Rynek finansowy: Banki sobie poradzą

BANK 2016/05

Z premierem Janem Krzysztofem Bieleckim rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki.

Z premierem Janem Krzysztofem Bieleckim rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki.

Denerwuje się pan, kiedy ktoś mówi o panu per bankster?

- Jestem tolerancyjny

Co to znaczy tolerancyjny? Przez te 25 lat sektor zrobił bardzo dużo dla nowej bankowości, a jednocześnie przez część środowiska jest kształtowany ten negatywny stereotyp bankowości?

- Środowisko bankowe zawsze miało i będzie mieć rozmaitych wrogów. Przypomnę tylko, że "banksterami" zaczęto nas nazywać dlatego, że nie chcieliśmy udzielać kredytów we frankach szwajcarskich. Wówczas mówiono o nas, że jesteśmy tymi, którzy zabijają wolną konkurencję na rynku, ludźmi hamującymi rozwój mniejszych banków chcących udzielać kredytu we franku szwajcarskim. Teraz te same osoby, które to krzyczały, postawiły sprawę do góry nogami, mówiąc - owszem wzięliśmy kredyt we frankach, owszem mówiliśmy na was, że jesteście niedobrzy, bo wasze kredyty są jakieś 30-40 proc. droższe, ale zmieniły się warunki i oczekujemy pomocy.

Czyli da się żyć z tymi kredytami, z tym, że mówią o nas, że sektor transferuje zyski za granicę, że wyprzedaje się majątek narodowy... Naprawdę trzeba z pokorą przyjąć te zarzuty?

- Nie wolno tego akceptować i należy twardo bronić swoich racji. Natomiast trzeba rozumieć, że tego typu zarzuty to element polskiego, a nawet mięZBPdzynarodowego, folkloru. Niestety u nas sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo w wielu innych krajach istnieją regulacje dotyczące konfliktu interesu. To znaczy - trzeba zadeklarować swój interes przed publicznym zabraniem głosu w jakiejś sprawie. Za to, że w Polsce w kwestii frankowiczów mamy często do czynienia z taką sytuację, że ten, kto najgłośniej krzyczy, sam ma problem, ponieważ ma nawet więcej niż jeden kredyt.

Nie należy pomagać tym ludziom?

- Powinien być rozdzielony głos tych ludzi, od tych osób, które naprawdę mają trudności w obsłudze kredytu. Tym ostatnim bezwzględnie powinno się pomóc.

Jesteśmy w roku jubileuszu 25-lecia samorządu bankowego. Patrząc z perspektywy tych 25 lat, a spędził pan ten czas w bankowości bez przerwy, proszę wymienić trzy najważniejsze rzeczy, z których sektor powinien być dumny

- Jest taka sprawa, która przesłania nawet nie trzy, ale wręcz wszystkie inne możliwe powody do dumy.

Jaka?

- To, że nie wpadliśmy w kryzys. Tak fantastycznie rozwinięte kraje jak Irlandia i Hiszpania miały naprawdę olbrzymie kłopoty, a nasz młody niedoświadczony i obarczony wszystmiękimi błędami sektor potrafił na tyle trzymać się norm ostrożnościowych, że się wybronił przed kryzysem - to jest prawdziwy powód do dumy. To jest taka rzecz, że wystarczy ją ogłosić i można spokojnie położyć się umrzeć, bo powodów do chwały jest wystarczająco dużo.

A propos sukcesów. Czy teraz bankowość zdała ważny egzamin przy okazji Programu 500+? Okazuje się, że 95 proc. wniosków składanych drogą elektroniczną przeszło przez banki.

- Jest to przede wszystkim dowód na to, że nasz sektor bankowy jest bardzo innowacyjny. Niestety ciągle o tym zapominamy, a do tego w Polsce panuje tendencja do narzekania, więc się mówi, że jesteśmy krajem nieinnowacyjnym, gospodarka nie jest innowacyjna. A tu nagle okazuje, że w nieinnowacyjnym państwie, o nieinnowacyjnej gospodarce sektor bankowy jest tak bardzo innowacyjny. A przecież bankowość internetowa została już przebita przez bankowość mobilną. Teraz, w pewnym sensie improwizując, w ciągu kilkunastu dni udało się przygotować aplikacje umożliwiające procedowanie on-line w nowej istotnej społecznej operacji. Dla mnie te efekty nie są zaskoczeniem.

Na tym zbuduje się "cyfrową Polskę"?

- Sądzę, że już od pewnego czasu ją budujemy. A przykład sektora bankowego jasno dowodzi, że to przede wszystkim sektor prywatny jest nośnikiem zmiany i byłoby dobrze, żeby administracja za tym nadążała...

Czy nowe dodatkowe obciążenia podatkowe, które spadły na sektor, nie zakłócą tego rozwoju?

- Banki powinny dać sobie radę, na pewno będą dalej funkcjonowały. Ale rządzący, i to z każdego obozu politycznego, powinni pamiętać, że podatków dotyczy ta sama reguła, związana z kurą, która znosi złote jajka. Trzeba robić wszystko, żeby nie zarżnąć kury, bo wtedy nie będzie złotych jajek.

 

Udostpnij artyku: