Religia wkracza na giełdę i idzie z prądem

Polecamy

Nie wiem, co robić. Prąd, który dochodzi do mojego domu, pochodzi z bezbożnej spółki Tauron. Tymczasem wielu Polaków będzie otrzymywało „boski boży prąd, boskie światło” z zawierzonej Opatrzności Bożej giełdowej spółki Energa. Jej kurs rośnie od 18 listopada – ale od czasu zawierzenie spadał (do czwartku). Kupić jej akcje? W końcu jeśli znalazła się pod taką opieką, to nic złego stać się jej nie może. Bo, jak mówi jej wiceprezes Grzegorz Ksepko, będzie „chroniona bożą pomocą, pomocą wszystkich świętych”.

Ale za to w portfelu mam pieniądze z PWPW. A ta spółka też przecież rozmodlona jest. I broni Energi przed obrzydliwymi ateistami. Jak głosi jej komunikat „na menadżerach spółek skarbu państwa spoczywa dziś szczególny moralny obowiązek włączania się w dzieła, służące rozwojowi i pielęgnowaniu wartości chrześcijańskich”. Przy okazji zwraca uwagę (może zatem mój prąd też bozy jest?), że „od lat bowiem w sierpniu na Jasnej Górze wspólnego oddania się pod opiekę Opatrzności Matki Bożej dokonuje blisko 9 tysięcy pracowników spółek energetycznych z całej Polski.” No to rozglądam się po domu i zastanawiam się: czy pracownicy spółek meblarskich zawierzyli kupione przeze mnie meble chociaż w Licheniu? A moja terakota poświęcona była, jak to się zdarzyło wiekom kanałów w Poznaniu bodajże?

W piątek wszedł do obiegu banknot 500 zł. Produkcji PWPW. – Zarząd PWPW S.A. chce zapewnić państwa i wszystkich, dla których ważne są wartości chrześcijańskie i moralność w ekonomii, o pełnym poparciu dla inicjatyw, które nas do tego celu przybliżają – to kolejny cytat z komunikaty giełdowej spółki. I ważna informacja dla posiadaczy jej akcji: „życie gospodarcze nie powinno zmierzać jedynie do pomnażania wyprodukowanych dóbr i zwiększania zysku.” Można zatem podejrzewać, że PWPW podporządkuje wartościom chrześcijańskim produkcję banknotów. Bowiem „Działalność gospodarcza, prowadzona zgodnie z właściwymi jej metodami i prawami musi być podejmowana w granicach porządku moralnego, zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej.” Nie tam jakieś potrzeby obiegu gotówkowego. I nie ma żadnego zwiększania zysku netto, którego część byłaby przeznaczana na dywidendę dla akcjonariuszy. O niej „społeczna nauka Kościoła”, na która powołuje się zarząd PWPW, nie wspomina.

Przemysław Szubański

 

Udostępnij artykuł: