Rynek Finansowy: Atomówka, ale po co?

BANK 2017/10

Polskiej energetyce problemów nie brakuje. Sytuacja stała się tak groźna, że nie ma już sensu mówić o polityce energetycznej, czas najwyższy myśleć o naprawie i ratowaniu tej dziedziny gospodarki, będącej w końcu esencją infrastruktury.

Polskiej energetyce problemów nie brakuje. Sytuacja stała się tak groźna, że nie ma już sensu mówić o polityce energetycznej, czas najwyższy myśleć o naprawie i ratowaniu tej dziedziny gospodarki, będącej w końcu esencją infrastruktury.

 

Krzysztof Mika

W poprzednim materiale pisaliśmy m.in. o alternatywach dla preferowanej obecnie ścieżki rozwoju polskiej energetyki – i tej opartej na węglu i być może energetyce jądrowej. Postawiliśmy tezę, że zamiast potężnej siłowni (w pierwszym etapie 1500–1600 MW) kosztującej ok. 50 mld zł można wybrać inną drogę – modernizacji oświetlenia (np. wymiana 240 mln żarówek na ledowe) i zużycia energii przez gospodarstwa domowe. Docelowo plan był jeszcze bardziej ambitny: 5000–6000 MW i koszty w okolicach 150 mld zł.

W pewnym sensie temat energii jądrowej wrócił niezależnie od nas: Węgry podpisały umowę z Rosją o rozbudowie elektrowni atomowej w Paks, przy wykorzystaniu rosyjskich bloków energetycznych i dostaw paliwa atomowego z Rosji. Zgoda udzielona przez Brukselę dotyczyła użycia pomocy publicznej do realizacji inwestycji oraz ograniczenia rosyjskiego monopolu na dostawy uranu właśnie. A więc może to wskazówka dla Polski: budujmy elektrownię atomową. Z drugiej jednak strony mamy negatywny wynik referendum w sprawie rozbudowy elektrowni jądrowej w Igalinie na Litwie (2012 r.), katastrofę w Fukushimie i ewidentny odwrót Europy od energetyki atomowej. Co więcej, wszystkie realizowane obecnie inwestycje w tym zakresie przeżywają poważne problemy, związane ze wzrostem kosztów i przeciągającymi się terminami realizacji. W Czarnobylu powstaje olbrzymia konstrukcja mająca zakryć uszkodzony reaktor, zwana arką, a prasa donosi o awarii elektrowni atomowej w Belgii. To może jednak nie warto?

Trochę historii

Ten pomysł ma dość długą historię. W początkach lat 70. ekipa Gierka wpadła na taki pomysł. Lokalizacje były rożne, w końcu stanęło na przepięknym Jeziorze Żarnowieckim. Mówiło się również o budowie elektrowni jądrowej w okolicach Ciechocinka, przy okazji budowy stopnia wodnego w ramach Planu Wisła. Dlaczego? Ano dużo wody do chłodzenia reaktorów, a w przypadku Żarnowca było to doskonałe miejsce do budowy elektrowni szczytowo-pompowej, która miała buforować atomówkę, wykorzystując nadmiary mocy w okresie dobowego dołka energetycznego. Elektrownię szczytowo-pompową uruchomiono w 1983 r. – funkcjonuje do dziś, stanowiąc istotny element krajowego sytemu energetycznego, „amortyzując” dobowe wahania zapotrzebowania na prąd. Dziś ta elektrownia oraz inne szczytowo-pompowe mogą spełniać dodatkową rolę – są swoistym akumulatorem energii dla niestabilnych odnawialnych jej źródeł energii. Po żarnowieckiej atomówce pozostały natomiast ponure betonowe konstrukcje, które niech będą memento dla wszystkich zwolenników tej koncepcji rozwoju energetyki.

[...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: