RPP w centrum uwagi

Komentarze ekspertów

W piątek słabsze niż oczekiwano i gorsze niż poprzednie odczyty PMI-usługi w Europie utrzymywały przez pierwszą część dnia rentowności w niemieckich i amerykańskich obligacji na niskich poziomach. Silniejszy ruch w górę spowodowała dopiero publikacja danych z rynku pracy w USA (stopa bezrobocia spadła z 6,1% do 5,9%, podczas gdy non-farm payrolls zaskoczyły w górę o 33 tys.). Jednak wyraźną przecenę przyniosła dopiero publikacja informacji o lepszych niż oczekiwano danych ISM-usługi. W konsekwencji krzywa amerykańska przesunęła się w górę o 5-6 pb. w segmencie 2Y-5Y i 3 pb. w segmencie 10Y. Ruch na krzywej niemieckiej był nieco mniejszy i wyniósł 1 pb. w segmencie 2Y i 3 pb. w segmencie 5Y-10Y.

Krajowy dług tracił w piątek na wartości w długim końcu, krzywa rentowności obligacji podskoczyła o 2-3 pb. w segmencie 5Y-10Y, podczas, gdy krótki koniec przesunął się w dół o 1-2 pb. Podobna zmiana nachylenia krzywej miała miejsc w przypadku rynku IRS, jednak tu cała krzywa przesunęła się w górę (3-4 pb. w segmencie 8Y-10Y i 1-2 pb. w segmencie 1Y-7Y). Podobnie stromiła się krzywa FRA, gdzie długi koniec podążał za krzywą IRS, zaś krótki antycypował mocne cięcia stóp w kraju w najbliższych miesiącach.

W poniedziałek spodziewamy dalszego obsuwania się krótkiego końca krzywej, i w nieco mniejszym stopniu, długiego końca krzywej. Niższy poziom stawek będzie naszym zdaniem pochodną słabych danych o zamówinach w niemieckim przemyśle oraz oczekiwań na słabe dane produkcyjne z Niemiec. Krótki koniec powinien pozostać pod wpływem oczekiwań na decyzję RPP oraz kolejnych napływających informacji sugerujących niższe odczyty inflacji (a ściśle deflacji) w kraju w kolejnych miesiącach do końca roku.

Bieżący tydzień na rynku eurodolara rozpoczynamy w okolicach zamknięcia ubiegłego, podczas którego mieliśmy do czynienia z dwoma silnymi ruchami: wtorkowym – po publikacji danych inflacyjnych ze strefy euro (bieżąca inflacja na blisko 5-letnim minimum) i piątkowym – po publikacji danych z rynku pracy w USA (mocne in plus zaskoczenie wydźwiękiem raportu non farm-payrolls). W rezultacie w poniedziałek od rana kurs EURUSD notowany jest w okolicach 1,251.

Niemniej po czwartkowym posiedzeniu EBC rynek podjął próbę umocnienia wspólnej waluty. Brak informacji o europejskim QE podniosło euro do 1,27 USD. Ruch nie był jednak długotrwały, nastroje popsuły bowiem ostateczne publikacja indeksu PMI dla usług wskazujące, że zamiast 52,8 pkt na co wskazywał wstępny odczyt, we wrześniu indeks spadł do 52,4 pkt.

W zeszłym tygodniu na rynek napłynęły wspomniane dane z rynku pracy w USA wyznaczając kierunek zmian prawdopodobnie również na bieżący tydzień.  Zamiast oczekiwanych 215 tys. we wrześniu w gospodarce USA w sektorze poza rolniczym przybyło 248 tys. nowych miejsc pracy i jednocześnie stopa bezrobocia spadła do 5,9% (poniżej 6,0% po raz pierwszy od 2008 roku). Dodatkowo w górę (o 38 tys.) zrewidowano dane za sierpień.  Na takie jastrzębie doniesienia eurodolar mógł zareagować tylko w jeden sposób – silnym spadkiem. Po wcześniejszych rozczarowujących publikacjach dot. szeroko pojętej produkcji (dynamika, zamówienia, wykorzystanie mocy) z ostatnich dni raport non-far payrolls okazał się przysłowiowym papierkiem lakmusowym trwałości ożywienia gospodarki amerykańskiej. Presja na Fed, czyli amerykański bank centralny, w kwestii podniesienia stóp procentowych rośnie, co kontrastując z oczekiwaną luźną polityką EBC i BoJ w naturalny sposób wspiera dolara wobec nie tylko euro, ale całego koszyka walutowego. W zeszłym tygodniu indeks DXY przełamał już opór na 86,75 pkt notując najwyższe poziomy od czerwca 2010 roku.

Dzisiaj w centrum naszej uwagi znajdą się dane dot. zamówień w niemieckim przemyśle i indeks nastrojów Sentix z Eurolandu. W kolejnych dniach warto zaś będzie zatrzymać się przy publikacji indeksu NY Fed Manufacturing oraz Minutes z wrześniowego posiedzenia FOMC. Jak widać nie są to jednak dane mogące w istotny sposób zmienić nastroje, stąd oczekujemy, że jeśli na rynek nie dotrą informacje jasno wskazujące na możliwe szybsze podwyżki stóp najbliższe dni na rynku eurodolara powinny przebiegać relatywnie stabilnie, choć z wciąż wyczuwalną przewagą dolara nad euro (szczególnie jeśli protokół Fed zawierał będzie te wyraźnie jastrzębie elementy). Ewentualne odreagowanie ostatnich zmian może zaś przynieść powrót euro w okolice 1,27.

W kraju złoty nadal notowany jest poniżej 4,20 względem euro. W piątek tracił na, po tym jak dzień wcześniej kurs EURPLN spadł w okolice 4,165. Zmiana notowań utrzymywała się jednak w przedziale z ostatnich dni z maksimum wyznaczanym przez opór na  4,183 i wsparciem w okolicach 4,165.

W tym tygodniu na krajowym rynku walutowym najważniejszym wydarzeniem będzie posiedzenie RPP. Szeroko oczekiwana obniżka stóp (o 25-50pb) powinna osłabić złotego, choć skala przeceny ze względu na już spore zdyskontowanie ruchu nie powinna być dramatyczna. Spodziewamy się ewentualnego ruchu w górę pary eurozłoty do około 4,20-4,22. Wsparcie na 4,16 powinno się wybronić, przy ewentualnie rosnącym popycie na złotego.

Konrad Soszyński,
Joanna Bachert,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

 

Udostępnij artykuł:

RPP w centrum uwagi

Komentarze ekspertów

Wydarzeniem środy na krajowym rynku finansowym będzie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Pierwsze od dłuższego czasu, które może mieć realny wpływ na złotego i rynek długu.

Środowy poranek przynosi niewielkie wahania złotego w relacji do głównych walut. O godzinie 09:28 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1550 zł, USD/PLN 3,0385 zł, a CHF/PLN 3,4221 zł. Wczoraj wszystkie te pary zakończyły dzień lekką zwyżką.

Wydarzeniem środy jest kończące się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Nie ma wątpliwości, że Rada pozostawi stopy procentowe na obecnym rekordowo niskim poziomie, utrzymując główną z nich na poziomie 2,5%. To kwestia wiarygodności Rady, która przed miesiącem deklarowała, że koszt pieniądza w Polsce nie zmieni się aż do końca III kwartału br.

Dużo ciekawsze, a dla rynku walutowego kluczowe, będzie to co znajdzie się w komunikacie po posiedzeniu oraz jakie słowa padną na konferencji po posiedzeniu RPP. Inwestorzy są przygotowani, że w obliczu ostatnich gorszych od prognoz danych z Polski (m.in. produkcja przemysłowa, indeks PMI, sprzedaż detaliczna), niemal przesądzonej letniej deflacji oraz w reakcji na czerwcowe poluzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny, nastąpią poważne zmiany w komunikacie. Rada zrezygnuje z gwarancji niezmienności stóp procentowych, dopuszczając ich obniżkę w przyszłości. Jest jednak mało prawdopodobne, że Rada zapowie cięcie stóp. Chociażby dlatego, że Marek Belka wielokrotnie ostatnio mówił, że jakkolwiek realne są obniżki to scenariusz wciąż mało prawdopodobny.

W oczekiwaniu na wyniki posiedzenia RPP złoty może lekko tracić na wartości. Tak samo możliwe jest jego osłabienie w reakcji na gołębi komunikat po posiedzeniu oraz ewentualne gołębie wypowiedzi przedstawicieli RPP na konferencji prasowej. Jednakże powinno to być tylko chwilowe osłabienie polskiej waluty. Zmiana nastawienia Rady z dużym prawdopodobieństwem jest już w znacznej mierze zdyskontowana, natomiast cięcie stóp procentowych wydaje się być mało prawdopodobno. Jakkolwiek bowiem obecnie jest sporo argumentów na rzecz dalszej obniżki kosztu pieniądza, to jednak jest jeden poważny argument na rzecz tego, żeby stóp nie ciąć. Jest to wzrostowa dynamika polskiego PKB. Dopóki nie zobaczymy hamowania tej tendencji w prognozach na kolejne kwartały (np. najnowszej projekcji inflacji, którą RPP pozna już na obecnym posiedzeniu) szanse na łagodzenie polityki monetarnej są małe. Szczególnie, że wśród członków RPP trudno w tej chwili wskazać większość, która byłaby w stanie poprzeć wniosek o obniżkę stóp. Dlatego sądzimy, że za oczekiwaną dziś zmianą treści komunikatu, dopuszczającą możliwość redukcji kosztu pieniądza, nie pójdą czyny, a obecny poziom stóp zostanie utrzymany przynajmniej do połowy 2015 roku, gdy spodziewamy się ich wzrostu.

Posiedzenie RPP nie będzie jedynym wydarzeniem mogącym wpłynąć na zachowanie złotego w środę. Pośredni wpływ może mieć, zaplanowana na godzinę 14:15, publikacja raportu ADP o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. W czerwcu prognozowany jest przyrost zatrudnienia w sektorze prywatnym o 203 tys., po tym jak w maju było to 179 tys. Dane powinny być zbliżone do rynkowego konsensusu. Wyraźnie lepsze od niego staną się pretekstem do umocnienia dolara. W tym również wobec złotego. Słabsze dane wywołają odwrotną reakcję.

Przyjmując powyższe założenia ws. wyników posiedzenia RPP za słuszne, w lipcu należy oczekiwać ograniczonych wahań złotego na poziomach nieco niższych niż obecne w przypadku EUR/PLN i CHF/PLN i nieznacznie wyższych w przypadku USD/PLN.

Sytuacja techniczna na wykresie USD/PLN od 5 miesięcy nie zmienia się. Kurs konsoliduje się w szerokim przedziale, który od dołu ograniczony jest przez psychologiczną barierę 3 zł, a od góry przez opór na 3,0759 zł. Układu sił nie zmieniło nawet czerwcowe wybicie ponad prawie roczną linię bessy. Był to jedynie sygnał, że obecnie dolar częściej będzie testował okolice 3,07 zł niż 3 zł.

Znacznie więcej dzieje się w ostatnich miesiącach na wykresie EUR/PLN. Po tym jak w czerwcu euro najpierw spadło poniżej 4,09 zł, żeby następnie niesione aferą podsłuchową odbić do ponad 4,17 zł, obecnie prawdopodobnie znalazło ono nowy punkt równowagi w przedziale 4,13-4,17 zł. W średnim terminie wciąż jednak strona podażowa ma przewagę, co każe prognozować powolne osuwanie się kursu EUR/PLN.

Marcin Kiepas
Admiral Markets
AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: