RPP musi zacisnąć zęby i przeczekać skok inflacji

W listopadzie inflacja wzrosła niespodziewanie do 4,8 proc., z 4,3 proc. w październiku. Za wzrost dynamiki cen odpowiedzialne są głównie paliwa, żywność oraz produkty i usługi związane z ochroną zdrowia. Widać efekty osłabienia złotego, szczególnie wobec dolara, które w sytuacji stabilnych cen ropy prowadzi do znacznych wzrostów cen paliw.

Choć inflacja przekracza górną granicę celu NBP aż o 1,3 pkt proc., i jest bliska majowemu szczytowi, to RPP nie powinna reagować podwyżkami stóp procentowych. Dane z innych krajów pokazują, że globalne procesy inflacyjne ulegają osłabieniu, co przełoży się również na Polskę. Ponad to, nasz kraj czekają co najmniej dwa lata wzrostu PKB poniżej potencjału. Wszystko to sprawia, że w okresie oddziaływania polityki pieniężnej, inflacja z bardzo dużym prawdopodobieństwem będzie słabnąć.

W takiej sytuacji zaciskanie polityki pieniężnej byłoby absolutnie nieusprawiedliwione. A wręcz można liczyć na obniżki stóp procentowych. Stanie się to kiedy inflacja zacznie wyraźnie słabnąć, a dane z gospodarki będą pokazywały na wyraźne spowolnienie PKB. Naszym zdaniem warunki do obniżek stóp pojawią się w maju. Spodziewamy się cięcia kosztów kredytu o 0,5 pkt proc. w II kwartale 2012 r.

Ignacy Morawski,
główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości

Udostępnij artykuł: