Rynek finansowy: Loża komentatorów – maj 2018

BANK 2018/05

Jakie skutki dla sektora bankowego będzie miało przyjęcie prezydenckiego projektu ustawy o pomocy frankowiczom?

Loża komentatorów

Jakie skutki dla sektora bankowego będzie miało przyjęcie prezydenckiego projektu ustawy o pomocy frankowiczom?

Ignacy Morawski, dyrektor portalu SpotDataIgnacy Morawski ekonomista, założyciel i dyrektor portalu SpotData

Wprowadzenie prezydenckiej ustawy frankowej obciążyłoby zyski banków w okresie, gdy i tak znajdują się one pod mocną presją niskich stóp procentowych. Gdy projekt ustawy pojawił się w Sejmie, szacowano, że jej koszt dla sektora bankowego może wynieść do 3 mld zł rocznie. Byłaby to jedna piąta rocznego zysku. To nie jest mała kwota. A warto pamiętać, że zyskowność sektora bankowego w Polsce, mierzona wskaźnikiem ROE (zwrot z kapitału), jest dziś niższa niż w innych krajach regionu i porównywalna z mało wydajnym sektorem bankowym w Niemczech. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ROE banków w Polsce wynosi ok. 8%, podczas gdy w Czechach jest to 18%, na Słowacji 10%, a na Węgrzech 20%. Kilka czynników wpływa negatywnie na zyskowność branży – niskie stopy procentowe ograniczają marże, a podatek bankowy i podwyższona składka na Bankowy Fundusz Gwarancyjny podnoszą koszty. Ustawa frankowa byłaby dodatkowym obciążeniem. Można bronić tezy, że banki powinny uczestniczyć w restrukturyzacji kredytów frankowych. Problem tych kredytów to po części wina banków, po części państwa, a po części samych klientów – każda z tych stron powinna wziąć na siebie jakieś koszty. Ale pozostaje pytanie, czy warto obciążać banki tymi kosztami, po uprzednim wprowadzeniu wielu innych zmian regulacyjnych? Może się okazać, że zdolność banków do kreowania akcji kredytowej stanie się na tyle niska, że koszty nakładane na branżę odbiją się na całej gospodarce. Już widzimy pewne symptomy tego zjawiska, zaś wprowadzenie prezydenckiej ustawy może je tylko wzmocnić.

Mirosław BieszkiMirosław Bieszki doradca ekonomiczny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest jednoznaczna – z kilku powodów skutki będą negatywne, zwłaszcza dla ROE. Polski sektor bankowy przestał być liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej pod względem rentowności, a tempo spadku z wartości dwucyfrowych do obecnych musi niepokoić. Akceleracji spadku wskaźnika zwrotu na kapitale trzeba szukać w czynnikach innych niż rynek i niskie stopy procentowe. Na banki działające w Polsce spada coraz więcej niebankowych zobowiązań, zaciągniętych przez polityków – pomoc frankowiczom, ratowanie banków spółdzielczych i SKOK czy ostatnio pojawiająca się misja uszczelniania systemu podatkowego. Dodatkowo na rok bieżący przypada implementacja PSD2, IFRS 9, MiFID II, RODO, Rekomendacja H. W tych warunkach wdrożenie projektu Funduszu Restrukturyzacyjnego dla finansowania kosztów przewalutowania kredytu jeszcze bardziej przeciąży banki i obok istniejących danin dodatkowo negatywnie wpłynie na rentowność. Sama konstrukcja korzystania z funduszu oparta jest na nadużywanej tu zasadzie solidarności: płacą wszyscy, ale to na ile są beneficjentami, zależy od ekspozycji na ryzyko walutowe portfela oraz współczynnika sukcesu, czyli wartości skonwertowanych kredytów. Proponowana składka wyniosłaby na koniec ub.r. ok. 2,7 mld zł, czyli 20% wypracowanego zysku netto. Istnieje już wiele orzeczeń sądowych, z których wynika, że nie ryzyko kursowe, ale klauzule abuzywne są problemem frankowiczów. A to oznacza zadanie dla jurydykatywy, a nie legislatywy, a więc rozwiązanie ustawowe traci rację bytu.

Jarosław JaneckiJarosław Janecki główny ekonomista banku Societe Generale w Polsce

W celu utrzymania wzrostu gospodarczego w Polsce niezbędny jest zagraniczny kapitał oraz inwestycje. W obu przypadkach chińska gospodarka może okazać się pomocna. Z punktu widzenia obrotów towarowych Chiny są na drugim miejscu w klasyfikacji importu. Jednak w przypadku eksportu, nie należą już do czołówki naszych partnerów. Z tej perspektywy, zachęcając chiński kapitał do inwestowania w Polsce, warto pomyśleć o działaniach wspomagających polskich eksporterów, co pozwoli częściowo ograniczyć niekorzystny bilans z chińską potęgą. To, na ile otwarcie polskiej gospodarki na chińskie inwestycje będzie bezpieczne, zależy od konkretnych regulacji w poszczególnych sektorach gospodarki. Zachęty do inwestowania nie powinny stwarzać sytuacji, w której mamy do czynienia z nierówną konkurencją podmiotów. Współpraca z Chinami kojarzona jest z koncepcją „Nowego Jedwabnego Szlaku”, która docelowo ma przyczynić się do rozwoju światowego handlu. Jednak już dziś warto wykorzystać chiński potencjał inwestycyjny w tych sektorach, które z punktu widzenia polskiej polityki gospodarczej są priorytetowe. Przykładem może być współpraca w zakresie elektromobilności. Pierwsze próby już zostały podjęte, a warto pamiętać, że wśród 10 największych producentów samochodów elektrycznych na świecie są trzy chińskie firmy, w tym lider rankingu BYD Auto, który wyprzedza Teslę. Informacje o intencjach współpracy pomiędzy RP a Chinami pojawiły się również w kontekście planowanych inwestycji w sektorze energetycznym. W dalszym ciągu jest możliwe, że będzie się ona odbywała na zasadzie win-win.

 Agata Chrzanowska, Bank MillenniumAgata Chrzanowska dyrektor Wydziału Kredytów Hipotecznych Banku Millennium

Zmiany proponowane przez prezydenta w Funduszu Wsparcia zmierzają do złagodzenia kryteriów przyznawania pomocy przez banki. Wejście w życie ustawy w tym zakresie zapewne zwiększy dostępność pomocy dla wszystkich kredytobiorców. Fundusz Restrukturyzacyjny dotyczy tylko osób posiadających kredyty walutowe. W zamyśle ten miałby wspierać dobrowolne przewalutowanie kredytów walutowych na polskie złote. Projekt nie określa żadnych kryteriów kwalifikujących do takiego przewalutowania, ani jego zasad np. sposobu ustalania kursu. Przewiduje jedynie, że do przewalutowania może dojść na zasadzie porozumienia banku z klientem. Stałe obciążenie banków kosztem wpłat do Funduszu Restrukturyzacyjnego oraz mechanizm przewidujący przepadanie środków na rzecz innych kredytodawców – wpłynie w sposób negatywny na środowisko, w jakim miałby odbywać się proces negocjacji. Klienci, wiedząc, że nad bankiem wisi groźba utraty środków, nie będą skłonni do kompromisu. Zapewne nadal będą oczekiwać przewalutowania po kursie z dnia udzielenia kredytu. Banki zaś, nie posiadając żadnych kryteriów przyznania środków i obawiając się wspomnianych sankcji, mogą zachowywać się bardzo różnie, nie zawsze odpowiedzialnie. Istnieje bardzo duże ryzyko, że poszczególne instytucje (choćby z uwagi na wielkość i skalę swojego portfela walutowego) będą stosowały zupełnie różne kryteria i zasady restrukturyzacji, a co za tym idzie, różne będą warunki dla klientów. Takie okoliczności nie będą sprzyjać prowadzeniu negocjacji, co więcej mogą spotkać się z niezadowoleniem ze strony klientów

Dariusz WinekDariusz Winek ekspert ZBP przy Komisji Europejskiej

Kwestia kredytów frankowych dotyczy ponad 1,7 mln osób. Choć opóźnienia w obsłudze są w przypadku nieco ponad 10,2 tys. kredytów, to temat jest na tyle ważny społecznie i nośny politycznie, że trudno liczyć, aby został zapomniany. Co prawda spada liczba frankowiczów (w 2017 r. ubyło ich ok. 40 tys.), nastąpiło także obniżenie kursu CHF/PLN poniżej 3,50, czyli do poziomów sprzed uwolnienia kursu franka w styczniu 2015 r., które doprowadziło do pierwszych działań legislacyjnych w zakresie pomocy zadłużonym. Nie mniej jednak obecna ustawa o Funduszu Wsparcia Kredytobiorców nie spełnia swej roli, ponieważ odkładany ze składek banków fundusz nie jest należycie wykorzystywany. Na koniec marca br. kwota do wykorzystania w ramach funduszu sięgnęła blisko 598,6 mln zł. Dlatego pozostawianie ustawy bez zmian też nie ma sensu. Zatem rozszerzenie kryteriów wypłaty środków proponowane w projekcie prezydenckim wydaje się jak najbardziej słuszne i nie generuje nowych kosztów dla banków – przynajmniej do czasu wykorzystania środków zgromadzonych w funduszu. Więcej wątpliwości może budzić propozycja dofinansowania restrukturyzacji portfela i nowe opłaty na ten cel wnoszone przez banki na Fundusz Restrukturyzacyjny, szacowane na ok. 2,2–3,2 mld zł rocznie. Jest to kwota porównywalna z kwotą podatku bankowego, która w 2017 r. wyniosła ponad 4,3 mld zł. Wpływ tego nowego obciążenia na kilka banków o znaczącym udziale portfela frankowego byłby dość istotny, obniżający zysk brutto o ok. 15–35%, a w przypadku niektórych (BOŚ) wprowadzający istotne utrudnienia w restrukturyzacji.
Udostępnij artykuł: