Rynek Finansowy: Orzeczenie nie wyjaśnia wszystkich wątpliwości

BANK 2019/10

Od lewej: Jerzy Bańka, radca prawny, wiceprezes Związku Banków Polskich; Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP, dr Tadeusz Białek, radca prawny, Dyrektor Zespołu Prawno-Legislacyjnego ZBP.

Dr Przemysław Barbrich, Paweł Minkina

Należy również podkreślić, że orzeczenie TSUE z 3 października 2019 r. odnosi się do konkretnych zapisów określonej umowy, nie decydując o wszystkich umowach kredytów walutowych. Te zaś mają różny charakter, a o ewentualnej abuzywności wybranych przepisów będzie decydował sąd krajowy.

Jak wskazuje Związek Banków Polskich, Trybunał kolejny raz potwierdził, że ocena umowy nie powinna odbywać się w sposób automatyczny. „Orzeczenie dotyczy wyłącznie tych kredytów, w odniesieniu do których sąd krajowy stwierdzi wcześniej abuzywność. Rozstrzyganie sporów pomiędzy bankami a klientami dotyczące umów kredytów frankowych będzie musiało każdorazowo należeć do polskich sądów – czytamy w komunikacie ZBP.

Wyjątkowa sytuacja tak dla klientów, jak i banków

Wyrok TSUE nie wyjaśnia wszystkich wątpliwości, z którymi boryka się polskie orzecznictwo. Podobna sytuacja miała miejsce na Węgrzech, gdzie kolejne orzeczenia prowadziły do konieczności zadawania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej następnych pytań. Sprawy ostatecznie nie wyjaśniły kolejne wyroki TSUE – począwszy od wyroku z 20 kwietnia 2014 r. w sprawie C-260/13 A. Kasler, następnie z 3 grudnia 2015 r. w sprawie C-312/14 M. Santos, dalej z 20 września 2018 r. w sprawie C-51/17 E. Kiss oraz najnowszy – wyrok z 15 listopada 2018 r. w sprawie C-118/17 Z. Dunai.

Ostateczne rozstrzyganie ewentualnych sporów pomiędzy bankami a klientami, dotyczące umów kredytów frankowych, będzie należało do krajowych sądów. Należy wierzyć, że w tych rozstrzygnięciach sądy będą uwzględniały to, że klienci potwierdzali pisemnie swoją wiedzę na temat ryzyka walutowego. Wierzę, że w wyniku tych orzeczeń nie będzie dochodziło do absurdalnego uprzywilejowania osób, które i tak sumarycznie płacą mniej za kredyty niż kredytobiorcy złotowi. Spodziewam się, że sądy będą uwzględniały wyjątkowość sytuacji, w jakiej znaleźli się klienci banków, jak i same banki – powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, w trakcie briefingu prasowego 3 października br.

Należy także podkreślić, że Trybunał Sprawiedliwości UE sceptycznie odniósł się do możliwości przekształcenia kredytów walutowych w kredyty złotowe z pozostawieniem stawki LIBOR. Konsekwentnie wskazuje on na możliwość uzupełnienia umowy normą dyspozytywną w sytuacji, gdy nieważność umowy jest niekorzystna dla konsumenta.

Skutki dla obu stron  niekorzystne

Upadek umowy prowadziłby do niekorzystnych skutków dla obu jej stron. Bankowi przysługiwałoby nie tylko roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału. Świadczenie spełnione przez bank w umowie kredytu ma dwojaki charakter – z jednej strony bank ma obowiązek udostępnienia kredytobiorcy określonej kwoty środków pieniężnych, z drugiej natomiast – spełnia świadczenie polegające na zaniechaniu żądania zwrotu kwoty kredytu przed nadejściem terminu ustalonego w umowie. Przez ten czas kredytobiorca może korzystać z oddanego mu kapitału. To drugie świadczenie również ma swoją wartość, której zwrotu bank może się domagać na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu.

Korzyści wynikające z orzeczenia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, których spodziewają się klienci frankowi, mogą okazać się dla nich wątpliwe. Co więcej, nie wiadomo czy w ogóle można będzie nazwać je korzyściami. Nie wiadomo jakie konsekwencje może przynieść unieważnienie fragmentu lub całości umowy. Orzeczenie TSUE może skutkować np. koniecznością jednorazowego zwrócenia pozostałej sumy kredytu lub korzyści wynikających z posiadanego przez pewien okres kapitału. W efekcie może być to dla wielu frankowiczów problemem.

Briefing prasowy ZBP dotyczący publikacji wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytu
indeksowanego.

Problemem, który w najbliższym czasie uwidoczni się bardzo jaskrawie, będzie ponadto agresywna kampania reklamowa wszelkiej maści kancelarii prawnych i doradczych. Część środowiska prawniczego uzbrojona w orzeczenie TSUE obiecywać będzie kredytobiorcom frankowym złote góry. Większość z tych, którzy udadzą się do takich kancelarii uzyska zapewnienie, że w procesie z bankiem sukces jest gwarantowany, tymczasem koszty sądowe i obsługi prawnej to minimum kilkanaście tysięcy złotych. Warto w takich razach dobrze się zastanowić. Procesy sądowe są długotrwałe, prawnicy wystawiają słone rachunki, a sukces wcale nie jest gwarantowany. Statystyka nie kłamie – banki w ostatnich trzech latach przegrały zaledwie nieco ponad 100 procesów, wygrywając ponad 1000, te liczby powinny dać do myślenia.

Należy oczekiwać, że sądy będą postępowały tak, by znaleźć mądre, racjonalne rozwiązanie, ale jednocześnie dla dobra publicznego utrzymujące stabilność polskiej gospodarki i systemu finansowego oraz że będą uwzględniać podstawowe zasady porządku prawnego, w tym zasady proporcjonalności i pewności prawa.

Zupełnie innym, ale niezmiernie ważnym aspektem jest kwestia równowagi między kredytami złotowymi a walutowymi i możliwe faworyzowanie grupy kredytobiorców walutowych względem kredytobiorców złotowych. Dzieje się to w sytuacji, w której kredyty walutowe należą do najlepiej spłacanych. To precedens, który w przyszłości – w okresie możliwych wzrostów stóp procentowych – może wrócić. Należy zadać otwarte pytanie, jak w takiej sytuacji powinni zachować się kredytobiorcy posiadający zobowiązania w polskiej walucie, którzy w okresie istotnej inflacji ponosili koszty wysokich rat kredytu.

Gospodarka a kredyty walutowe

Gospodarka to ekosystem, składający się z wielu połączonych elementów. Ingerencja w jeden z nich nie pozostaje bez wpływu na inne. Należy mieć świadomość, że istotne zmiany w obszarze kredytowania mieszkalnictwa, w tym w zakresie obecnie funkcjonujących umów kredytów walutowych, nie będą odnosiły się tylko i wyłącznie do sytuacji tzw. frankowiczów, ale wpłyną na banki, wszystkich klientów, a także na kondycję całej gospodarki.  Konsekwencje orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz jego interpretacja bez uwzględnienia realiów ekonomicznych może obciążyć kosztami wszystkich Polaków – niezależnie od tego, w jakim stopniu korzystają z usług bankowych, jak i tego, czy korzystają z produktów oszczędnościowych, kredytowych, czy też bankowości elektronicznej lub mobilnej. Warto przypomnieć, że już sama publikacja daty ogłoszenia orzeczenia TSUE spowodowała liczne konsekwencje – osłabienie złotówki względem innych walut, znaczne spadki wartości akcji banków, a tym samym ogólny spadek indeksów na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

Pamiętajmy, że w dużej mierze to banki są odpowiedzialne za finansowanie rozwoju polskiej gospodarki. Obciążenie ich kolejnymi kosztami może spowodować wstrzymanie akcji kredytowej, a w konsekwencji mieć negatywny wpływ na wzrost PKB. Taki scenariusz może prowadzić do kryzysu. Dziś obciążenie sektora bankowego jest już i tak ogromne. W ciągu tylko ostatnich kilku lat został wprowadzony m.in. podatek bankowy, opłaty na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, czy wypłaty na restrukturyzację takich podmiotów, jak SKOK-i, czy SK Bank. Sektor musi również mierzyć się z istotnym zwiększeniem poziomu wymogów kapitałowych, będących konsekwencją podniesienia współczynników wypłacalności oraz wysokich wag ryzyka. Każde kolejne obciążenie polskiego sektora bankowego może nie tylko negatywnie wpłynąć na jego stabilizację, ale bezpośrednio mieć charakter kryzysotwórczy.

Wszystko to dzieje się w momencie wzrostu zagrożenia kryzysem gospodarczym na świecie, zwłaszcza w Niemczech – czyli państwie mającym wpływ również na Polskę. Jego widoczne symptomy to m.in.: publikacja przez OECD prognoz pokazujących pogorszenie stanu gospodarki światowej oraz spadające do poziomu z 2009 r. wskaźniki niemieckiego przemysłu. §

Udostępnij artykuł: