Rynek finansowy: Strach przed mówieniem prawdy

BANK 2018/06

Kontynuujemy druk cyklu wykładów profesora Andrzeja Blikle, matematyka, przedsiębiorcy, znawcy nowoczesnego zarządzania. Dzisiaj o strachu.

Kontynuujemy druk cyklu wykładów profesora Andrzeja Blikle, matematyka, przedsiębiorcy, znawcy nowoczesnego zarządzania. Dzisiaj o strachu.

Strach jest zjawiskiem naturalnym. To naturalny mechanizm chroniący nas przed utratą życia, zdrowia czy ekonomicznych podstaw istnienia. Nie ma egzystencji bez strachu. Wszystkie żyjące istoty odczuwają go i są w stanie modyfikować swoje zachowania pod tym właśnie kątem. Co więcej – potrafią dokonać wyboru pomiędzy: „uciekaj albo walcz”. Tylko osobniki o ograniczonych możliwościach intelektualnych nie czują strachu.

Istnieje również inny rodzaj strachu, prowokowany przez innych ludzi. Najczęściej „wbudowany” jest on w struktury instytucji czy firmy. To zjawisko, a udowodniły to rozliczne badania, dotyczy praktycznie wszystkich organizacji. Możemy zatem wyróżnić dwie podstawowe kategorie strachu: biologiczny oraz wewnętrzny strach psychiczny, czy psychologiczny. Wynika on z obawy przed zagrożeniami naszej psychicznej homeostazy, bytu ekonomicznego, a nie podstaw bytu z biologicznego punktu widzenia.

Spróbujmy sklasyfikować rodzaje strachu występującego w firmie:

  • naturalne napięcie i obawy powiązane z obiektywnymi problemami związanymi z wprowadzeniem nowych technologii, dotrzymaniem terminów, spotkaniami z klientami itp.,
  • obawy przed reakcjami rynku na nasze wyroby czy usługi, co może prowadzić do zagrożenia bytu naszej firmy,
  • obawy przed negatywnymi konsekwencjami formalnoprawnymi, wynikającymi z regulaminu pracy, czy Kodeksu pracy, grożącymi nam karami czy zwolnieniem,
  • obawa prze niektórymi zadaniami, np. wystąpieniami publicznymi,
  • obawa przed możliwymi przyszłymi wydarzeniami,
  • strach i stres wywoływany nadmiernymi, nieracjonalnymi oczekiwaniami wobec samego siebie.

Tu trzeba poczynić uwagę, że umiarkowany stres, tzw. eustres sprzyja podejmowaniu działania i aktywności, natomiast nadmierny stres działa blokująco.

Wymienione wyżej rodzaje strachu, mają swoje źródła w nas. Istnieje natomiast kilka rodzajów strachu, generowanego przez innych, często naszych przełożonych. Celem jest wywieranie wpływu na nasze zachowanie. Najczęściej dotyczy to ujawniania problemów w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa. Oto najczęstsze przyczyny tego strachu:

  • doświadczenia własne,
  • zasłyszane doświadczenia innych,
  • własna (nie zawsze prawdziwa) interpretacja zachowań innych osób,
  • negatywne stereotypy (bardzo często nieprawdziwe) dotyczące osób mających władzę, znajdujących się wyżej w hierarchii służbowej. Bo wiadomo: „szef to drań”, a za mówienie prawdy musi być kara.

Koszty obawy przed mówieniem prawdy bywają niezwykle wysokie. Bardzo często źle rozumiana hierarchia i co za tym idzie obawa przed mówieniem prawdy prowadzi do dramatycznych skutków. Warto przypomnieć, że strach przed zwróceniem uwagi pierwszemu pilotowi przez załogę, że trzeba odlodzić samolot, doprowadził do katastrofy w 1982 r. w Wirginii.

Jeszcze bardziej dramatyczny był wypadek promu kosmicznego Challenger, gdzie zastosowano niewłaściwą uszczelkę w zbiorniku paliwa, notabene wartą kilkanaście dolarów. Struktura i układy w firmie blokowały krytyczne opinie pracowników. Jak to się skończyło, wiadomo… To przykłady skrajne.

Podobnie dramatyczne skutki często obserwujemy w wojsku, gdzie strach przed przełożonym blokuje wyrażanie negatywnych opinii – taki znany, historyczny przykład to nieudany desant w Zatoce Świń na Kubie w początkowym okresie rządów Castro.

Badania pozwalają opisać i skwantyfikować negatywne skutki strachu w firmie. Wygląda to tak:

  • Negatywne odczucia wobec firmy – 29%
  • Destruktywny wpływ na jakość i produktywność – 27%
  • Negatywna ocena własna – 19%
  • Negatywne emocje – 12%
  • Inne negatywne skutki – 11%
  • Skutki pozytywne – 2%.

Badania wykazały również, że osoby, które obawiają się mówić prawdę i utraciły wiarę w lojalność firmy poszukują alternatywnych dróg zapewnienia sobie bezpieczeństwa i osiągnięć. Najpewniejszą z nich są tzw. układy – tworzenie własnej grupy interesów i cyniczne traktowanie wszystkich innych, łącznie z firmą. Prowadzi to do destrukcji w firmie. Specjaliści od zarządzania nazywają to zjawisko „drugim życiem” firmy. Taka sytuacja prowadzi do anomii i zgody oraz uzgadniania niegodziwości. Zjawiska. które występują w tym procesie możemy sklasyfikować następująco:

  • syndrom: „dlaczego mam się przejmować”,
  • mniej błędów ujawnionych, choć więcej powstałych,
  • fałszywe priorytety: np. biurokracja ważniejsza od klienta,
  • lokalna optymalizacja: zmniejszamy koszty u nas, choć spowoduje to wzrost kosztów w całej firmie.

Warto może przypomnieć jedną z zasad Williama E. Deminga: „Należy odrzucić strach, tak aby wszyscy mogli pracować wydajniej dla przedsiębiorstwa…”

Udostpnij artyku: