Rozmowa w Banku: Realizm konstruktywny

BANK 2009/04

Rozmowa z Jürgenem Fitschenem, członkiem zarządu Deutsche Bank AG

Rozmowa z Jürgenem Fitschenem, członkiem zarządu Deutsche Bank AG

Janusz Grobicki

Dlaczego większy wpływ na ocenę polskiej gospodarki ma na przykład sytuacja w Rosji i na Ukrainie niż rzeczywiste dane makroekonomiczne o Polsce?

Nie uważam, że to ma większy sens, aby wrzucać Polskę, Rosję i Ukrainę do jednego koszyka. Można sobie wyobrazić, że niektórzy obserwatorzy, postrzegają Europę Środkową i Wschodnią jako jeden obszar gospodarczy jako jeden organizm, ale nie sądzę, aby było to podejście właściwe. Oczywiście istnieją powiązania pomiędzy poszczególnymi firmami. Są to indywidualne relacje handlowe czy gospodarcze pomiędzy spółkami polskimi a np. ukraińskimi. Przecież to samo można powiedzieć o innych polskich sąsiadach, choćby o Niemcach. Myślę, że każde państwo należy postrzegać i oceniać według jego własnych osiągnięć. Powinna to być ocena merytoryczna, oparta na tym, co w danym państwie się dzieje. Polska ma doskonałą pozycję, jeśli chodzi o położenie geograficzne w Europie. Nie mówiąc o tym, że w porównaniu z innymi państwami przeprowadziła wiele reform, często zdecydowanie szybciej niż inne kraje, które się z tymi reformami spóźniły. Przyniesie to z całą pewnością długofalowe pozytywne rezultaty. Na pewno mamy do czynienia z względną stabilnością polskiej gospodarki. Ten trudny okres należy być może wykorzystać (podobnie uczynią pozostałe państwa) na zastanawianie się nad optymalnym momentem i najlepszym kursem wymiany, po którym należy przystąpić do strefy euro. Myślę tutaj oczywiście o kolejnej fazie przystąpienia do unii monetarnej, czyli ERM2. Chodzi m.in. o to, jaki będzie margines wahań kursowych, który polska gospodarka będzie w stanie utrzymać i którym będzie można zarządzać z ekonomicznego punktu widzenia. Natomiast nie sądzę, aby była to oznaka jakiegoś braku zaufania do polskiej gospodarki w porównaniu z pozostałymi krajami regionu.

Jeśli kraje, takie jak Ukraina czy bałtyckie zaczną bankrutować przy osłabionym eksporcie do Niemiec (głównego partnera Polski), należy spodziewać się intensywnego nacisku na osłabienie złotego?

Zdecydowanie nie można wykluczyć takiego scenariusza i ma pan rację, wspominając o Niemczech, jako wiodącym partnerze Polski, jeżeli chodzi o obroty handlowe. Na pewno to, co się dzieje w Niemczech, może mieć wpływ na osłabienie polskiej waluty. W Niemczech w tej chwili prognozuje się ujemny wzrost gospodarczy, natomiast poziom konsumpcji jest stabilny. W związku z tym, takiego czarnego obrazu kreślić nie należy. Nie powinno się również wysuwać zbyt daleko idących wniosków w kontekście długofalowego eksportu na rynek niemiecki. Jeżeli utrzyma się właściwy poziom konkurencji, na pewno przyczyni się to także do stabilizacji gospodarki niemieckiej oraz utrzymania konkurencyjności eksportu na ten rynek. Zbyt wcześnie na to, żeby ocenić wpływ jednych zjawisk na inne. Potrzeba perspektywy długofalowej i trochę cierpliwości. Myślę, że należy poczekać na koniec pierwszego kwartału 2009 r., gdyż ani grudzień, ani styczeń nie były miesiącami „reprezentatywnymi”. Doszło do nadmiernych i przesadzonych reakcji ze strony rynku. W styczniu wiele przedsiębiorstw albo nie pracowało, albo zawiesiło działalność lub pracowało na zwolnionych obrotach. Prowadziło to do kumulacji zapasów w firmach. Dopiero koniec marca przyniesie miarodajne dane statystyczne.

Czy nim przyjmiemy wspólną walutę europejską, możliwa jest zmiana postrzegania polskiego rynku i traktowanie go jako bezpieczniejszego od na przykład węgierskiego, ukraińskiego czy państw bałtyckich?

Jestem przekonany, że sama perspektywa przystąpienia Polski do strefy euro pomoże poprawić wizerunek czy percepcję Polski jako rynku bezpieczniejszego. Polskę czeka trzyletni okres przejściowy, w którym zostanie ograniczona fluktuacja kursu złotego do plus-minus piętnastu procent. Już wówczas można się spodziewać wpływu efektu konwergencji na sytuację gospodarczą. Stanie się oczywiste, że Polska dąży do osiągnięcia stanu, określonego przez przyjęte zasady unii monetarnej, czyli znalezienia się wśród państw członkowskich strefy euro. Nie będzie już konieczne podejmowanie żadnych dodatkowych działań. Sam fakt wejścia Polski do kolejnego etapu przystępowania do strefy euro, powinien przyczynić się do pozytywnej percepcji rynku. To powinno wystarczyć.

Nasz rozmówca

Członek zarządu Deutsche Bank AG i członek Rady Dyrektorów Grupy Deutsche Bank, odpowiedzialny za struktury regionalne na świecie (Global Head of Regional Management). Ekspert w dziedzinie bankowości inwestycyjnej i korporacyjnej. Międzynarodową karierę bankową rozpoczął w 1975 r. W latach 1975-1986 pracował w Citibanku, gdzie piastował różne ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: