Robotyzacja pracy – impuls do rozwoju czy koło zamachowe nierówności

Mój plan emerytalny

Fot. Pixabay.com

Ekonomiści zgadzają się, że robotyzacja i automatyzacja pracy pociągnie za sobą likwidację części miejsc pracy. Wraz z bezrobociem wzrosnąć mogą nierówności społeczne – uważa Konrad Hrabia, operational director z firmy Modis Polska.

#Robotyzacja pracy - impuls do rozwoju czy koło zamachowe nierówności

Nierówności społeczne i ekonomiczne to jedno z najważniejszych wyzwań współczesnego świata. Mierzy się je współczynnikiem Giniego, który przybiera wartość od 0 do 100, gdzie 0 oznacza całkowitą równość w której wszyscy posiadają idealnie tyle samo dóbr, a 100, gdzie wszystko należy do jednej osoby.

– Krajem o najniższym poziomie współczynnika Giniego jest Szwecja, gdzie współczynnik ten wynosił 27,2 w 2014 roku. Dla Polski w tym samym czasie był on równy 32,1– wskazuje Konrad Hrabia. Podkreśla jednocześnie, że przy redukowaniu nierówności społecznych duże znaczenie ma koszt i zapotrzebowanie na pracę.

Czas myślących robotów

Według raportu przygotowanego przez Boston Consulting Group, w samej Wielkiej Brytanii nawet 15 milionów stanowisk jest zagrożonych likwidacją ze względu na automatyzację pracy. Przykładem mogą być prawnicy niższego szczebla czy analitycy w firmach ubezpieczeniowych.

– Wśród specjalistów trwa w tej chwili spór, czy zautomatyzowane zostaną tylko konkretne zadania, czy też całe stanowiska będą musiały zostać zlikwidowane. Jednak wraz z likwidacją jednych stanowisk, często pojawiają się inne – wskazuje Konrad Hrabia. – Choć już nie ma bednarzy czy kołodziejów, na świecie pojawili się Youtuberzy.

Ekspert podkreśla jednak, że w przeciwieństwie do poprzednich rewolucji przemysłowych, automatyzacja pracy sięga obszarów, które do tej pory zarezerwowane były wyłącznie dla ludzi.

– Wcześniej likwidacji ulegały przede wszystkim stanowiska, które opierały się wyłącznie na sile mięśni. Podnoszenie ciężarów czy transportowanie ich stało się znacznie łatwiejsze dzięki maszynom parowym i elektryczności – wskazuje Konrad Hrabia – Mało kto jednak spodziewał się, by o swoją pracę martwić się mieli księgowi, którzy przecież pracują nie mięśniami, a umysłem.

Ciąć własną gałąź

Jedną z poważniejszych wad automatyzacji jest pogłębianie dysproporcji między pracownikami a pracodawcami.

– W praktyce nie jesteśmy w pełni gotowi na powszechną automatyzację pracy. Cały system społeczny opiera się na pracy, jej opodatkowaniu i zarządzaniu nią. Dla wielu ludzi to właśnie praca jest źródłem poczucia własnej wartości – uważa Konrad Hrabia – Z tego względu zanikanie kolejnych stanowisk może stać się poważnym problemem społecznym.

Z tego względu coraz częściej podnoszoną kwestią jest opodatkowanie pracy robotów.

– Temu pomysłowi przyklasnął niedawno Bill Gates, jeden z najbogatszych ludzi na ziemi – wskazuje Konrad Hrabia. – Dzięki opodatkowaniu pracy robotów, z jednej strony powstają zachęty do zatrudniania ludzi, a z drugiej, możliwa staje się redystrybucja od zrobotyzowanych producentów do ludzi, którzy stracili pracę.

– Opodatkowanie pracy robotów może nie być najlepszym rozwiązaniem, jest jednak ciekawym wstępem – uważa Konrad Hrabia. – Pytanie brzmi, w jaki sposób należy to zorganizować. Jeden robot z powodzeniem zastąpi kilkunastu i więcej ludzi. Nie pobiera pensji, którą można w dość łatwy sposób opodatkować. Jest to bez wątpienia interesujące zagadnienie – uważa.

Zachęcić do rozwoju

Zdaniem eksperta robotyzacja może być również dużą zachętą dla ludzi, by rozbudowywali swoje kompetencje w branżach, które są mniej narażone na automatyzację, na przykład IT.

– Sektor IT oraz pokrewne branże, nauka i inżynieria, będą w najbliższym czasie kołem zamachowym dla rozwoju. Dlatego prawdopodobnie sektory te będą cierpiały na ciągły niedobór pracowników – uważa Konrad Hrabia. – Jednocześnie wiele innych stanowisk będzie ulegało likwidacji.

Szansy upatruje w rozwoju edukacji oraz kształtowaniu odpowiednich postaw.

– W tej chwili Polska ma jednych z najlepszych programistów na świecie. Wystarczy dbać, by tak pozostało. Jednocześnie warto wyłapywać utalentowane jednostki już w szkołach. Ważne są też akcje zachęcające na przykład kobiety, by wbrew stereotypom kształciły się na kierunkach technicznych – uważa ekspert.

Źródło: The Adecco Group

Udostępnij artykuł: