Rynek finansowy: Nie wolno zwlekać z dyskusją nad poprawą efektywności sektora

NBS 2015/10

Z prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego dr. Jerzym Pruskim rozmawia Maciej Małek.

Z prezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego dr. Jerzym Pruskim rozmawia Maciej Małek.

Panie prezesie, co z punktu widzenia Bankowego Funduszu Gwarancyjnego jest najistotniejsze dla bezpieczeństwa i stabilności finansowej sektora bankowości spółdzielczej?

Na wstępie przypomnę, że diagnoza dedykowana bankom spółdzielczym ze swej istoty pozostaje niezmienna, a ewaluacji podlegają elementy wynikające z dynamiki zmian na rynkach finansowych. Z racji naszych statutowych powinności akcentujemy ryzyka związane ze stabilnością, pozostaniemy w tej kwestii wyczuleni dziś i jutro. Doceniając wagę szczególnej misji banków spółdzielczych, które w wielu środowiskach skutecznie przeciwdziałają wykluczeniu finansowemu, konsekwentnie komunikujemy potrzebę odwrócenia niekorzystnych trendów, które ograniczają realne możliwości stabilnego rozwoju tego sektora.

Wszystko to motywuje nas do akcentowania problemów występujących na poziomie zrzeszeń czy pojedynczych banków. Można tu wymienić m.in. malejący udział banków spółdzielczych w rynku oraz zanik charakterystycznych więzi o charakterze relacyjnym.

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Przyczyn jest wiele. Do najistotniejszych zaliczyłbym przełamanie swoistego monopolu, który przez lata decydował o pozycji bankowości spółdzielczej przez uniwersalne banki komercyjne, coraz częściej aktywne w obszarach stanowiących przez lata domenę banków lokalnych. Drugi to niska efektywność działania banków spółdzielczych. Tę kwestię konsekwentnie i od dawna podnosimy, argumentując, że jeśli nie nastąpi w tym względzie zmiana, pod znakiem zapytania staną możliwości skutecznej realizacji misji banków spółdzielczych - również w odniesieniu do kapitału społecznego.

Jak odwrócić te niekorzystne tendencje?

Adekwatnej odpowiedzi wymaga kwestia zagospodarowania nadwyżek płynnościowych na poziomie zrzeszeń, ale przecież nie tylko. Rosnąca liczba kredytów dla podmiotów gospodarczych nie rozwiązała problemu, przeciwnie - wygenerowała nowe. W obliczu zmiany tradycyjnej klienteli na porządku dziennym staje pytanie, czy kompetencje przydatne w obsłudze mieszkańców i rolników pozostają przydatne w relacjach z podmiotami gospodarczymi. Kolejnym zjawiskiem, które stanowi źródło uzasadnionego niepokoju wydaje się rosnąca liczba kredytów wysokokwotowych w relacji do funduszy własnych. W sumie wysoki i rosnący udział kredytów na cele gospodarcze, wysokie udziały kredytów wysokokwotowych w połączeniu z tradycyjnie niskim wyrezerwowaniem kredytów zagrożonych są chyba nie do końca docenianym źródłem ryzyka dla poszczególnych banków spółdzielczych, jak i całego sektora. Co więcej, niska efektywność banków ogranicza możliwości kompensowania ewentualnych strat dodatnim wynikiem finansowym. W przypadku materializacji opisanych ryzyk jedynym buforem absorbcji strat pozostają fundusze własne.

Co zatem stanowić powinno, proszę wybaczyć skojarzenie, skuteczną terapię?

Jeżeli miałbym pozostać w zaproponowanej przez pana konwencji, naszą intencją jest rzetelne stawianie diagnozy. Wydaje się, że tylko ona stanowić może solidny fundament zbudowania modelu biznesowego gwarantującego kontynuację misji poprzez przełamanie opisanych barier.

Czy w tym względzie prym wiodą czynniki rynkowe, czy regulacyjne?

Nie da się ich do końca rozdzielić. Tym bardziej że jak dotąd obserwujemy nadmierną niekiedy koncentrację na czynnikach natury organizacyjno- instytucjonalnej. Dowodem przebieg i dotychczasowe efekty dyskusji dotyczącej systemu ochrony instytucjonalnej (IPS), czy modelu zrzeszenia zintegrowanego. Zmiany traktowane jako konieczność motywowana wymogami kapitałowymi i płynnościowymi nie tworzą nowej jakości w kategoriach biznesowych. Wdrożenie wymogów wynikających dla banków spółdzielczych z rozporządzenia CRR i dyrektywy CRD IV ułatwi wypełnienie przywołanych norm, ale nie stanowi celu samego w sobie. Rozwiązania instytucjonalne mają bowiem wspierać efektywność biznesową i rozwijać zdolności konkurencyjne. Nowe rozwiązania poprawią przejrzystość, ale nie gwarantują poprawy skuteczności biznesowej na poziomie banku i zrzeszeń oraz sektora.

Co więc stanowi kwestię kluczową dla odwrócenia niekorzystnych tendencji?

Odejście od koncentrowania uwagi wyłącznie na kwestiach formalnych na rzecz analizowania zmian na rynku, oczekiwań i potrzeb klienta oraz budowy nowoczesnych i efektywnych rozwiązań, wykorzystując efekty skali i synergie na poziomie całego sektora spółdzielczego.

Środowisko podnosi potrzebę równomiernego rozłożenia kosztów wdrożenia IPS.

Warto również pamiętać, że wzorujemy się na rozwiązaniach niemieckich, gdzie system ochrony instytucjonalnej powstał w 1934 r. i jest głęboko zakorzeniony w tradycjach rozwoju części banków niemieckich. Jest on wyposażony w funkcję gwarantowania depozytów oraz ma uprawnienia w zakresie restrukturyzacji i likwidacji banków. Takie rozwiązania znacznie odbiegają od rozwiązań polskich. W konsekwencji gromadzenie depozytów w bankach spółdzielczych należących do IPS do wysokości równowartości w złotych kwoty 100 tys. euro jest wciąż wyłączną odpowiedzialnością BFG, podobnie jak uprawnienia w zakresie restrukturyzacji. Rozwiązania krajowe przewidują, że na fundusz gwarancyjny banki spółdzielcze będą płaciły jedynie 50% składki, a opłata na fundusz restrukturyzacji, na mocy rozporządzenia Komisji Europejskiej, dla zdecydowanej większości będzie niewielka i pobierana w postaci ryczałtu. To są bardzo znaczące ulgi dla banków spółdzielczych.

Dziękuję za rozmowę.

 nbs.2015.10.004-005

Udostpnij artyku: