Rynek finansowy: Gotówka ma się dobrze

BANK 2015/04

Z Tomaszem Banaszkiewiczem, prezesem zarządu Polskiej Organizacji Firm Obsługi Gotówki, rozmawiał Sławomir Dolecki.

Z Tomaszem Banaszkiewiczem, prezesem zarządu Polskiej Organizacji Firm Obsługi Gotówki, rozmawiał Sławomir Dolecki.

Wiele firm i instytucji finansowych promuje obrót bezgotówkowy, docelowo chodzi im nawet o wyeliminowanie gotówki z rynku. Czy Pana zdaniem odnoszą sukces? Czy banknoty i monety są na straconej pozycji?

- Z ich punktu widzenia można mówić o pewnym sukcesie, bo struktura płatności na rynku zmienia się na korzyść płatności bezgotówkowych. Ale z drugiej strony ilość gotówki wciąż rośnie. Faktem jest, że globalni operatorzy kart płatniczych oraz płatności mobilnych przeznaczają ogromne sumy na kampanie marketingowe, jednak często posługują się propagandą, pomijając meritum. Twierdzenia, że gotówka jest brudna, przenosi zarazki, zbyt dużo kosztuje i rodzi przestępczość to mity, które nie znajdują odzwierciedlenia w liczbach. Bo bez względu na to, co mówią malkontenci, nasze społeczeństwo się bogaci, więc na rynku jest coraz więcej pieniędzy, w tym gotówki.

Czyli ogłaszanie, że gotówka powoli znika z rynku, a firmy zajmujące się jej obsługą będą musiały zmienić branżę, jest przedwczesne...

- Zdecydowanie tak. Ludzie chcą posługiwać się gotówką, bo siła przyzwyczajenia jest ogromna. Gotówka jest praktyczna, anonimowa, bardziej konkretna niż cyfrowy zapis na rachunku i stąd zapewne takie preferencje. Ale nie jest to nasz rodzimy skansen, bo te same zjawiska obserwujemy w innych krajach, znacznie lepiej rozwiniętych od nas. Oczywiście są również przykłady odwrotne, chociażby Skandynawia. Norwegia bardzo silnie dąży do tego, by wkrótce stać się krajem bezgotówkowym.

Ale faktem pozostaje, że obsługa gotówki kosztuje. I to wcale niemało.

- Obrót bezgotówkowy kosztuje jeszcze więcej. Te koszty to prowizje od opłat, produkcja i dystrybucja kart, autoryzacje, weryfikacja i kontrola każdej płatności. W sumie - jak pokazują dane - obrót kartowy jest droższy od obrotu gotówkowego. Szczególnie, że rozwijająca się technologia pozwala przetwarzać gotówkę coraz taniej, bo tak naprawdę dzisiaj ograniczeniem dla technologii są rozwiązania prawne i logistyczne. Technologie znacznie wyprzedzają nasze regulacje i stwarzają dużo większe możliwości niż rynek jest w stanie wykorzystać

A czym różni się dzisiejszy rynek obsługi gotówki od tego sprzed 10 lat?

- 10 lat temu na rynku było zdecydowanie mniej kart i bankomatów. Myślę, że ich liczba zwiększyła się w tym czasie przynajmniej pięciokrotnie. Inaczej wyglądała również cyrkulacja gotówki. Firmy zajmujące się jej obsługą komunikowały się z bankami, ponieważ klient, który dysponował gotówką deponował ją w banku. Dzisiaj takie sytuacje zdarzają się rzadziej, gotówka coraz częściej pomija banki i trafia bezpośrednio od klienta do centrów gotówkowych, a bank jedynie odnotowuje te przepływy. Z tego powodu bierze się presja na skracanie terminów przeliczenia i konfekcjonowania gotówki - bank chce jak najszybciej potwierdzić zadeklarowaną kwotę i mieć ją do swojej dyspozycji. Zresztą jest to akurat specyfika rynku polskiego, bo w Europie zachodniej nie ma aż tak silnej presji na skracanie tego czasu.

Wspomniał Pan, że dostępną już dzisiaj technologię ogranicza prawo, czy to duży "hamulec"?

- Mówiąc prawo, musimy brać pod uwagę bardzo różny poziom przepisów i regulacji - od ustaw, przez reguły ustanawiane przez bank centralny, po zapisy zawarte w umowach z klientami banków. Ta mnogość zapisów wymusza pewne rozwiązania, które ograniczają pełne możliwości wykorzystania technologii. Na przykład wymóg komisyjności przeliczania gotówki powoduje, że nie można tego procesu przeprowadzić jednoetapowo przez urządzenie, co z powodzeniem robi się w innych krajach. Tam po prostu przyjęto nieomylność certyfikowanej maszyny, a przy ewentualnych zakłóceniach pracy wdraża się procedury kontrolne. Tego typu rozwiązania pozwalają znacznie skrócić czas przeliczania, ograniczyć ilość czynności, a co za tym idzie obniżyć koszty. Innym wymogiem jest orientowanie banknotów, gdy dla większości maszyn jest bez znaczenia, w którą stronę banknot jest ułożony. Wymóg ten jednak powoduje, że w skrajnym przypadku musi on być przepuszczony przez urządzenie czterokrotnie. To dodatkowo go niszczy, co nie stanowi dla nas kosztu, ale liczy je emitent, czyli bank centralny. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że od 2018 r. wymóg ten zostanie zniesiony.

A zapisy w umowach indywidualnych, między firmami?

- Na przykład banki - na podstawie obowiązujących przepisów - wymagają od nas identyfikacji konkretnych banknotów, które do nich należą. Z tego powodu banderolujemy gotówkę, oznaczając ją znakiem określonego banku. W momencie, gdy dochodzi do transakcji między dwoma bankami, to pieniądze, które leżą w naszym skarbcu, musimy ponownie przeliczyć i ponownie banderolować, tym razem ze znakiem innego banku. A później odłożyć do skarbca, często na tę samą półkę. Takich zapisów krępujących nasze działania, generujących niepotrzebną pracę i podnoszących koszty obsługi gotówki, jest niestety wiele.

Wiemy, że w przewidywalnej przyszłości gotówka nie zniknie z rynku, a w jakim kierunku będzie podążała technologia, żeby ta gotówka była obrabiana szybko, tanio i bezpiecznie?

- Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to mamy szczęście funkcjonować na rynku, na którym nie ma dramatycznych zagrożeń kryminalnych. Banki i instytucje finansowe ponoszą znacznie większe straty przez przestępstwa elektroniczne niż z powodu napadów na placówki bankowe czy transporty gotówki. Natomiast, jeśli chodzi o koszty, to ta usługa nie może już być tańsza, bo zacznie to zagrażać bezpieczeństwu i rzetelności. Działamy w bardzo specyficznym obszarze, jesteśmy poddani określonym regulacjom wynikającym wprost z prawa bankowego, musimy spełniać wymogi formalne i merytoryczne, a nasza zła kondycja finansowa może stanowić ryzyko dla naszych klientów. Z tego też powodu ta branża nie powinna być poddawana jedynie wilczym prawom rynku, jakiś element rozsądku w poszukiwaniu oszczędności musi być obecny. Dodam tylko, że transport gotówki opancerzonym bankowozem przy trzyosobowej uzbrojonej załodze kosztuje dzisiaj mniej niż taksówka, a w takiej sytuacji trudno zachować najwyższy standard. Najważniejsze, że pewne nasze postulaty i spostrzeżenia są brane pod uwagę przez osoby i instytucje odpowiedzialne za rynek finansowy w Polsce. Trwają prace w obszarach, które można i powinno się poprawić, pojawiają się zapowiedzi regulacji prawnych, które pozwolą nam pracować w większym komforcie, a my dzięki temu będziemy mogli wprowadzać nowoczesne rozwiązania, które przyniosą korzyść wszystkim.

 

Polska Organizacja Firm Obsługi Gotówki

Organizacja założona została w styczniu 2006 r. przez 11 firm działających na polskim rynku obsługi gotówki. Jej zadaniem jest ochrona praw i reprezentowanie interesów zrzeszonych członków wobec organów władzy i administracji państwowej, a także pomoc w zaspokajaniu wszelkich organizacyjnych, gospodarczych potrzeb i oczekiwań jej członków.

Główne cele POFOG to:

▸ wykreowanie nowoczesnego modelu obsługi gotówki w Polsce,

▸ tworzenie jednolitych standardów obsługi rynku logistyki wartości pieniężnych,

▸ promowanie nowych technologii pozwalających przyspieszyć obrót gotówkowy,

▸ propagowanie technologii związanych z bezpieczeństwem logistyki wartości pieniężnych,

▸ promowanie automatyzacji w zakresie obrotu gotówkowego,

▸ wypracowanie jednolitych zasad ubezpieczeniowych dla branży obrotu gotówkowego,

▸ kreowanie partnerskiej współpracy pomiędzy członkami organizacji,

▸ współpraca międzynarodowa z organizacjami reprezentującymi branżę logistyki wartości pieniężnych (ESTA),

▸ organizowanie seminariów, szkoleń dla firm branży obrotu gotówkowego oraz branż współpracujących,

▸ reprezentowanie interesów zrzeszonych członków wobec organów władzy i administracji państwowej,

▸ opiniowanie aktów prawnych regulujących pracę branży logistyki wartości pieniężnych.

 

 

Udostpnij artyku: