Rodzina zapłaci za pobyt krewnego w więzieniu

Prawo i regulacje

Palermo
Palermo, Sycylia. Fot. Robert Lidke/aleBank.pl

Włoski urząd podatkowy domaga się pieniędzy o rodziny zmarłego w więzieniu szefa włoskiej mafii - pisze z Rzymu Marek Lehnert

Salvatore (Toto') #Riina: Jeśli uda mi się odzyskać choćby jedną trzecią tego, co posiadam, to jestem wciąż bogaczem #Spadek #NRA

Żeby nie psuć Włochom świątecznego nastroju, od Wigilii Bożego Narodzenia do Trzech Króli urząd skarbowy powstrzymał się od wysyłania do ociągających się płaceniem podatków jakichkolwiek ponagleń. Słowa dotrzymano i listy ruszyły dopiero siódmego stycznia Nowego Roku.

Wezwanie do zapłaty dla rodziny z Corleone

Jeden z pierwszych adresowany był do miasteczka Corleone, leżącego niecałe 60 km na południe od Palermo. Rodzina pochodzącego stamtąd Salvatore (Toto’) Riiny winna jest państwu włoskiemu prawie dwa miliony euro za jego blisko 24-letni pobyt w więzieniu. Zmarły w 2017 roku w wieku 87 lat boss bossów Cosa Nostra schwytany został w 1993 po 23 latach ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości.

Oskarżony o dokonanie bądź zlecenie około dwustu zabójstw Riina skazany został zaocznie na 26 wyroków dożywocia. Odsiadywał je w kilku kolejnych zakładach karnych, zawsze w izolatce, ponieważ jako mafioso podlegał wyjątkowo surowemu reżimowi więziennemu(niemal zero widzeń z najbliższymi, kontrola korespondencji, absolutna samotność). Mimo pogarszania się poważnej choroby sercowej, na którą cierpiał od 2003 roku, wymiar sprawiedliwości nie chciał się zgodzić na to, aby herszt sycylijskiej mafii ostatnie chwile życia spędził na wolności albo przynajmniej w szpitalu.

Rachunek za leczenie w więzieniu

W więzieniu w Parmie, gdzie wtedy przebywał, stworzono specjalnie dla niego oddział kardiologii z prawdziwego zdarzenia, na którym był on jedynym pacjentem. I właśnie koszty tego leczenia obejmuje rachunek, jaki rodzinie Toto’ Riiny wstawił teraz urząd skarbowy.

Adwokat wdowy po nim oświadczył, że roszczenia te są bezpodstawne, dając do zrozumienia, że boss bossów nie był gościem włoskiego więziennictwa na własną prośbę. Dodał, iż o ile mu wiadomo, tego rodzaju długów po zmarłym nie mają obowiązku spłacać jego spadkobiercy.

Gdzie jest skarb mafiosa?

Skądinąd wiadomo, że miał gdzieś ukryty prawdziwy skarb: pieniądze pochodzące z przestępczej działalności, zainwestowane w działalności gospodarczej, prowadzonej przez osoby podstawione i nie związane z mafią. Mafioso miał się o tym wygadać w podsłuchanej rozmowie z więziennym kompanem, gdy powiedział: „Jeśli uda mi się odzyskać choćby jedną trzecią tego, co posiadam, to jestem wciąż bogaczem”.

Przedsiębiorcza córka

Z tych pieniędzy, jak się przypuszcza, skorzystała jedna z córek Riiny Lucia, gdy wpadła na pomysł, by otworzyć w Paryżu włoską restaurację. Dziewczyna, znana do tej pory jako niezbyt utalentowana malarka-amatorska, jest właścicielką lokalu w bliskiej okolicy Łuku Triumfalnego w centrum francuskiej stolicy.

Wiadomość o tym podały media niemal jednocześnie z informacją o żądaniach fiskusa wobec rodziny Riiny. Najbardziej oburzony inicjatywą Lucii jest burmistrz miasteczka Corleone, czyli matecznika klanu, z którym związany był boss bossów Cosa Nostra. Restauracja nazywa się po prostu „Corleone”, a jej logo stanowi herb sycylijskiej miejscowości.

Burmistrz Corleone Nicolo’ Nicolosi zapowiedział, że nigdy się na to nie zgodzi i domagać się będzie interwencji ze strony ministerstwa spraw zagranicznych. Przypomina się, że jeszcze niedawno, gdy urodziła dziecko, wystąpiła do państwa o becikowe, uzasadniając prośbę faktem, że tak ona, jak i ojciec dziecka byli bezrobotni i nie mieli na życie. Na pewno nie mieli na założenie restauracji w Paryżu.

Udostępnij artykuł: