Rekordowe wpływy do ZUS

Mój plan emerytalny / Multimedia

Zakład Ubezpieczeń Społecznych może potrzebować jeszcze niższych niż zaplanowano transferów z budżetu państwa ze względu na szybko rosnące wpłaty od płatników składek – mówi w wywiadzie dla aleBank.pl Wojciech Andrusiewicz rzecznik prasowy ZUS.

Wojciech Andrusiewicz - Przychody z tytułu składek, rok do roku rosną mniej więcej o 10 proc., czyli 10 proc. miesięcznie mamy więcej wpływów składkowych niż w odpowiednim okresie ubiegłego roku

Robert Lidke: Na kontach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest już 88 mld złotych. Są to przelewy od firm, które płacą składki za swoich pracowników. Co oznacza w tym momencie ta kwota na kontach ZUS?

Wojciech Andrusiewicz: Tak realnie są to konta prowadzone przez ZUS dla przedsiębiorców, dla płatników składek, więc sumarycznie na kontach każdego z płatników składek, jest 88 mld złotych. I w maju, w ciągu najbliższych kilku dni, przekroczymy magiczną liczbę 100 mld złotych. Oznacza to tyle, że przychody z tytułu składek, rok do roku rosną mniej więcej o 10 proc., czyli 10 proc. miesięcznie mamy więcej wpływów składkowych niż w odpowiednim okresie ubiegłego roku.

Zaczynaliśmy od ponad 18 mld złotych w styczniu, teraz miesięcznie odnotowujemy 20‒22 mld złotych wpływów. W maju na razie mamy 4 mld złotych, ale największy termin płatności składkowej, czyli 15 maja jest dopiero przed nami. Więc liczymy, że 100 mld złotych w ciągu kilku najbliższych dni przekroczymy.

Zobacz i posłuchaj rozmowy na naszym kanale aleBankTV na YouTube albo na końcu artykułu

Te 100 mld złotych oznacza dobrą kondycję na rynku pracy, dobrą kondycję polskich firm, coraz więcej uruchomionych aktywności w zakresie prowadzenia własnej działalności gospodarczej, a także rosnące płace i coraz więcej osób zatrudnionych. To wszystko przekłada się na rosnące wpływy na indywidualne konta składkowe, ale także istotny jest fakt, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych uszczelnił system płatności składek. Do tego m.in. służy indywidualne konto składkowe. Jeszcze w ubiegłym roku, w tym samym okresie, mieliśmy ponad 100 tys. błędnych przelewów na rachunki w ZUS. Dzisiaj mamy jedynie 100 błędnych przelewów, nie 100 tys. – tylko 100.

Świadczy to o tym, że przedsiębiorcy zaakceptowali te indywidualne rachunki składkowe, sprawniej dokonują płatności i są one dla nich prostsze.

A kiedy w ubiegłym roku nastąpił ten dzień, kiedy wpływy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wyniosły 100 mld złotych?

‒ Na pewno nie w maju. W maju 2017 roku kwoty 100 mld złotych nie przekroczyliśmy. To nastąpiło na przełomie czerwca i lipca. Przypomnę, że dzisiaj mamy w granicach 10 proc. miesięcznie więcej wpływów niż w roku ubiegłym.

Załóżmy, że to dzisiaj mamy ten dzień, kiedy wpływy do ZUS wynoszą 100 mld złotych. Jaka kwota w tych 100 mld złotych mogłaby pochodzić od pracowników zagranicznych, którzy pracują w Polsce?

‒ Nikt w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, ani nikt z płatników składek nie ewidencjonuje wpłat pod kątem narodowości pracownika. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze parę lat temu cudzoziemców legalnie pracujących w Polsce, mieliśmy w granicach 100 tysięcy, a dzisiaj samych pracowników z Ukrainy, legalnie zatrudnionych mamy w granicach 350 tysięcy, to widać, jaka zmiana nastąpiła.

Wkrótce przekroczymy granicę 500 tysięcy legalnie zatrudnionych cudzoziemców. I jeżeli przyjmiemy, że zarabiają oni minimalną krajową, bądź przyjmiemy, że zarabiają przeciętną krajową, to będziemy mieli obraz, ile składek miesięcznie może wpływać za te osoby.

Kilka miesięcy temu Zakład Ubezpieczeń Społecznych ogłosił, że nie będzie potrzebował takiej dopłaty z budżetu państwa, jaka była zaplanowana. Właśnie ze względu na te dobre wpływy do kasy Zakładu. Czy w kolejnych miesiącach może okazać się, że ZUS będzie potrzebował jeszcze mniej pieniędzy?

‒ Nic nie jest wykluczone. Jeżeli sytuacja będzie się rozwijała tak, jak się rozwija, jeżeli rynek pracy będzie potrzebował nowych pracowników, i jeżeli ci nowi pracownicy będą zatrudniani legalnie, a presja na wynagrodzenia będzie tak silna jak już jest teraz i wynagrodzenia będą rosły, to tym samym będą rosły wpływy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, na indywidualne rachunki składkowe. Niczego nie można wykluczyć.