Reprezentacja polskich interesów gospodarczych w Unii Europejskiej – relacja

Relacje / Tylko u nas

Czy organizacje reprezentujące polskich przedsiębiorców i pracodawców są w stanie skutecznie uczestniczyć w procesie legislacyjnym - zarówno na szczeblu krajowym, jak i wspólnotowym? Co powinniśmy zmienić, aby środowisko przedsiębiorców nad Wisłą było równie świadome i aktywne na forum europejskim jak organizacje reprezentujące przedsiębiorców z krajów "starej" Unii?

Czy organizacje reprezentujące polskich przedsiębiorców i pracodawców są w stanie skutecznie uczestniczyć w procesie legislacyjnym - zarówno na szczeblu krajowym, jak i wspólnotowym? Co powinniśmy zmienić, aby środowisko przedsiębiorców nad Wisłą było równie świadome i aktywne na forum europejskim jak organizacje reprezentujące przedsiębiorców z krajów "starej" Unii?

Na te i wiele innych pytań szukano odpowiedzi podczas konferencji zatytułowanej "Reprezentacja polskich interesów gospodarczych w Unii Europejskiej", zorganizowanej przez Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, ALTERUM Ośrodek Badań i Analiz Systemu Finansowego oraz Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Rozpoczynając seminarium, wiceprezes Związku Banków Polskich dr Mieczysław Groszek przypomniał, że od 1 maja 2004 roku podział na "zagraniczne" i "krajowe" w znacznej mierze przestał obowiązywać. Polska jest pełnoprawnym członkiem Wspólnoty - w konsekwencji prawodawstwo UE w dużym  zakresie stało się częścią również i polskiego systemu prawnego. Swoistą specyfiką systemu prawnego Wspólnoty jest również kompleksowość prawa - działalność poszczególnych sektorów gospodarki opisywana jest przez coraz większą liczbę regulacji, dotyczących najróżniejszych aspektów ich funkcjonowania. W konsekwencji - jak przypomniał Wiceprezes ZBP - skuteczność działań organizacji reprezentujących przedsiębiorców zależy od umiejętnego doboru i zagospodarowania ekspertów, a także posiadania swoich reprezentantów we wspólnotowych strukturach branżowych - przykładem może być udział delegata Związku Banków Polskich w pracach Europejskiej Federacji Bankowej. Progiem dojrzałości jest to, że myślimy o nowych formach reprezentacji - tym stwierdzeniem wiceprezes Groszek zapowiedział powołanie stałego przedstawiciela polskiego sektora finansowego w Brukseli. 141010.konferencja.01.600

Prof. Andrzej Rychard z Instytutu Filozofii i Socjologii odniósł się do kwestii interesów gospodarczych w jednoczącej się Europie. Czy wypada dziś patrzeć na gospodarkę przez pryzmat interesów Polski? - Pieniądz nie ma narodowości, ale czy interesy mają  bardzo silną narodowość - zaznaczył prelegent, przytaczając przykład reakcji rządów najsilniejszych państw Wspólnoty na kryzys finansowy. - Zamiast reakcji UE mieliśmy do czynienia z reakcją Niemiec, Francji itp.- podkreślił prof. Rychard.

Z drugiej strony obrona interesów narodowych nie powinna prowadzić do radykalnego przeciwstawiania ich potrzebom całej Unii. - W Polsce musimy się przyzwyczajać do tego, że uwikłanie Polski w struktury UE sprawia że nie można patrzeć na relacje Polska-UE jako na mecz. Zdaniem prelegenta, doskonałym testem na dojrzałość polskiej sceny politycznej mogą być relacje pomiędzy premier rządu polskiego a Polakiem - przewodniczącym Rady Europejskiej.

Profesor Krzysztof Jasiecki reprezentujący Instytut Filozofii i Socjologii PAN przedstawił odnoszące się do środowiska polskich przedsiębiorców wyniki badań EUROLOB II. Projekt ten, realizowany z inicjatywy Beate Kohler - Koch z Centrum Europejskich Badań Społecznych Uniwersytetu w Mannheim analizuje postawy organizacji przedsiębiorców względem lobbingu i reprezentacji na forum unijnym w wybranych krajach Wspólnoty. Badanie, realizowane w okresie marzec-czerwiec 2012r, objęło 500 największych przedsiębiorstw, a także narodowe i unijne organizacje pracodawców.

Okazuje się, że biznes biznesowi nierówny - największym graczom rynkowym współpraca z pozostałymi uczestnikami segmentu rynkowego może być nawet niepotrzebna:

- Jeśli chodzi o środowiska gospodarcze, działają one inaczej niż inni aktorzy sceny publicznej. Silni aktorzy w gospodarce nie muszą być członkami organizacji pracodawców, stać ich na budowę własnej reprezentacji, mogą lobbować samodzielnie - podkreślił prelegent.

141010.konferencja.05.600 Jak na tle Wspólnoty wygląda polskie środowisko przedsiębiorców? Przede wszystkim jest dość silnie zatomizowane - miejsce silnych organizacji zajmują coraz bardziej rozdrobnione stowarzyszenia branżowe, obejmujące ułamek danego sektora i w konsekwencji niezdolne do reprezentacji na szczeblu unijnym. Dużo małych przedsiębiorstw pozostaje wreszcie poza obiegiem organizacyjnym - mamy najmniej firm zrzeszonych w organizacjach pracodawców z całej Unii Europejskiej. Polskie organizacje przedsiębiorców nie kwapią się też do zakładania własnych biur w Brukseli - tylko 4,20 proc. posiada takie biuro, co jest wynikiem kilkakrotnie gorszym aniżeli w przypadku krajów "starej" Unii. Równie niechętnie polskie organizacje rejestrują się w unijnym rejestrze korzyści -  zgłoszenia dokonało jedynie 11,90 proc. instytucji faktycznie lobbujących. Dodatkowym problemem jest specyfika polskiej kultury politycznej - w Polsce pojęcie "lobbing" kojarzony jest negatywnie. Dlatego preferowany jest  lobbing publiczny, realizowany poprzez przez organy władzy - uważa się że premier lub prezydent jako lobbysta jest skuteczniejszy.

Poważnym wyzwaniem dla polskiego rynku jest dominacja inwestorów zagranicznych. - Jak uzgodnić interesy polskich firm i interesy oddziałów transnarodowych firm na terenie Polski? - takie pytanie postawił prof. Jasiecki. Specyfiką polską jest także spory odsetek firm z udziałem Skarbu Państwa pośród największych graczy na rynku; zdaniem prelegenta, firmy takie podlegają bardziej politycznym niż biznesowym regułom gry.

Prof. Kurczewska reprezentująca Szkołę Główną Handlową i Uniwersytet Warszawski zaprezentowała z kolei wyniki badań sondażowych w sprawie reprezentacji interesów Polski w Unii Europejskiej. Ze strony Polski w badaniach EUROLOB II wzięło udział około 56 organizacji gospodarczych.

Polskie organizacje uczą się bardzo szybko, adaptują do nowych uwarunkowań, jednak jest to proces wieloletni - twierdzi prelegentka. Nie zmienia to faktu, iż w porównaniu z innymi państwami Unii polskie stowarzyszenia biznesu wyglądają ułomnie - są niewielkie w porównaniu do struktur działających w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Polskie ugrupowania są z reguły bardzo młode; tylko 5 organizacji było założonych przed rokiem 1989. Dominującą formą reprezentacji pozostają organizacje branżowe. Dwie trzecie organizacji reprezentuje interesy zarówno na szczeblu krajowym jak i unijnym - jednak jeśli już podejmowane są kontakty z instytucjami unijnymi, to jest to z reguły  Komisja Europejska i Parlament, w mniejszym stopniu natomiast prowadzony jest lobbing w Radzie Europejskiej. Dla porównania- niemal 90 proc. organizacji przedsiębiorców posiada swą reprezentację w Sejmie i Senacie. 141010.konferencja.09.600

Lobbing w wykonaniu polskim jest również bardzo spóźniony - aktywność podejmowana jest na ostatnich etapach procesu legislacyjnego, kiedy działania mają najmniejszą skuteczność. Do wszystkich bolączek polskiego lobbingu dochodzi eskalacja konfliktu pomiędzy logiką członkostwa a logiką wpływu - wynikająca z faktu, iż organizacje biznesowe finnasowane są przede wszystkim ze składek członkowskich.

- O wyzwaniach legislacyjnych dla Parlamentu Europejskiego VII kadencji mówili prof. Stanisław Kasiewicz i dr Lech Kurkliński reprezentujący  ALTERUM - think tank przy Warszawskim Instytucie Bankowości. Czynnik regulacyjno - prawny przesuwa się do czołówki czynników determinujących konkurencyjność (dla bankowości w pierwszej trójce) - twierdzą eksperci.

Regulacje motywowane są przez dwie grupy czynników: ograniczanie słabości mechanizmu rynkowego oraz wdrażanie polityki gospodarczej. Tymczasem nasz kraj nie posiada opracowanej strategii udziału w realizacji celów finansowych Unii, a na domiar złego działamy chaotycznie i fragmentarycznie. Inną "polską specyfiką" jest implementacja regulacji UE w postaci kopiowania bez żadnych wyłączeń oraz nadgorliwość we wdrażaniu rozwiązań z dyrektyw. Zdaniem prelegentów, skutki takiego podejścia odczują w pierwszej kolejności instytucje regulowane, a w dalszym etapie polska gospodarka i cały naród.

Spotkanie zakończyło się debatą z udziałem zaproszonych gości oraz niezależnych ekspertów. Wzięli w niej udział między innymi:  Jerzy Dróżdż - Ambasador Tytularny - Dyrektor Biura Współpracy z Zagranicą Krajowej Izby Gospodarczej, Witold Michałek - ekspert Business Center Club, prof. Elżbieta Mączyńska - prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego oraz dr Mieczysław Groszek - Wiceprezes ZBP.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: