Rumuńskie banki ograniczą inwestycje z powodu podatku od chciwości?

Prawo i regulacje

Napis Bank na budynku
Fot. stock.adobe.com/Kange Studio

Czołowi przedstawiciele rumuńskich banków twierdzą, że skutki tzw. podatku od chciwości będą bardzo poważne i trudne do naprawienia w miarę upływu czasu. Po wejściu w życie w styczniu nowego systemu podatkowego pierwszą reakcją banków jest blokowanie inwestycji.

#OmerTetik: Przez 25 lat bank inwestował zyski i zastanawia się teraz dlaczego tak działał zamiast rozdawać dywidendę akcjonariuszom @uknf @MF_GOV_PL

Prezes Rumuńskiego Stowarzyszenia Banków porównuje rządowe rozwiązanie do burzy, która poprowadzi do kryzysu. Do tego wszystkiego warto zauważyć, że w tym kraju dochodzi ostatnio do wzmożonych kontroli urzędu podatkowego, które badają największych płatników szukając domniemanych transferów i wykorzystywania innych nieuczciwych środków do chowania swoich zarobków.

Na celowniku banki, firmy energetyczne i telekomunikacyjne

Pod sam koniec grudnia rumuński rząd wydał rozporządzenie nadzwyczajne, które wywrze poważny wpływ na czołowe przedsiębiorstwa w kraju. Chodzi m.in. o największe firmy z branż energetycznej, telekomunikacyjnej i finansowej. Rozporządzenie zawiera tak zwany “podatek chciwości” od aktywów bankowych i podatki obrotowe dla sektorów energetycznego i telekomunikacyjnego.

Przepisy weszły w życie 1 stycznia 2019 roku. Wątpliwości wokół wprowadzanych rozwiązań jest sporo. Dotyczą one nie tylko nagłego wprowadzenia, ale również niejasnych zapisów, które wymagają wyjaśnienia. Chodzi np. o obliczenie podatku od aktywów banków i minimalną obowiązkową kapitalizację funduszy emerytalnych.

Najbardziej widoczną cechą rozporządzenia jest zaś mnogość celów, które uzasadnione są potrzebą bezpośredniego dążenia do sprawiedliwości społecznej, zamiast budowania ram regulacyjnych mających na celu optymalną alokację zasobów.

Podatki wyższe od zysków?

Banki będą płacić podatek od swoich aktywów finansowych. Podatek płatny kwartalnie oznacza naliczanie stawki podatkowej od wolumenu aktywów na koniec kwartału. Sergiu Oprescu, prezes krajowej asocjacji bankowej, uważa, że ​​pakiet ustaw regulujących relacje między bankami a klientami wraz z rozporządzeniem nadzwyczajnym wprowadzającym “podatek od chciwości” tworzą wręcz “idealną burzę” dla rumuńskiej gospodarki. “Ten podatek nie jest po prostu zrównoważony. Średni zysk banku wynosi 0,44 proc. w stosunku do aktywów, a państwo, chce zastosować podatek w wysokości 1,2 proc., czyli trzykrotnie więcej niż zysk! Oczywiste jest, że podatek ten nie jest zrównoważony” – twierdzi Oprescu.

Prezes bankowców skarżąc się na niedbałość i niedokładność prac rządowych, zauważył też, że brak przewidywalności jest ogromna i wszystko będzie bardzo trudne do naprawienia. Samo rozporządzenie wystarczy, aby stworzyć tsunami, które dla gospodarki będzie oznaczało kryzys.

Banki nie mają z czego inwestować

W pierwszym półroczu Rumunia sprawuje przewodnictwo w Radzie UE. Rumuńskie Stowarzyszenie Banków oraz Rada Pracodawców Bankowych zorganizowały więc konferencję na temat wyzwań sektora bankowego w roku przewodnictwa, ale nie zabrakło tam oczywiście odniesienia się do najbardziej bieżącego problemu lokalnych banków.

Sergiu Manea, prezes Banca Comerciala Romana, zapowiedział odłożenie planów inwestycyjnych po wprowadzeniu nowego podatku dla banków. “Przejrzeliśmy wszystkie plany inwestycyjne, jakie mieliśmy do tej pory i podleliśmy tę decyzję, gdyż bank musi stworzyć wykonalny model gospodarczy. Opóźnianie inwestycji prowadzi do mniejszego zaufania do gospodarki, a to przyniesie mniejszą liczbę chętnych ludzi, którzy wezmą kredyty” – powiedział przedstawiciel BCR.

Trzeba było wypłacać dywidendę zamiast inwestować?

Omer Tetik z Banca Transilvania wypomniał, że przez 25 lat bank inwestował zyski i zastanawia się teraz dlaczego tak działał zamiast rozdawać dywidendę akcjonariuszom. „Ludzie nam ufali. BT to prawie bank zagraniczny. Prawie 60 proc. to kapitał rumuński. Nie mieliśmy nawet szans gdzieś umieścić naszych aktywów. Zaufaliśmy temu krajowi” – powiedział szef BT.

BT chciał w tym roku wyremontować ponad 200 agencji bankowych, co oznacza, że ​​dziesiątki firm budowlanych nie otrzymają spodziewanych kontraktów. Lokalny bank, po 25 latach inwestowania zysku w kapitał banku, wydał nadto ponad 1,7 miliarda RON na programy konwersji pożyczek we frankach szwajcarskich zamiast np. wygrywanie sporów na ścieżce sądowej. Mimo trudności bank nie zamierza podnosić stóp procentowych. „Klienci nie mogą trawić agresywnych wzrostów stóp procentowych. Zredukujemy inwestycje, przeszkolimy mniej osób. Nie chcemy przenosić ciężaru na naszych klientów. To nie jest przecież ich wina. Ponosimy odpowiedzialność, musimy być bardzo selektywni”- twierdzi prezes Tetik.

Prezes Radu Ghetea z Banku CEC, mimo że to prywatny bank z udziałem kapitału państwowego, także jest zaniepokojony sytuacją i znalezieniem rozwiązania dla skutków nowego rozporządzenia. “Jesteśmy bankiem prywatnym z państwowym z kapitałem. Nie mamy innych obaw, zalet ani wad, niż wszystkie inne banki w systemie bankowym. Obawiamy się efektów tych zmian. Musimy znaleźć sposób na zmniejszenie wydatków, zmniejszenie inwestycji. Mamy także pewną właściwość: kapitał jest własnością państwa, zobaczmy więc, jak nasz akcjonariusz poradzi sobie w tej sytuacji”.

Udostępnij artykuł: