Rynek finansowy: Transgraniczne transakcje w UE na nowo

BANK 2018/05

Możliwość bezpiecznych, szybkich i nieobciążonych wysokimi opłatami przelewów jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju rynku. Komisja Europejska, chcąc zapewnić jak najszersze urzeczywistnienie jednolitego rynku we Wspólnocie, podejmuje inicjatywy legislacyjne mające na celu znoszenie barier dla przepływu kapitałów. Jedną z nich jest projekt rozporządzenia z 28 marca 2018 r. dotyczący zmian przepisów o płatnościach transgranicznych w UE.

Możliwość bezpiecznych, szybkich i nieobciążonych wysokimi opłatami przelewów jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju rynku. Komisja Europejska, chcąc zapewnić jak najszersze urzeczywistnienie jednolitego rynku we Wspólnocie, podejmuje inicjatywy legislacyjne mające na celu znoszenie barier dla przepływu kapitałów. Jedną z nich jest projekt rozporządzenia z 28 marca 2018 r. dotyczący zmian przepisów o płatnościach transgranicznych w UE.

Piotr Gałązka

Truizmem jest stwierdzenie, że banki są krwiobiegiem gospodarki. Z jednej strony zapewniają finansowanie inwestycji i konsumpcji za pomocą kredytu bankowego. Z drugiej – odpowiadają za obsługę przepływu środków pomiędzy poszczególnymi uczestnikami obrotu gospodarczego. Nie ulega wątpliwości, że jedną z przyczyn szybkiego rozwoju gospodarczego w Polsce w latach dziewięćdziesiątych było stworzenie międzybankowego systemu rozliczeniowego opartego na nowoczesnej technologii, co pozwoliło na wyrugowanie z systemu czeków i innych „analogowych” sposobów rozliczeń. Niewielu teraz o tym pamięta, ale gdy w życie wchodziła pierwsza dyrektywa o usługach płatniczych, to ostateczny konsument usług bankowych w Polsce w ogóle nie odczuł tej zmiany. Wynikało to z faktu, że dyrektywa narzucała minimalny standard przelewów międzybankowych oparty na zasadzie D+1. Dla wielu państw UE była to wówczas rewolucja, natomiast w Polsce ta zasada została nie tylko wcielona w życie wcześniej, ale przelewy międzybankowe mogły docierać do odbiorcy jeszcze tego samego dnia.

 Realia (nie)wspólnego rynku

Jednolity rynek w Unii Europejskiej umożliwia swobodny przepływ osób, usług, towarów i kapitału w gospodarce, której produkt krajowy brutto wynosi 15 bln euro rocznie. Wszyscy mają jednak świadomość, że w wielu sytuacjach nie mamy do czynienia z prawdziwie jednolitym rynkiem, działającym bez względu na granice państw członkowskich, a to ze względu na różnego rodzaju bariery prawne czy ekonomiczne. Komisja Europejska, będąc jedyną instytucją UE posiadającą uprawnienie inicjatywy legislacyjnej, prowadzi politykę znoszenia barier prawnych – wynika to z tego, że ograniczenia i nadmierne koszty płatności transgranicznych uniemożliwiają dokończenie procesu tworzenia jednolitego rynku. W odniesieniu do rynku płatności w UE, KE w grudniu 2015 r. przedstawiła „Zieloną księgę w sprawie detalicznych usług finansowych: Lepsze produkty, szerszy wybór i większe możliwości dla konsumentów i przedsiębiorstw”. Chodziło o przeprowadzenie konsultacji na temat potencjału stworzenia bardziej zintegrowanego rynku detalicznych usług finansowych oraz działań koniecznych do jego osiągnięcia. W wyniku konsultacji społecznych, KE w marcu 2017 r. ogłosiła „Plan działania w sprawie detalicznych usług finansowych: szersza oferta i lepsze produkty”. Jeden z punktów tegoż planu dotyczył przejrzystości i opłat w przypadku transakcji transgranicznych w UE. Komisja zapowiedziała działania zmierzające do likwidacji problemu nieprzejrzystych i potencjalnie nadmiernie wysokich opłat odstraszających od zawierania transakcji transgranicznych w UE, w szczególności gdy dotyczą one walut innych niż euro. W tym zakresie ogłosiła plan przedstawienia wniosku dotyczącego zmiany rozporządzenia w sprawie płatności transgranicznych w celu zmniejszenia opłat za transakcje transgraniczne we wszystkich państwach członkowskich, a także działań w celu umożliwienia konsumentom wyboru najlepszego kursu wymiany waluty przed dokonaniem transakcji.Obecna inicjatywa to realizacja tychże zapowiedzi. W jej ramach KE proponuje dwie zmiany – wprowadzenie obowiązku pobierania tej samej opłaty za przelewy transgraniczne w euro co za przelewy krajowe w walucie danego państwa oraz dodatkowo ustanowienie dodatkowych obowiązków w zakresie przejrzystości w odniesieniu do praktyk dotyczących przeliczania walut.

Opłaty za transakcje

W chwili obecnej obowiązuje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 924/2009 z dnia 16 września 2009 r. w sprawie płatności transgranicznych we Wspólnocie oraz uchylające rozporządzenie (WE) nr 2560/2001. Rozporządzenie to wprowadzało zasadę, zgodnie z którą opłaty za dokonywanie transgranicznych transakcji płatniczych w walucie euro mają być takie same, jak w przypadku transakcji krajowych w euro. Krótko mówiąc – jeśli opłata za przelew krajowy w euro wynosi X, to przelew do innego państwa członkowskiego UE w walucie euro również ma kosztować X. Zasada ta obowiązuje bez względu na to, jaka jest waluta urzędowa danego państwa – a zatem bez względu na to, czy jest to kraj strefy euro, czy nie. Przykładowo w przypadku Polski przelewy SEPA w euro kosztują 5 zł zarówno do innych banków w Polsce, jak i do banków w innych państwach UE.Rozporządzenie miało zatem w szczególności znaczenie dla strefy euro, gdyż klienci banków z tych państw członkowskich uzyskali dzięki temu możliwość dokonywania transakcji w swojej „codziennej” walucie w innych państwach strefy po kosztach transakcji w swoim kraju. W ocenie Komisji Europejskiej państwa spoza strefy euro nie odniosły korzyści ze skutków tego rozporządzenia, ponieważ w krajach tych płatności krajowe w euro są bardzo drogie (rozporządzenie nie ogranicza opłat – nakazuje jedynie, by były takie same dla transakcji krajowych i transgranicznych) albo po prostu nie istnieją.Komisja uznała, analizując stosowanie rozporządzenia oraz rozwój rynku płatności w Unii, że potrzebna jest nowelizacja rozporządzenia. W jej ocenie dotychczasowe rozporządzenie działa dobrze na terenie strefy euro, obniżając koszty np. przelewów transgranicznych, ale nadal nie realizuje celów jednolitego rynku w państwach spoza strefy euro.Dotychczasowa zasada stanowiła, że koszt przelewu w euro do innego państwa UE ma kosztować tyle samo, ile koszt krajowego przelewu w euro. Projekt wprowadza nową, która stanowi, że przelew w euro do innego państwa UE ma kosztować tyle samo, ile koszt krajowego przelewu w krajowej walucie państwa. Co to oznacza dla polskich banków i ich klientów? Możliwe scenariusze są dwa: albo przelew w euro będzie znacząco tańszy, albo koszty przelewów w złotówkach pójdą w górę. Oczywiście ten drugi jest zdecydowanie mniej prawdopodobny i trudno sobie wyobrazić, by przy silnej konkurencji w segmencie usług płatniczych, którykolwiek bank wprowadziłby wyższe opłat za krajowe przelewy w złotówkach.

 Cel uświęca środki?

Założenia, jakimi kieruje się KE i cel, jaki jej przyświeca są co do zasady słuszne. Niewątpliwie znoszenie barier w płatnościach między poszczególnymi państwami członkowskimi to słuszna droga. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że nowe przepisy mogą prowadzić do braku równowagi konkurencyjnej pomiędzy poszczególnymi sektorami bankowymi w Europie.Przede wszystkim propozycje KE dotyczą wyłącznie transakcji w euro. W praktyce będzie to wyglądało mniej więcej tak: polski bank, dokonując przelewu w euro np. do Francji czy Belgii będzie mógł pobrać tylko taką opłatę, jaką pobiera za krajowy przelew w złotych polskich, natomiast francuski bank, dokonując przelewu do Polski w złotówkach, będzie mógł pobrać opłatę wyższą niż za krajowy przelew w euro we Francji. Jednoznacznie widać tutaj brak równowagi i chęć wspierana obrotu jedynie w walucie euro. Jest to zatem krok w budowaniu „atrakcyjności” bycia w strefie euro. Pytanie – jak to się ma do zasady równości z traktatów europejskich.Po drugie, Komisja Europejska, by pokazać problem w uzasadnieniu wniosku legislacyjnego jako jego egzemplifikację, wskazuje średnie opłaty za przelew w wysokości 10 euro. Kwota ta jest zaskakująco niska i dość rzadko występuje w obrocie. Można wręcz uznać ją za mikropłatność. Dla takich transakcji transgranicznych opłata może być procentowo wysoka, bo często opłaty dla płatności określane są jako wartość procentowa, lecz nie mniej niż określona kwota minimalna (np. 2%, nie mniej niż 10 zł). W przypadku kwoty przelewu na kwotę 10 euro opłata będzie stanowiła mniej więcej jedną czwartą samego przelewu. Jednakże w przypadku przelewu na tysiąc euro, który ma miejsce znacznie częściej w obrocie, opłata dla banku będzie już na poziomie 2%.Po trzecie, KE zdaje się nie chcieć dostrzegać różnicy w kosztach dla banku, jakie wiążą się z realizacją przelewów transgranicznych w walucie innej niż krajowa. Pojawia się potrzeba dodatkowego systemu rozliczeń, przewalutowania etc.

Ułatwienia przy płaceniu kartą za granicą

Drugą kwestią, której dotyczy nowelizacja, jest uregulowanie kosztów przewalutowania przy transakcjach w walucie innej niż waluta instrumentu płatniczego, np. karty. Chodzi tutaj o sytuację, gdy wypłacając gotówkę w bankomacie w innym państwie członkowskim, bądź płacąc kartą za granicą, albo w sklepie internetowym, płacimy w innej walucie niż nasza. Często zdarza się tak, że mamy od razu możliwość wyboru ostatecznej kwoty, którą zostaniemy obciążeni w naszej walucie. Najczęściej ma to formę dwóch kwot na wyświetlaczu terminala płatniczego albo ekranu bankomatu – jednej w walucie, w której realizowana jest transakcja oraz drugiej, w naszej walucie. Usługa ta określana jest jako DCC (dynamic currency conversion) i ma na celu zapewnienie konsumentowi, że od razu przy transakcji wie, jaką ostatecznie kwotą będzie obciążony. Oferują ją podmioty świadczące usługi w zakresie dynamicznego przeliczania walut oraz bank akceptanta.Obecnie, w ocenie KE, konsumenci zmagają się z brakiem przejrzystości za każdym razem, gdy dokonują płatności wiążącej się z przeliczaniem waluty – nie znają dokładnego kosztu przewalutowania i nie umieją porównać go z kosztami, którymi obciążyłby ich bank wydawca karty. Skutkuje to tym, że konsumenci często, chcąc nie chcąc, wybierają kosztowniejszy wariant przeliczania waluty. Komisja chce, by byli oni informowani o tych kosztach (zarówno swojego banku, jak i oferenta przewalutowania), by mogli je świadomie porównać. Projektowane przepisy nakładają obowiązki informacyjne, które pozwolą porównać oferty usług w zakresie przeliczania waluty przed rozpoczęciem transakcji płatniczej wiążącej się z jej przeliczaniem. Zasadniczo będą one polegały na tym, by konsument miał pełną informację na temat tego, jakie koszty poniesie, wybierając każdą z dostępnych opcji. W praktyce będzie to wyglądało tak, że na ekranie będą musiały się pojawić, oprócz samych kwot, informacje o opłatach. To kwestia wysoce techniczna, dlatego też przepisy rozporządzenia nie określają wszystkich szczegółów, lecz delegują to upoważnienie na Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, którego zadaniem będzie ustanowienie regulacyjnych standardów technicznych (RTS), aby zapewnić lepsze ramy na potrzeby praktyk w zakresie przeliczania waluty. Rodzi to oczywiście wiele pytań i wątpliwości, bo nie wiadomo, jak np. operator bankomatu w Rumunii, będzie zapewniał konsumentowi z Estonii pełną informację na temat opłat, które stosuje jego estoński bank. Do czasu uchwalenia RTS przez EBA, nowe przepisy wprowadzą tymczasowy górny pułap kosztów przeliczania waluty na okres do 36 miesięcy od wejścia w życie nowelizacji rozporządzenia.
Udostpnij artyku: