Rynek Finansowy: Kolejny bat na VAT?

BANK 2018/01

Mimo sporych sukcesów dotyczących ściągalności podatków parlamentarzyści nie ustają w wysiłkach, by walka z wyłudzeniami była jeszcze bardziej skuteczna. Tym razem jednak rykoszetem oberwą banki.

Kajetan Marcinkowski

W polskim parlamencie trwają obecnie prace nad ustawą wprowadzającą z dniem 1 kwietnia 2018 r. zmiany w zakresie sposobu zapłaty podatku VAT pomiędzy przedsiębiorcami, czyli tzw. mechanizm podzielonej płatności (ang. split payment). Pierwotny termin, czyli 1 stycznia 2018 r. dotrzymany wprawdzie nie został, lecz i tak widać wzmożoną determinację polityków rządzących, by przepisy weszły w życie jak najszybciej.

Instrument ten ma stanowić kolejne narzędzie do walki z wyłudzeniami podatku VAT, a jego działanie polegać ma na tym, że w przypadku zapłaty za fakturę sprzedawcy, kwota podatku VAT zostanie wydzielona z należnej mu kwoty brutto i trafi na wyodrębniony jego rachunek bankowy (rachunek VAT), do którego on sam będzie miał mocno ograniczony dostęp. Będzie mógł z niego wyłącznie dokonywać przelewów na inny rachunek VAT oraz opłacać swoje zobowiązania podatkowe.

Walka z wiatrakami?

Poprawa ściągalności podatku VAT stanowi zresztą od kilkunastu tygodni dyżurny temat przywoływany przez polityków i dziennikarzy sprzyjających rządowi. Na stronie resortu finansów czytamy, że dochody z podatku VAT były w okresie styczeń–listopad ub.r. wyższe o 20,3%, licząc rok do roku. To około 24,7 mld zł. Tyle że rok 2016 był naprawdę fatalny. Według szacunków PwC tzw. luka VAT, czyli różnica pomiędzy przychodami z podatku, które powinny wpływać do budżetu państwa a rzeczywistymi dochodami, wyniosła wówczas aż 2,9% PKB, czyli około 52 mld zł. Był to – o czym politycy PiS już nie wspominają – najgorszy wynik w historii. Analitycy firmy doradczej PwC przewidują, że dochody z VAT w całym 2017 r. wzrosły o około 19% i wyniosą nieco ponad 150 mld zł. Innymi słowy – luka w VAT spadła do poziomu około 2% PKB, czyli 39 mld zł. Sukces? W latach 2007–2011 było jednak lepiej.

Nie jesteśmy jedyni. Według danych Komisji Europejskiej kraje z Europy Środkowej i Wschodniej mają jedne z najwyższych poziomów luki w VAT. W Czechach różnica ta wynosi 22,4%, na Węgrzech 24,4%, w Polsce 26,7%, na Słowacji 34,9%, a w Rumunii aż 41,1%.

Ustawodawcy – tak przynajmniej można mniemać – zupełnie nie brali pod uwagę głosów środo­wiska bankowego. Tymczasem przecież przepisy dotyczą branży w sposób bezpośredni. Noweliza­cja zmodyfikuje także m.in. prawo bankowe poprzez dodanie nowe­go rozdziału zatytułowanego „ra­chunek VAT”.

Siła podziału

Z pewnością ważne, by system obecnie proponowanych zachęt dla podatników przyczynił się do stosowania na szerszą skalę mechanizmu podzielonej płatności. – Trudno też na polu skutecznej walki z wyłudzeniami VAT przecenić rolę tzw. działań miękkich. Przykład prowadzonych przez Ministerstwo Finansów konsultacji społecznych w zakresie przesłanek należytej staranności w VAT pokazuje, że rolę tę dostrzegają także organy administracji publicznej – wskazuje Tomasz Pabiański, dyrektor w dziale prawno-podatkowym w PwC. Według szacunków PwC, wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności pozwoliłoby na zmniejszenie luki w VAT w Polsce z prognozowanych w tym roku 53,4 mld zł do nawet 11,8 mld zł, co oznacza dodatkowy wpływ z VAT do budżetu państwa w wysokości 41,6 mld zł. To oczywiście najbardziej optymistyczny scenariusz. W pesymistycznym, luka zostałaby obniżona do poziomu 29,4 mld, a wpływ do budżetu wyniósłby 24 mld zł. Z pewnością jednak szacunkowy zwrot z inwestycji, nawet w przypadku słabszych wpływów, okaże się znaczący. Jednorazowy koszt inwestycji związanych z wprowadzeniem split payment w Polsce wyniósłby bowiem około 1,9–2,1 mld zł, a roczny koszt jego utrzymania około 1,3–1,9 mld zł.

Według szacunków PwC, wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności pozwoliłoby na zmniejszenie luki w VAT w Polsce z prognozowanych w tym roku 53,4 mld zł do nawet 11,8 mld zł, co oznacza dodatkowy wpływ z VAT do budżetu państwa w wysokości 41,6 mld zł.

Banki to sfinansują… jak zwykle

Przypomnijmy – rachunek bankowy VAT będzie miał mocno ograniczoną dostępność. W większości przypadków nie będzie to miało istotnego znaczenia. Może się jednak wydarzyć, że obie strony danej transakcji będą dążyć do jak najszybszego zwrotu podatku – chociażby wówczas, kiedy zapłatę VAT tak kupujący, jak i sprzedający finansują kredytem bankowym. Jeśli obydwaj, dokonując zapłaty za wystawione im faktury, wybiorą mechanizm podzielonej płatności, to wówczas będą mogli otrzymać zwrot VAT w skróconym 25-dniowym terminie.

W znacznie gorszej sytuacji będzie jednak sam bank. Z perspektywy instytucji udzielającej kredytu nie będzie możliwości wzięcia jakiegokolwiek zabezpieczenia, gdyż z projektu ustawy wynika, że wierzytelności z rachunku VAT nie mogą być przedmiotem zabezpieczenia rzeczowego (a więc nie będzie można obciążyć ich zastawem rejestrowym lub finansowym na rzecz banku finansującego). Co gorsza, środki pieniężne zgromadzone na rachunku VAT mają być wolne od zajęcia na podstawie tytułu egzekucyjnego, więc bank finansujący nie będzie mógł ich zająć w przypadku, gdy kredytobiorca nie spłaca kredytu. W kontekście powyższego wydaje się, że banki raczej niechętnie będą udzielały kredytu na sfinansowanie podatku VAT naliczonego w transakcji zakupu nieruchomości. O ile w ogóle nie zaprzestaną świadczenia takiej usługi.

Ustawodawcy – tak przynajmniej można mniemać – zupełnie nie brali pod uwagę głosów środowiska bankowego. Tymczasem przecież przepisy dotyczą branży w sposób bezpośredni. Nowelizacja zmodyfikuje także m.in. prawo bankowe poprzez dodanie nowego rozdziału zatytułowanego „rachunek VAT”. Od tej pory banki będą zobowiązane do otworzenia i prowadzenia rachunków VAT, nie pobierając przy tym ani opłat, ani prowizji. Jedynym zarobkiem może być więc oprocentowanie. Co więcej, to właśnie banki najszybciej odczują zmiany. Zgodnie z projektem, przepisy odnoszące się do banków i SKOK-ów wejdą w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia ustawy.

Udostępnij artykuł: