko zarówno ogółem, jak i u samych deweloperów mamy słabsze pod tym względem półrocze rdr o blisko jedną piątą. 

Osłabienie aktywności inwestycyjnej deweloperów w drugim półroczu

W związku z tym kwestią pozostaje jedynie skala osłabienia aktywności inwestycyjnej deweloperów w drugim półroczu. Oni sami oceniają tegoroczny spadek nowych inwestycji na mniej więcej 40 proc. względem roku poprzedniego, co należy uznać za bardzo prawdopodobną prognozę. Nie lepiej będzie z inwestorami budującymi na własne potrzeby. W tym przypadku czerwiec okazał się bardzo słaby, zapowiadając dalsze spadki wolumenów budów domów jednorodzinnych w kolejnych miesiącach. Przyczyną są przede wszystkim rosnące koszty budowy połączone z załamaniem zdolności kredytowej Polaków.

Z kolei statystyki lokali oddawanych do użytkowania, najmniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury, wciąż trzymają się na przeciętnych, jednak w obecnej sytuacji zadowalających poziomach, bliższych dolnemu zakresowi wahań. W tym przypadku zdecydowanego regresu nie należy oczekiwać w najbliższej przyszłości, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat.

W sumie bardzo dobre czerwcowe wyniki inwestycyjne rynku mieszkaniowego tym razem nie zapowiadają kontynuacji boomu budowlanego, a wręcz są przysłowiowym „łabędzim śpiewem” prosperity budownictwa mieszkaniowego, co jest dość osobliwym znakiem obecnych czasów.

Źródło: RynekPierwotny.pl
Udostępnij artykuł: