Rok 2014: Wzrosną akcje, obligacje czy surowce?

Komentarze ekspertów

W 2014 roku inwestorzy będą głównie śledzić wyniki spółek, odwracając swoja uwagę od banku centralnego. Obligacje rządowe oraz korporacyjne nie przyniosa wielkich zysków.  Złoto będzie raczej w stagnacji. Dlatego należy rozdrobnić swoje inwestycje, tak aby w spokoju przetrwały nieoczekiwane wydarzenia.                    

W tym roku spodziewamy się, że rozwinięte rynki akcji będą kontynuowały pozytywny rozwój z ubiegłego roku. Wzrost akcji nie będzie już tak mocny, a inwestorzy będą coraz bardziej koncentrowali się na rozwoju gospodarki światowej. Rok 2013 stał pod znakiem banków centralnych, które kupiły najwięcej w historii obligacji wolnych od ryzyka i dostarczały tym samym płynności na rynki. W tym roku widzimy już stopniową rezygnację z luzowania ilościowego. Bardzo ważne jest również utrzymanie podstawowych stop procentowych, które mogłyby osłabić wzrost gospodarczy.                                    

Kluczowym momentem tego roku będą wyniki spółek. Inwestorzy bardziej skoncentrują sie na zarządzaniu niż na działaniach banków centralnych. Negatywne zaskoczenie na poziomie sprzedaży, a przede wszystkim zysku, to jeden z głównych aspektów, który w tym roku mógłby sprawić, że akcje pójdą w dół. Ze względu na ożywienie gospodarcze w strefie euro, widzimy potencjał w małych otwartych gospodarkach Środkowej i Wschodniej Europy, które mogłyby pokonać inne rynki.

Jeśli chodzi o złoto, oczekujemy neutralnego scenariusza. Nie widać powodu do wzrostu, ani też znaczącego spowolnienia. Generalnie zalecamy złoto jako uzupełnienie portfela, które nie powinno stanowić więcej niż 10 procent. To co widzimy jako pozytywne, to konsolidacja wydobywców złota. Podobnie jak w sektorze węglowym, dochodzi do zamknięcia nierentownych kopalń, co w przyszłości przyczyni sie do zwiększenia efektywności sektora. Na korzyść złota przemawia również nadmierny popyt na fizyczne złoto, gdzie nawet płaci się premie ponad aktualną cenę złota inwestycyjnego. Ponadto złoto wobec amerykańskich akcji jest relatywnie tanie, dlatego po ogromnym spadku, może wreszcie dojść do stabilizacji.

Na niekorzyść złota wpływa jednak wzrost stopy zwrotu obligacji wolnych od ryzyka oraz niska inflacja. Jest to zabójcze dla złota, ponieważ rzeczywista stopa procentowa osiąga wartości dodatnie, a inwestorzy poszukujący wartości takich, jak złoto, mają substytut w formie obligacji skarbowych. W Europie dochodzi również do ożywienia, dzięki któremu negatywne wizje niekontrolowanego rozpadu strefy euro zostają odsunięte na drugi plan. Innymi słowy ryzyko stale spada i dlatego też inwestorzy nie szukają “bezpiecznej przystani”, ale chcą  wyższych stóp zwrotu w bardziej ryzykownych klasach aktywów. Krany z płynnością również powoli zaczynają się zakręcać – amerykański Fed ogłosił obniżenie skupu obligacji, a to nie zapowiada wzrostu inflacji.

O obligacjach skarbowych krajów rozwiniętych nie warto nawet wspominać. Inwestycji do nich nie pokryje nawet inflacja. Oczywiście odmienna sytuacja jest w przypadku obligacji korporacyjnych. Firmy z krajów rozwiniętych również są poza naszym obszarem zainteresowania, ponieważ przyzwoita stopa zwrotu oznacza utrzymanie obligacji z dłuższym terminem zapadalności.  Oznacza to jednak wyższe ryzyko. Optymalnym wariantem są obligacje z nieco większym poziomem ryzyka z zakresu inwestycyjnego i nieinwestycyjnego.  Są to emitenci spółek z rynków wschodzących. Z tej kategorii należy wybrać takie, aby średni termin zapadalności wynosił nieco poniżej dwóch lat, czyli takie o niskiej wrażliwości na niekorzystne zmiany na rynku. Przy takim składzie portfolia inwestor mógłby się cieszyć ze spadku na rynku, ponieważ przy korekcji, średni termin zapadalności ulega przedłużeniu, a tym samym zwiększa się potencjał rynku.

Zalecenie inwestycyjne brzmi: budować swoje portfolio tak, aby było jak najbardziej odporne na nieoczekiwane zdarzenia.  Jak już wspomniałem powyżej, czarnym koniem może byc środkowa i wschodnia Europa lub gospodarka eksportowa, której głównym partnerem handlowym jest strefa euro.

Michal Valentík
główny strateg inwestycyjny
Generali PPF Invest

Udostępnij artykuł: