RPP łagodzi ton, złoty słabnie

Komentarze ekspertów

W przeddzień posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego, na którym może dojść do wycofania najbardziej gołębich sformułowań dotyczących linii polityki pieniężnej w kolejnych miesiącach, polska Rada Polityki Pieniężnej dokonała przesunięcia oczekiwanego wzrostu stóp procentowych na koniec 2019 r. Spowodowało to wyraźne osłabienie złotego. W relacji do euro polska waluta jest najsłabsza od połowy grudnia.

Przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej występujący na konferencji prasowej po posiedzeniu ws. stóp procentowych (nie uległy zmianie) zaskoczyli ultra gołębia retoryką. Odnosząc się do najnowszych prognoz makroekonomicznych prezes NBP A. Glpiński stwierdził, że projekcja sugeruje brak potrzeby podwyżek stóp aż do końca 2020 r. W jego ocenie Rada najwcześniej może zdecydować się je podnieść pod koniec 2019 r. Z tą opinią zgodziła się G. Ancyparowicz, zaś J. Żyżyński potwierdził, że do końca roku oprocentowania nie ulegnie zmianie. A. Glapiński nie wykluczył, że w tym cyklu możemy w ogóle nie zobaczyć podwyżek, a Rada gładko przejdzie do obniżek. W reakcji na te słowa złoty wyraźnie się osłabił, a rentowności obligacji spadły. Tendencja ta utrzymała się do końca sesji i nie zmieniły tego słowa prezesa NBP, że polska waluta może zyskać na wartości biorąc pod uwagę czynniki fundamentalne. Na początku sesji w czwartek odzyskuje siły. Naszym zdaniem to nie koniec wzrostowej tendencji na podstawowych parach.

Widoczne w ostatnich dniach rozszerzenie różnic oprocentowania obligacji skarbowych USA i Niemiec wzdłuż całej krzywej (także na papierach o najdłuższym terminie zapadalności) jest – teoretycznie i w praktyce – czynnikiem sprzyjającym lepszej postawie dolara. Przejściowo nie został on jednak odzwierciedlony w cenach walut. Indeks USD pozostaje poniżej wartości z końca lutego. Spodziewamy się, że dziś, wraz z ujawnieniem komunikatów Europejskiego Banku Centralnego (EBC) dotyczących przyszłych działań w polityce pieniężnej (wycofanie najbardziej gołębich sformułowań?) odchylenie to zostanie (przynajmniej częściowo) zniwelowane.

Rynek kapitałowy pozornie nie przejął się informacją o rezygnacji głównego doradcy ekonomicznego prezydenta D. Trumpa, G. Cohna. Uważamy, że jest to również jedynie przejściowa nieefektywność. Odejście czołowego przedstawiciela „globalistów” w amerykańskiej administracji („człowieka Wall Strret”, swego czasu typowanego na prezesa Rezerwy Federalnej) – obok innych aspektów jak wzrost niepewności i napięć wśród partnerów ekonomicznych oraz między Trumpem a częścią kongresmenów – zwiększa ryzyko intensyfikacji działań ograniczających wolny handel. Ten element, jako generalnie niekorzystny dla światowej gospodarki, powinien oddziaływać w kierunku pogorszenia nastrojów na rynkach finansowych. W szczególności obniżać wyceny aktywów i walut EM. Pozostajemy pesymistycznie nastawieni do zachowania cen akcji na światowych parkietach w krótkim terminie. W temacie ceł i wojny handlowej wczorajsze dane o deficycie USA w wymianie za pierwszy miesiąc 2018 r. (-56,6 mld USD, o 1,6 mld USD więcej niż mediana, najgorszy wynik od października 2009 r.) wspiera argumentację zwolenników restrykcji. Wprowadzenie ceł na stal i aluminium wydaje się na obecną chwilę nieuniknione. D. Trump zasugerował jednak możliwe odstępstwa dla najbliższych sojuszników (sąsiadów). W przypadku Kanady i Meksyku oznacza to zgodę na renegocjację warunków porozumienia NAFTA.

Damian Rosiński

Dom Maklerski AFS

 

Udostępnij artykuł: