Rośnie sprzedaż diesli, spada elektryków

Przemysław Szubański

Przemysław Szubański
Przemysław Szubański, "Parkiet", fot. Krzysztof Skłodowski "FOTORZEPA"

Kupujemy mniej samochodów elektrycznych niż nasi sąsiedzi - wynika najnowszych danych organizacji europejskich producentów motoryzacyjnych ACEA

#PrzemysławSzubański, W całej #UE mamy w tym roku jeden ze słabszych wzrostów popytu na auta bateryjne, choć rządowy program ma właśnie nabierać rozpędu @MiesiecznikBANK

Jak informuje “Rzeczpospolita”, w rozwijaniu elektromobilności przegrywamy nawet z mniejszymi od nas rynkami Europy Środkowo-Wschodniej.

Według najnowszych danych organizacji europejskich producentów motoryzacyjnych ACEA, w trzech kwartałach 2018 r. w sprzedaży aut elektrycznych wyprzedziły Polskę (kupiliśmy 411 szt. elektryków) m.in. Czechy (469), Węgry (867), a nawet Rumunia (468), gdzie sprzedaż r/r podskoczyła aż czterokrotnie. Z danych ACEA wynika, że w III kwartale tego roku w Polsce zarejestrowano tylko 286 samochodów elektrycznych (zasilanych akumulatorem i hybrydy plug-in), co oznacza spadek o 12 proc. r/r. Tym samym znaleźliśmy się w gronie czterech państw Unii Europejskiej, które zanotowały w tym segmencie zmniejszenie liczby rejestracji rok do roku.

Nie ma zachęt

W całej UE mamy w tym roku jeden ze słabszych wzrostów popytu na auta bateryjne, choć rządowy program ma właśnie nabierać rozpędu. Nic dziwnego, bo jesteśmy jednym z trzech krajów bez żadnych zachęt. Poza tym rozwój branży elektromobilności mogą dodatkowo hamować podwyżki cen prądu. Za to jesteśmy jednym z czterech krajów, gdzie w tym roku wzrosła sprzedaż diesli – podkreśla “Rz”.

Od początku roku do końca września w naszym kraju zarejestrowano 958 samochodów elektrycznych (zasilanych akumulatorem i hybrydy plug-in), co oznacza wzrost o 37 proc. r/r. Niestety, ich łączny udział w rejestracji wszystkich nowych samochodów osobowych w Polsce wynosi zaledwie 0,24 proc. Dla porównania w Unii Europejskiej ten wskaźnik znajduje się na poziomie 1,8 proc., czyli jest ponad siedmiokrotnie wyższy – podkreśla natomiast portal motocaina.pl.

(Nie) Czyste samochody na brudny węgiel

I teraz pytanie: czy naprawdę potrzeba elektrycznych samochodów, których produkcja zdaje się zagraża środowisku w sposób wyrównujący ich (ewentualne) przewagi w truciu nad zwykłymi samochodami w kraju, w którym prąd wytwarza się w najbardziej z możliwych zagrażający środowisku sposób?

Dziecka z kąpielą wylewać nie zamierzam, ale sprawę należałoby poddać pod rozwagę fachowcom, nie związanym w żadem sposób z: rządem, fanatycznymi ekologami, przemysłem samochodowym i okołosamochodowym. Czy są tacy? Nie wiem, może w gronie pustelników…

Udostępnij artykuł: