Rynek Finansowy: Właściwa strona mocy

BANK 2017/09

Polskiej energetyce problemów nie brakuje. Sytuacja stała się tak groźna, że nie ma już sensu mówić o polityce energetycznej, czas najwyższy myśleć o naprawie i ratowaniu tej dziedziny gospodarki, będącej w końcu esencją infrastruktury.

Polskiej energetyce problemów nie brakuje. Sytuacja stała się tak groźna, że nie ma już sensu mówić o polityce energetycznej, czas najwyższy myśleć o naprawie i ratowaniu tej dziedziny gospodarki, będącej w końcu esencją infrastruktury.

Krzysztof Mika

Tak przynajmniej twierdzi jeden z nestorów polskiej energetyki – prof. Jan Popek. Niniejszy artykuł jest pierwszym z trzech traktujących o problemach polskiej energetyki. Od wielu lat brak nam w tej dziedzinie sensownych koncepcji, a kolejne ekipy miotają się od płotu do płotu, bo trudno znaleźć inne określenie, lepiej odpowiadające ciągle zmieniającym się, i równie często doraźnym, potrzebom politycznym.

Zanim będzie o megawatach, sieciach i inwestycjach, pozwolę sobie na osobisty wtręt: gdy niemal 40 lat temu zaczynałem pracę dziennikarską w „Ekspresie Wieczornym”, jako kompletnemu nowicjuszowi powierzono mi działkę energetyczną, której nikt z bardziej doświadczonych dziennikarzy nie chciał. Byłem na dole hierarchii dziobania, więc bez dyskusji ruszyłem do jakiejś elektrowni. Ale los czuwał i bardzo szybko pojawił się 20. stopień zasilania. I w ten sposób nagle ja i moja pisanina stały się ważne. Potem przyszło zainteresowanie tą dziedziną, a szczególnie hydroenergetyką. I tak już zostało do dziś…

Ale do rzeczy, do meritum

Zacznijmy od pytania, co zrobić, żeby prądu nie brakowało? Odpowiedź wydaje się prosta: więcej megawatów, więcej dobrych sieci, więcej węgla, gazu, a może i atom. Gdzieś tam z tylnich rzędów dobiega cichutki pisk o energetyce odnawialnej, prosumenckiej, ale zagłusza go skutecznie ton głośny i oficjalny. Czy to jest właściwe rozwiązanie? Tak czy inaczej, coś co nie jest blokiem przynajmniej 200 MW, nie jest godne uwagi. Oczywiście nieco upraszczam, w końcu to publikacja dziennikarska, ale za chwilę przekonacie się państwo, że taki opis nie odbiega daleko od rzeczywistości.

Jak zatem zapewnić bezpieczeństwo energetyczne? I znowu, nie wystarczy stworzenie nowych źródeł zaopatrzenia np. w gaz ziemny czy nawet tworzenie energetyki odnawialnej – rozwiązania muszą być systemowe, a źródła problemów tkwią w koncepcji polskiej energetyki, która de facto pochodzi z pierwszej połowy XX w. Wówczas w kraju nie było mowy o gospodarce rynkowej, system był sterowany centralnie i generował „centralne” problemy. A zatem kompletnie nie pasuje do obecnej rynkowej gospodarki. Jak bardzo nie pasuje, pokazał kryzys w lecie 2015 r., kiedy powrócił tak dobrze znany z czasów realnego socjalizmu 20. stopień zasilania. Świadectwem tego niedopasowania są również niezwykle wysokie (na tle europejskim) ceny energii.

Pomysł, tradycyjny, oparcia się na wielkiej energetyce korporacyjnej, centralnie sterowanej, centralnie subsydiowanej – w naszym przypadku opartej na węglu – ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: